Przyznam, że tytuł pożyczyłem sobie od Tarniny, bo mi się własnego nie chciało wymyślać :)
Artykuł w komentarzu, bo nie umiem poprawiać artykułów, a komentarze – tak.
Co i jak chcę przedstawić w tej serii artykułów?
Najpierw jak… jak najprościej. Bez zadęcia. Bez filozoficznej nowomowy. Bez epatowania trudnymi terminami – jeśli już jakiegoś użyję, to każdy postaram się jak najprościej i jak najbardziej „łopatologicznie” wytłumaczyć.
A co?
Głównie własne poglądy, dlaczego pewne koncepcje filozoficzne (solipsyzm, teizm, hipoteza symulacji, twardy determinizm, kreacjonizm, koncepcja duszy, idealizm i absolutyzm ontologiczny) są „samowywrotne” (wiem, że taki termin nie istnieje, ale chodziło mi o coś więcej niż samoobalające, a raczej o sumę – czyli, albo są na tyle wewnętrznie niespójne, że są samoobalające, albo nie wytrzymują zderzenia z elementarnym doświadczeniem, czyli ze światem jaki spostrzegamy).
O ile udowodnienie, że zarówno idealizm ontologiczny jak i absolutyzm ontologiczny są bez sensu wymaga z dobrego kwadransa, pójdę na łatwiznę…
...i zacznę od obalenia najprostszej z tych bzdur, czyli solipsyzmu.
Na to wystarczy tylko pięć minut.
Czas start.
Co to właściwie jest solipsyzm?
Solipsyzm to stanowisko filozoficzne, według którego jedyną rzeczą, której istnienia mogę być pewien, jest mój własny umysł (moja świadomość).
Cała reszta – inni ludzie, świat zewnętrzny, historia, fizyka, a nawet ten tekst – może być jedynie wytworem moich doznań, wyobrażeń albo halucynacją.
Istnieję tylko „ja”, a wszystko inne jest co najwyżej treścią mojego doświadczenia.
I tak, już w samej powyższej definicji można dostrzec, co tu nie gra, prawda?
No to lecimy.
Skoro istniejesz tylko Ty, to czemu nie jesteś wszechmocny?
Nie no, serio, co Cię ogranicza? Wyjrzyj przez okno i stwórz górę na horyzoncie. Nie udało się? Czemu? Skoro istniejesz tylko Ty, nie powinno istnieć żadne zewnętrzne ograniczenie Twojej woli prawda?
Możesz odpowiedzieć, że to Twoja podświadomość, albo coś wewnątrz Ciebie Cię ogranicza… ale zastanów się nad tym dokładniej… Jeśli rzeczywiście coś takiego istnieje, to znaczy, że nie istniejesz tylko Ty, ale również ta ograniczająca Cię rzecz, do której nie masz dostępu.
Jeśli jedyną istniejącą rzeczywistością jest Twoja świadomość w całości, to skąd w niej ograniczenia, nad którymi nie masz żadnej kontroli?
Ergo – coś poza Tobą istnieje.
No ale załóżmy, że jednak po prostu nie chcesz kreować gór na horyzoncie i to jedyny powód, dla którego one tam nie powstają.
Ok.
Ale skąd wiesz, czym jest góra? I horyzont?
Nie tylko skąd znasz pojęcia, ale skąd (i po co?) masz dla nich słowa?
Przecież, jeśli istniejesz tylko Ty, język jest Ci niepotrzebny? (bo po co? By komunikować się z czym? Ze swoimi wyobrażeniami?)
Ale załóżmy, że jednak z jakiegoś powodu ten język by Ci się przydał.
Pamiętasz, kiedy i jak go stworzyłeś? Jak określiłeś wszystkie jego reguły?
A może język stawia taki sam opór, jak reszta świata, jak ten nieszczęsny horyzont? Może jednak jest czymś, co przyszło z zewnątrz?
No dobra, ale niech będzie, że go wymyśliłeś, tylko nie pamiętasz kiedy i jak (co swoją drogą budzi kolejne pytania, bo przecież już samo istnienie pamięci, do której nie masz dostępu w całości w każdym momencie, sugeruje, że jednak jest coś co Cię ogranicza, poza tym, dlaczego miałbyś czegokolwiek zapominać, ale pomińmy to)…
inna rzecz jest o wiele ważniejsza:
Masz świadomość swego istnienia, prawda?
A jak możesz mieć świadomość tego, że istniejesz, skoro nie istnieje nic poza Tobą?
Inaczej: pierwszy warunek, by być świadomym, to odróżnianie siebie od nie-siebie, „tu się zaczynam ja a tu kończę, tam już mnie nie ma” – jeśli istniejesz tylko Ty, to nie możesz czegoś takiego przeprowadzić, nie możesz wskazać czegoś co nie jest Tobą (bo nie istnieje), a więc – przez brak odniesienia – nie możesz być świadomy.
Co więcej – jeśli istniejesz tylko Ty, to nie istnieje również czas. Nie w sensie zegarowym, ale w sensie czegoś obiektywnego, co porządkuje zdarzenia i odróżnia „przed” od „po”. (czemu miałby istnieć? To by było coś poza Tobą, prawda??) – a więc… nie możesz myśleć. Bo myślenie to proces w czasie.
Takich argumentów jest jeszcze sporo, ale myślę, że wystarczy, bo już rozumiesz, co tu pokazuję.
Ale żeby uniknąć chaosu – zbierzmy to w całość:
By być solipsystą:
– potrzebujesz języka – którego solipsyzm nie potrafi wyjaśnić
– potrzebujesz pojęć – które w solipsyzmie nie mają się skąd pojawić
– opierasz się na pamięci – która nie powinna istnieć
– mówisz „myślę, więc jestem” – choć jeśli solipsyzm byłby prawdą, nie mógłbyś ani myśleć, ani być świadomym
Innymi słowy, by móc powiedzieć: istnieję tylko ja, potrzebujesz całego mnóstwa rzeczy, które temu stwierdzeniu zaprzeczają.
ksiegamiliona.pl - premiera już 14 lutego 2026 // entropia nigdy nie maleje // Outta Sewer: Jim, indioto Ty, nadal chyba nie rozumiesz