- Opowiadanie: kednes - 20 kartek

20 kartek

Dyżurni:

Finkla, bohdan, adamkb

Oceny

20 kartek

Wszedł do gabinetu. Na dużym, ciężkim, dębowym biurku jak co dzień leżał stos kartek. Ciążyły mu coraz bardziej. 

– To tylko praca – przekonywał sam siebie.

Usiadł przed biurkiem. Rozejrzał się po pokoju, był dużym i dobrze wyposażonym, kiedyś mógł tylko marzyć żeby pracować w takim miejscu. W dzisiejszych niepewnych czasach każda praca jest na wagę złota, a szczególnie tak dobrze płatna, jednak odpowiedzialność jaka się z nią wiązała przytłaczała go.

Nie ma sensu dłużej rozmyślać. Wiedział, że im dłużej będzie nad tym myślał tym gorzej. Trzeba się wziąć za swoje obowiązki. 

Stos kartek A4, dwie półki na dokumenty, jedna zielona, druga czerwona oraz telefon. To wszystko, co znajdowało się na blacie.

Chwycił za telefon.

– Poproszę kawę.

– Już robię.

Odłożył słuchawkę.

Podniósł pierwszą kartkę. Imię i nazwisko oraz zdjęcie były zamazane. Standardowa procedura. Dalej edukacja, historia zatrudnienia oraz osiągnięcia i talenty. Niżej było miejsce które wypełniali petenci. Tutaj pojawiały się najróżniejsze sposoby na przekonanie do siebie. Po tysiącach przejrzanych kartek wydawało mu się, że widział już wszystkie możliwe sposoby, którymi ludzie próbowali wpłynąć na jego decyzyjność. Wyzwiska, które mimo, że nikt nie miał prawa wiedzieć do kogo będą skierowane czasem wydawały się aż dziwnie personalne, jakby adresowane osobiście do niego. Inni próbowali wręcz błagać, kajać się. Były też próby manipulacji i przekupstwa.

Otworzyły się drzwi, kobieta w średnim wieku niosła filiżankę.

– Proszę, kawa.

– Dziękuje.

– Naprawdę nie rozumiem dlaczego nie robisz tak jak reszta.

– Tak, jak reszta?

– No wiesz. Szybkie losowanie, rzut monetą. Niektórzy losują imiona lub decydują po liczbach parzystych lubnieparzystych w dacie urodzenia. Różne mają wymysły.

– Mhm.

– Koniec końców połowa ma się znaleźć na zielonej półce, a druga połowa na czerwonej. Nikt ci nie płaci za godzinę. Większości zajmuje to dziesięć, góra piętnaście minut. Noo, oczywiście są rekordziści, jak stary Edward z piątego piętra. Ten to nawet płaszcza nie zdejmuje. Odlicza tylko, żeby na pewno było równo po połowie i kładzie po kupce na jednej i drugiej półce. No, to już dla mnie jest przesada. Kiedyś go z ciekawości zmierzyłam na zegarze. No, niecała minuta. Dokładnie było chyba pięćdziesiąt siedem sekund. Jakieś to nieludzkie.

– A inne sposoby są ludzkie?

– No, jakoś trzeba wybrać. Może im szybciej tym właśnie lepiej. Ty tylko dwadzieścia kartek.

– 20 osób. Ludzi, nie kartek.

– To kwestia podejścia. Jak wolisz tu siedzieć 10 godzin to Twój wybór. No nic. Miłego dnia

– Taa. Dzięki za kawę.

Kobieta wyszła i zamkneła za sobą drzwi. Wczytywał się we wszystkie kartki po parędziesiąt razy. Tego dnia nie był w stanie podjąć żadnej decyzji. Odkładał jedną kartkę, po czym sięgał po kolejną. Po chwili wracał do poprzedniej i tak bez końca.

Zanim się zorientował zrobił się wieczór. Spojrzał na telefon. Minęło ponad jedenaście godzin.

Zrezygnowany i bardzo zmęczony sięgnął do kieszeni płaszcza wiszącego na oparciu.

– Rzut monetą… Boże… – wyjął portfel i wygrzebał monetę. Wziął pierwszą kartkę. Spojrzał tylko na datę urodzin, reszty nie chciał czytać. Szybko obliczył, że dokument przypisany był do osoby w wieku dwudziestu siedmiu lat. 

– Awers zielone, rewers czerwone – odetchnął ciężko i rzucił monetą.

Ta zakręciła się w powietrzu i spadła na biurku gdzie zrobiła jeszcze kilka obrotów nie mogąc się zdecydować, na którą stronę upaść. W końcu się zatrzymała – awers. 

Odetchnął z ulgą. Odłożył kartkę na zieloną półkę i sięgnął po następną kartkę – tym razem nie czytał nic. W spoconej ręce trzymał monetę. Gdyby nie fakt, że praktycznie nie wychodził z tego pokoju od wielu godzin trzymałby ją jeszcze długo w ręce. Jednak był wykończony dzisiejszym dniem. Podrzucił monetę z mniejszą siłą licząc, że nie będzie musiał tak długo czekać na wynik. Podrzut, parę obrotów w powietrzu, opadnięcie na blat. Kilka zakręceń na biurku po czym decyzja – awers. Zielona półka. Zostało już tylko osiemnaście…osób.

Kolejna karta, kolejny rzut monetą. Obrót, spadek, moment niepewności – rewers. To w końcu musiało nadejść. Odłożył kartkę skrupulatnie, dokładnie na środku półki – jakby to miało jakiekolwiek znaczenie. Spojrzał na nią. Miał ochotę ją przekręcić, przeczytać co się na niej znajduje, dowiedzieć się czegokolwiek o tej osobie, lecz powstrzymał się. Szybko chwycił za kolejną kartkę patrząc jeszcze ukradkiem na tę odłożoną na czerwonej półce. 

