komentarze: 8, w dziale opowiadań: 8, opowiadania: 3
komentarze: 8, w dziale opowiadań: 8, opowiadania: 3
Dzięki wielkie za komentarze i cieszę się, że koncept zaciekawił.
Również pozdrawiam
Dość przyjemne poczytadło, ma klimat i potencjał, choć mam wrażenie, że gdyby odrobinę bardziej to podkoloryzować i uczynić nieco bardziej brutalnym i trochę mroczniejszym, byłoby o wiele lepiej, ale i tak miło się czytało. Jedyna rzecz, która mi zgrzyta, to motyw kła. Z jednej strony się o niego potyka, jakby był nie wiadomo jak ogromny, a z drugiej strony chowa go do kieszeni. Gdyby zmienić to na przykład tak, że potyka się o jakiś korzeń czy coś i wtedy podczas upadku jakoś niefortunnie dłoń natrafiła na kieł, albo może zahaczył o niego podczas podnoszenia się, miałoby to moim zdaniem więcej sensu.
Hej dzięki za komentarz. Już zmieniłem na fragment a do poradników jeszcze na pewno zajrzę. Jeśli chodzi o samą książkę, to jest to powieść nad którą pracuję już od jakiegoś czasu, a którą określiłbym “fantastyką rasistowską”. Postaram się jeszcze z niej co nieco zamieścić, ale z grubsza mogę powiedzieć, że jest to historia dziejąca się świecie, ultra skupionym na religii, która ściśle wiąże się z narodowością. Każdy naród cechuje się tam innym kolorem oczu, praktykami religijnymi, a wszyscy uważają właśnie siebie za tych, którzy pochodzą od Boga, albo głównego boga. Magia, jak i potwory istnieją, ale nie są raczej zbyt wyeksponowane.
Moje uszanowanie, dziękuję za komentarze i zarazem przeproszę, bo prawdę powiedziawszy jeszcze nie ogarnąłem strony i nie wiem jak się zamieszcza odpowiedź na konkretny komentarz (jeśli taka opcja jest), dlatego tak zbiorczo do obu komentujących. Dzięki za uwagi i słowa krytyki, już zająłem się poprawkami. A co do pytań, to tak chodzi tu o dręczenie i fatygowanie wampira, a tytułowa trumna odnosi się do podziemi w siedzibie serpentów. Co do metafory z sępem, to chodziło mi o dowódcę, który tylko sobie stoi i obserwuje poczynania rekruta, a nie do samego Marika, który rzeczywiście trochę się rusza. Jeśli chodzi o ich niepokój, to wynika on z tego, że czują przed nim ogromny respekt, coś na zasadzie dzikiego zwierzęcia w klatce. Nie przewidują, że może się on oswobodzić, ale myślą sobie co by to było, gdyby te wszystkie kajdany go nie powstrzymały, a że mają z nim raczej relację na zasadzie opiekun-zwierzę, a nie odwiedzający zoo, to te myśli przybierają lekko bardziej ekstremalną formę. Jeśli chodzi o kwestię puchnięcia to chodziło mi o obrzęk spowodowany działaniem toksyny, a nie takie dosłowne puchnięcie jak balon. Faktycznie mogło to być tak odebrane, więc też pozwoliłem sobie to zmienić. Jeszcze raz dzięki za komentarze, a także za to, że w ogóle państwo przeczytali tego szorta.
Miło, że się podobało i dzięki za komentarz. W wolnej chwili planuje jeszcze co nieco powstawiać z tego samego uniwersum, więc mam nadzieję, że następne historie też zaciekawią.
Dzięki wielkie za komentarz. Bardzo mnie cieszy, że tekst przypadł do gustu. Pozwoliłem sobie już zająć się poprawkami, za uwagi dziękuję, bo faktycznie czasem jakiś przecinek umknie, albo jakieś niefortunne słowo się trafi.
Dzięki za komentarz i jak tak teraz patrzę to faktycznie da się jeszcze trochę, albo odrobinę więcej wygładzić, ale na usprawiedliwienie mogę rzec, że ten konkretny fragment pisałem już jakiś czas temu, a w dodatku w nieco chaotyczny sposób. Miło, że pomimo potknięć interpunkcyjnych i niekiedy logicznych powiastka przypadła do gustu. Poprawkami się zajmę, a co do kontekstu to postaram się jeszcze co nieco powrzucać, żeby nieco przybliżyć charakter bohaterów i ogólny zarys świata. Jeśli chodzi o pyskówkę, czy rękoczyny, to niestety z racji dość poczciwej natury Garfiela nie wchodzą one w grę, ale o tym da się przekonać na łamach całej książki. Jak Bóg pozwoli to kolejne fragmenty, które ewentualnie zamieszczę, będą lepiej doszlifowane.
Raz jeszcze dzięki i dobrej nocy życzę.
O faktycznie można poprawić te powtórzenia, dzięki za komentarz