komentarze: 1, w dziale opowiadań: 0, opowiadania: 0
komentarze: 1, w dziale opowiadań: 0, opowiadania: 0
„Dzieci wszechdżungli” to jedno z tych opowiadań, które wciągają trochę niepostrzeżenie. Na początku myślałam, że to będzie po prostu kolejna historia osadzona w egzotycznym, dzikim świecie, ale im dalej czytałam, tym bardziej czułam, że pod tą warstwą przygody kryje się coś znacznie głębszego.
Największe wrażenie zrobiła na mnie wszechdżungla – nie jako tło, ale jako pełnoprawny bohater opowieści. Jest dzika, nieprzewidywalna, momentami wręcz przytłaczająca. Czuć, że człowiek nie jest tu panem sytuacji, tylko kimś, kto musi się dostosować albo zniknąć. Opisy są na tyle sugestywne, że momentami miałam wrażenie, jakby ta dżungla oddychała gdzieś obok mnie.
Bardzo ciekawie wypadają też dzieci, które znajdują się w centrum historii. To nie są słodkie, niewinne postacie z bajki, tylko bohaterowie zmuszeni do szybkiego dorastania. Ich decyzje bywają brutalne, czasem niewygodne, ale właśnie dlatego wydają się prawdziwe. Podobało mi się, że autor nie próbuje ich wybielać ani moralizować – raczej pokazuje, jak trudne warunki potrafią zmienić sposób myślenia.
Opowiadanie ma też wyraźny drugi plan. Można je czytać jako historię o starciu cywilizacji z naturą, o tym, jak bardzo człowiek chce wszystko podporządkować sobie, nawet jeśli nie do końca rozumie konsekwencje. Jest w tym sporo niepokoju i smutku, ale bez nachalnych morałów – raczej pytania, które zostają w głowie po lekturze.
Styl jest dość surowy i oszczędny, co moim zdaniem dobrze pasuje do tematu. Nie ma tu fajerwerków ani szybkiej akcji co stronę, więc jeśli ktoś szuka lekkiej rozrywki, może poczuć się trochę rozczarowany. Dla mnie jednak to właśnie ten spokojniejszy rytm sprawił, że historia dłużej „pracowała” po zakończeniu.