Książka

| KOPIUJ

Futu.re

Pokonaliśmy śmierć. I co dalej?

 

Odkrycia naukowe poprzedniego pokolenia zapewniły mojemu nieśmiertelność i wieczną młodość.

 

Ziemię zaludniają piękne, tryskające zdrowiem i nieznające śmierci istoty.

 

Lecz każda utopia ma swoje cienie.

 

Tak… Ktoś musi to robić – czuwać, by ów nowy wspaniały świat nie runął pod ciężarem przeludnienia, dbać, by jego kruchej równowagi nie zniszczyły zwierzęce instynkty człowieka. Ktoś musi troszczyć się o to, by ludzie żyli tak, jak przystoi nieśmiertelnym.

 

Tym kimś jestem ja.

 

FUTU.RE – oszałamiająca rozmachem wizji i ładunkiem emocji nowa powieść Dmitrija Glukhovsky’ego, autora bestsellerowego METRA 2033; to nie tylko pełnokrwista science fiction z trzymającą w napięciu fabułą, zaskakującymi zwrotami akcji i wielopłaszczyznową refleksją na temat kondycji społeczeństw Europy, Ameryki, Rosji… To literatura, która aż kipi od emocji. O ile autor METRA 2033 był jeszcze właściwie chłopcem, to FUTU.RE napisał już mężczyzna.

Dodał do bazy

Oceny

Komentarze

obserwuj

A może jakiś konkurs błyskawiczny? ;)

In the Land of Mordor where the Shadows lie. - W Mordorze, moc którego zwycięży niechciana. (J. Łoziński)

Warto przeczytać?

Meble Sklepowe

Premiera 4 marca, więc trudno powiedzieć, czy warto, nie znając książki :P

Jeszcze nie widziałem recenzji :)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Warto! Sam pomysł bilionowej worldwide-społeczności już mi się spodobał (i te wieżowce ponadchmurne...)

Jest klimacik, silny i zdecydowanie niedoskonały główny bohater, ciekawe podejście do przyszłości i stosunku nieśmiertelnych ludzi do śmierci (coś dla nich kompletnie obcego/przerażającego).

Dobrze jest, IMO.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Nieszczęsny Dmitrij Głuchowskij nadal pozostaje Dmitrym Glukhovskym... Wspaniały przykład anglojęzycznego małpiarstwa w wykoniu redaktorów tego wspaniałego wydawnictwa.

Proponuję tak –  jak wydacie kiedyś “Wojnę i pokój”. oczywiście autorem będzie Leo Tolstoy, a nie Lew Tołstoj...

Brr...

To niesamowite, że są takie momenty, w których zgadzam się z Rogerem :)

A jedną z bohaterek tej skądinąd znanej powieści będzie Natasha Rostova... Jak to brzmi!

Kurczę, ja też się zgadzam z Rogerem... :-) Ta maniera jest tak tragiczna, że aż odstręczająca.

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

A przy okazji jest bardzo niebezpieczna, bo upowszechnia językowy infantylizm.  

Sprawa jest prosta – angielska transkrypcja imion, nazwisk i nazw rosyjskich i ukraińskich, a także bialoruskich, słuzy możliwie wiernemu oddaniu ich brzmienia w rodzimym języku. Jednakże w języku polskim problem ten nie występuje, bo mamy l, ł, sz, cz,  ż, rż, dż, ch i tak dalej. Nie ma więc potrzeby pisać “Tshaykowsky”, bo można bardzo wiernie oddać brzmienie tego nazwiska, pisząc   “Czajkowski”.  Jednakże o tym, zdaje się, redaktorzy tegoż wspaniałego  wydawnictwa  nie wiedzą... 

Kolejna wpadka, bo raz już to się zdarzyło. 

Ja już tak przywykłem do tego nazwiska, że dziwnie bym się czuł czytając jego polską wersję. :<

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Dimitrij Głuchowski – no dajże spokój, nie daj się zamerykanizować! ;-)

Loco! Fisholof.(Cień Burzy) .::||::. "Wiesz, jesteś jak brud i zarazki dla malucha... niby syf, ale jak dzieciaka uodparnia... :D" (Emelkali)

Ok, nabyłem i jak tylko skończę to dam wam znać, czy warto :) 

Przeczytałem tylko kilka stron i w sumie trochę mi smutno. Miałem bardzooo podobny pomysł z kreacją świata, a teraz byłby to niemal plagiat :<

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Daj znać, jak doczytasz do Barcelony. Spodobała mi się wizja tego miasta.

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Scena z Hindusami jest mocna, naprawdę.

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Dla mnie wstawki z córeczką są bezbłędne :)

"Pierwszy raz w życiu dałem się zabić we śnie. "

Kurcze, jestem po lekturze. Książka ma kilka słabych punktów, kilka nieścisłości.

 

UWAGA, PONIŻEJ ZNAJDUJE SIĘ “CHOLERNY SPOILER”

 

Dlaczego 503-ci dalej był w oddziale, gdy został już tym chilarchą falangi? – Nie wiem jak to się pisze :D To jak dla mnie głupie, taki motyw tylko po to, żeby bohater “mógł zabić wroga”. Totalnie wyjęte z czapy.

Inna sprawa – książka w pewnym punkcie, w Barcelonie, przyśpiesza i już nie zwalnia. Nie przeszkadza to w czytaniu, natomiast w odbiorze trochę tak. Nawet gdy Jan trzymał dziecko na rękach, czułem tempo jak przy pościgu. Dziwne, złe.

 

UWAGA, POWYŻEJ ZNAJDUJE SIĘ “CHOLERNY SPOILER”

 

No to teraz mocne strony... Nie, daruje sobie. Po prostu cała reszta była perfekcyjna. Zdziwiłem się, gdyż ostatnio czytałem Metro 2033 i nie wywarło na mnie takiego wrażenia. Tzn. było dobre, fajne, ale nie da się  porównać go do FUTU.RE. Bardzo dojrzała, głęboka, świetnie napisana książka. 

Najlepiej pisałoby się wczoraj, a i to tylko dlatego, że jutra może nie być.

Wow to on metro napisał w wieku 25 lat, ledwie dwa lata starszy niż ja teraz.

bardzo ciekawa książka

Dashrek1

mężczyzna, 22 lata, Wrocław | 28.04.15, g. 19:52

 

Wow to on metro napisał w wieku 25 lat, ledwie dwa lata starszy niż ja teraz.

 

Sorki ale musiałem... a z matematyki co miałeś ? :D   25-22=3

 

 

Jak dla mnie świetna książka ma w sobie trochę Lema (Rozważania na temat przyszłości ludzkości) ale i lekkiego sci-fi od którego nie można się oderwać (przeczytałem całość w 4 dni).

"Miecz przeznaczenia ma dwa ostrza. Jednym jesteś ty." (A. Sapkowski)

Nowa Fantastyka