- Opowiadanie: tojestniewazne - sami by do piekła nie poszli

sami by do piekła nie poszli

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

sami by do piekła nie poszli

Krzysztof się nie pierdolił. Nie miał już w sobie miejsca na skrupuły. 

 

Odkąd nawet dla takich jak on nie było pracy i jego luksusowe uzwojenie kognitywne przestało mieć jakiekolwiek znaczenie, zakończył rozpoczęte przed laty wyzwanie wypełnienia własnego mózgu i spiętego z nim neurointerfejsami zewnętrznego dysku każdym bitem informacji, który wydawał się ciekawy. W fałszywym raju ludzkości u krańca historii, w świecie bez problemów nie do rozwiązania, w obietnicy wszechobfitości ten pomysł wydawał się niepozbawiony sensu. Ambitny nawet. A potem opadły maski i technologiczni overlordzi wyrzucili go na śmietnik.

 

Odtąd zbierał tylko przepisy na wirusy komputerowe, najnowsze metody hackowania centrów danych zabezpieczonych przez boty, tutoriale pichcenia materiałów wybuchowych nie dających się wykryć przez najbardziej nawet wyrafinowane detektory. Poświęcił całe życie walce z tym, co odebrało mu sens istnienia.

 

Krzysztof się nie pierdolił. Mrugnął prawym okiem i, mając nadzieję, że w dwustuhektarowej hali wypełnionej serwerami nie było ludzi, z uśmiechem na twarzy obserwował pióropusze ognia ozdabiające blaszany dach molocha. Nie widział w życiu piękniejszych fajerwerków. Nie słyszał piękniejszej muzyki niż wyjące alarmy przeciwpożarowe i skwierczenie topiącego się plastiku podbudowane subbasowym dudnieniem blachy zmieniającej kształty pod wpływem piekielnego żaru.

 

Pstryknął fotkę telefonem i wrzucił na reaktywowanego przez buntowników myspace’a z podpisem „Wszyscy wiemy, że sami by do piekła nie poszli.”

 

Koniec

Komentarze

Hej!

Hmm… Nie jestem przekonany, na ile mi się spodobało. Lektura zostawiła mnie z nieco mieszanymi odczuciami.

Na plus na pewno zdolność przedstawienia całkiem złożonej sytuacji w bardzo oszczędnej formie. Choć tekst jest szortem – i to, hehe, krótkim szortem – ma wszystko, czego było potrzeba, by się opowiedzieć. Jest świat, jest kontekst, jest bohater, jest jego problem i reakcja na niego. 

Językowo także dobrze – nic nie zgrzytnęło, czytało się płynnie.

A jednak czegoś mi brakuje. (I to już całkowicie moja, subiektywna opinia, więc jak najbardziej do zignorowania w razie czego). Myślę, że tym czymś jest pewna głębia w opowieści. Ten szort to sprawnie napisany obrazek, na którym zrezygnowany, oszukany facet mści się na oszustach, którzy odebrali mu sens. Nie zaskakuje, dziś niestety także nieszczególnie wstrząsa.

Dlatego, moim zdaniem, jest to opowieść raczej na ciut dłuższą formę, gdzie możemy zobaczyć drogę bohatera, jego zawód i wywołany nim upadek, aż do finalnej decyzji. 

Gratuluję, choć z pewnym niedosytem. :)

Aha! Bardzo dobry tytuł – zajrzałem głównie ze względu na niego. :)

Cześć :)

Tytuł mnie przyciągnął. Jest świetny.

Krótka, mięsista scenka. Dobrze napisana. Ale nie powiem, żeby mną to jakoś wstrząsnęło.

Tak po prostu ok.

Hej,

 

tytuł ciekawy, a to na plus. Pierwsze zdanie też mocne, więc zachęca, aby czytać dalej. Dalej jakaś tam scenka pachnąca mi cyberpunkiem i Johnnym Silverhandem ;) ale ogólnie całkiem udany tworek. Gdybyś go jeszcze zmieścił w droubble (200 słów), to już w ogóle cudnie, ale to już akurat moje skrzywienie, bo lubię te krótkie formy 

Those who don't believe in magic will never find it

No, nawet okej. Zgadzam się, że to fajna scenka pod droubble. Jako szort raczej średnio się broni. 

Tytuł rzeczywiście fajny, ale treść mnie nie zachwyciła, po prostu spoko. Mocne zdanie otwierające na plus.

You cannot petition the Lord with prayer!

Cyberpunk, na jaki zasługujemy. Tekścik nie najgorszy jak na to, czym jest. Od strony technicznej dobrze napisany.

Rozdzióbią nas kruki, wrony i ptaki ciernistych krzewów.

Dziękuję za wszystkie opinie :) Do droubble'a jest za dużo o kilka słów (prawdopodobnie, bo z tego co pamiętam sprzed lat, żadne automatyczne liczniki nie liczą wystarczająco dobrze, żeby się nikt w komentarzach nie przyczepił), ale liczenie słów co do jednego to nie moja bajka. Tak, jest to wprawka, rezultat piętnastu minut pisania na krótkim popołudniowym warsztacie pisarskim i głównym zamysłem było zrobić flow i samotlumaczącą się historię, która na tyle, na ile się da, nie zostawi jakichś ton niedopowiedzeń. To pierwsze mi się nie do końca udało (mam poczucie, że co najmniej dwa zdania są za długie i “przeciągają” rytm), to drugie zapewne pozostawia niedosyt. Mam nadzieję, że kilka podobnej długości tekstów jeszcze tu ode mnie trafi, bo próbuję się właśnie trochę rozpisać przed czymś większym.

Nowa Fantastyka