Profil użytkownika

Rafał Kwaśniak - autor dark fantasy ale nie tylko. Kocham to, co mroczne i niejednoznaczne. Nie szukam łatwych puent ani bohaterów bez skazy. Bardziej ciekawi mnie upadek niż zwycięstwo, konsekwencje niż morały. Publikuję krótsze formy i fragmenty - rzeczy, które powstają obok pracy nad powieścią.


komentarze: 12, w dziale opowiadań: 12, opowiadania: 2

Ostatnie sto komentarzy

Cześć, GalicyjskiZakapiorze. Wielkie dzięki za garść celnych uwag.

Tak, konkurs miał ograniczenia, więc nie dałem rady wcisnąć wszystkiego, co chciałem, ale teraz faktycznie dobrym pomysłem byłoby ożywić wstęp i poprawić płynność, by czytelnik nie musiał łatać dziur fabularnych, zastanawiając się, co zaszło w międzyczasie. Masz rację, Throd i Ewra świetnie się w to wpisują.

No i ten martwy śnieg… U mnie bogowie nie ratują Vuko, więc owa koncepcja nawet się nie pojawia. Ale oczywiście masz rację, jest trochę zmian w stosunku do oryginału, choćby to, że van Dyken używa mocy jak klasyczny mag, „strzelając z palców”.

Generalnie planuję to poprawić, przeczytać do mikrofonu i dorobić jakąś animację przy pomocy “ejaju”. Taka namiastka filmu. Powoli pojawiają się już takie rzeczy i jestem ciekaw, co myślicie o takiej formie.

Rafał Kwaśniak

Cześć SPW. Pomyłki nie uznałbym za oszustwo, które kojarzy mi się raczej z celowym wprowadzaniem innych w błąd, po to aby coś zyskać. Gwarantuję że nikt mi za to nie zapłacił. “Kawlifikując jako science fiction coś co jest co najwyżej fantasy” – dzięki, teraz już wiem, że istnieje tajny ranking szlachetności gatunków pisarskich. ;)

Rafał Kwaśniak

Dziękuję za wszystkie cenne uwagi. Przyznam szczerze, że nie miałem pojęcia, iż „marsylskie mydło” i „mydło marsylskie” to jednak nie to samo (i naprawdę nie ma w tym ironii). 

Przy okazji tego shorta sporo się nauczyłem (a przynajmniej mam takie wrażenie i nadzieję ;) ). Tym bardziej dziękuję za uważną lekturę, życzliwość i wyrozumiałość.

Pozdrawiam serdecznie!

Rafał Kwaśniak

Cześć, Bruce :)

Usterka to ciekawe słowo, bo można je definiować na wiele sposobów. Niektóre uniemożliwiają korzystanie ze sprzętu, ale tutaj – jak widzę – shorta dało się przeczytać.

Oczywiście ZAWSZE może być lepiej, dlatego cenię wszelkie opinie i dokładnie je analizuję. Gwarantuję, że gdybym te „usterki” zauważył, to bym je poprawił.

Obawiam się jednak, że w tym życiu polonisty już ze mnie nie będzie. Staram się za to pisać ciekawe historie, z nadzieją, że poszczególne zdania da się wygładzić ;)

 

 

Rafał Kwaśniak

Cześć, Koala75. Tak, pisane w 30 min… ale oczywiście to nie jest pierwsza wersja, tylko mocno już poprawiona. Niemniej scena wymyślona „na spontanie”. Czy warto pisać na czas? Myślę, że TAK. Mnie uczy skupiania na istotnych rzeczach. Poza tym… zawsze to oddech, zanim na powrót wtrącę się do piekła niekończących się poprawek (w powieści). ;)

Rafał Kwaśniak

Hej Bardjaskier.

 

Dziękuję za cenne uwagi, zagłębię się.

 

Jeśli chodzi o powtórzenia, staram się unikać, ale tutaj, gdzie człowiek mieli w głowie swoje przewiny, jakoś mi pasowały – ukazują lekkie natręctwo myśli. :) Pozdrawiam!

Rafał Kwaśniak

Cześć CZARNA2. Dzięki. Pierwsze zakończenie dopisałem później. Ale też osobiście bardziej mi się podoba.

Rafał Kwaśniak

Cześć kronos.maximus. Dziękuję za cenne uwagi i spieszę, aby przybliżyć, czym się kierowałem.

W obu zakończeniach zły uczynek zostaje ukarany (choć chyba nieproporcjonalnie do czynu).

Odbierałem to tak:

W wersji pierwszej kara miała być półmistyczna, półpsychologiczna. Czyli niebiosa zsyłają wizję, lecz to reakcja maestro na stratę (jego gniew i zacietrzewienie) doprowadza go do wylewu, więc w pewnym sensie zrobił to sobie sam. Być może jest to za słabo zaakcentowane.

W wersji drugiej chciałem przekazać, że odradzony chłopak popełnia samobójstwo, a maestro staje się współwinnym, za co grozi odsiadka w piekle – wisielec ściąga go w dół.

„Lecz nie były to łzy wzruszenia. Według mnie to dopowiedzenie jest niepotrzebne”. Zgadzam się. Chciałem zagrać na tym, że lokaj inaczej odbiera rzeczywistość, nie widzi „piekła za życia”, w którym wylądował jego pan. Myślałem, że to będzie dobre domknięcie. Muszę to jeszcze przemyśleć.

Chodzi o klucz wiolinowy? Jednocześnie taki, który otworzyłby mu drzwi do kariery? – tak, chodziło o dołączenie do grona największych: Mozart itd.

Czym są wirujące kłęby? – tak, chodziło o piekło. Jakoś tak wyobraziłem sobie przeciwieństwo światła. :) I tak, ten wisielec miał być tym odrzuconym chłopakiem. Jak wiadomo, samobójstwo jest wg Kościoła grzechem, który prowadzi tylko w jedno miejsce.

Rafał Kwaśniak

Nowa Fantastyka