– Dobra, jebać to.

Rzucił monetą. Awers. Odłożył odpowiednio kartkę. Kolejna i rzut – rewers. czerwona półka. Kolejna, rewers, czerwona. Następna, rzut, awers, zielona. Kartka, moneta, półka. Powtarzał to raz za razem, z każdym kolejnym arkuszem coraz szybciej, aż zorientował się, że nic już nie zostało.

Policzył kartki na każdej z półek. Zielona dwanaście, czerwona osiem.

– Kurwa.

Był zły na system rzutu monetą i na to, że czuł się zbyt zmęczony, żeby pomyśleć, że coś takiego może się przecież zdarzyć. Wziął dwie kartki z wierzchu i sam nie mogąc uwierzyć w to co robi położył je na czerwoną półkę.

Oczy same mu się zamykały, a gdy to się działo migotały mu przed oczami opisy szkół i miejsca pracy z dzisiejszych kartek.

Wyszedł z biura.

– Już myślałam, że Pan dzisiaj nie wyjdzie – kobieta siedziała za biurkiem czegoś w rodzaju sekretariatu.

– Też tak myślałem.

– Jest Pan ostatni. Wszyscy już dawno poszli do domu. Już z 3 razy tam do Pana wchodziłam i gdyby nie przepisy, że nie wolno wam przeszkadzać to bym to zrobiła. Ale wie Pan – kobieta wskazała palcem kamerę w rogu pokoju – lepiej nie ryzykować.

– No. Lepiej nie. Do widzenia.

– A wie Pan, że podobno zmienili metodę? Podobno szczepionki nie zadziałały do końca tak skutecznie, jak planowali.

– Nie chcę wiedzieć. Do widzenia.

– Do jutra.

Poszedł w kierunku wyjścia. Już miał wychodzić, kiedy przypomniał sobie o ekranie. Nienawidził go. Już tyle czasu udało mu się nie patrzeć w jego kierunku. Dzisiaj jednak za to w jaki sposób dokonał wyboru, postanowił się ukarać. Obrócił się i spojrzał na ekran.

Instytut depopulacji.

Ludność globalnie 58 832 942 249…

Dzisiejszy wynik -0,2%

Wynik w tym roku -1.8%

Cel na ten rok -3%.

Koniec

Komentarze

Usiadł przed biurkiem. Rozejrzał się po pokoju, był duży i dobrze wyposażony, kiedyś mógł tylko marzyć żeby pracować w takim miejscu.

Podmiot się gubi. I przecinek po marzyć. 

 

Wiedział , że im dłużej będzie nad tym myślał tym gorzej. Trzeba się wziąć. 

O spację za dużo. 

To wszystko co znajdowało się na blacie.

To wszystko, co znajdowało się na blacie.

Niżej było miejsce które wypełniali petenci.

Niżej było miejsce, które wypełniali petenci.

będą skierowane czasem wydawały się aż dziwnie personalne

 będą skierowane, czasem wydawały się aż dziwnie personalne

Otworzyły się drzwi, kobieta w średnik wieku niosła kawę.

; wieku = ? 

Dalej już nie łapałem błędów. Możesz spróbować przejrzeć tekst, pamiętając, że pomiędzy dwoma czasownikami stawiamy przecinek. To poprawi jakość. 

 

Sam pomysł na biuro depopulacji ciekawy. Na początku sądziłem, że raczej wątpliwe, by zajmowali się tym ludzie, ale z drugiej strony komputer pewnie również miałby problem z odpowiednim wyborem kandydatów. A zapewne rządzącym niespecjalnie zależałoby, kto z odznaczonej do depopulacji grupy odpadnie. Dobrze pokazałeś korporacyjną mechanizację pracy spowodowaną warunkami środowiska. Sposób pisania trochę do poprawienia, szczególnie na początku, według mnie, narracja trochę za bardzo miesza się z myślami bohatera. Niektóre stwierdzenia są również dziwne albo się powtarzają. Wszystko to daje taki efekt mącenia, ale to kwestia wprawy. 

Powodzenia! :D

Pozdrawiam. 

 

Sen jest dobry, ale książki są lepsze

Witaj. :)

 

Gratuluję serdecznie debiutu i to już w dniu rejestracji. :) Zapraszam do zapoznania się z działem Publicystyka, gdzie są znakomite Poradniki, w tym: Drakainy dla Nowicjuszy,a także językowe: dialogowe, interpunkcyjne, myślowe, ortograficzne itp.

 

Sugestie oraz wątpliwości co do technikaliów (tylko do przemyślenia):

Na dużym (przecinek?) ciężkim (i tu?) dębowym biurku jak co dzień leżał stos kartek.

Rozejrzał się po pokoju, był duży i dobrze wyposażony, kiedyś mógł tylko marzyć (i tu?) żeby pracować w takim miejscu. Praca dobrze płatna, w dzisiejszych niepewnych czasach każda praca jest na wagę złota, jednak odpowiedzialność (i tu?) jaka się z nią wiązała (i tu?) przytłaczała go. – powt./styl?

Wiedział (zbędna spacja?) , że im dłużej będzie nad tym myślał (przecinek?) tym gorzej.

Stos kartek A4, dwie półki na dokumenty, jedna zielona (przecinek?) druga czerwona oraz telefon.

To wszystko (przecinek?) co znajdowało się na blacie.

Stos kartek A4, dwie półki na dokumenty, jedna zielona druga czerwona oraz telefon. To wszystko co znajdowało się na blacie. – tu dopytam: obie półki były na blacie biurka?

Niżej było miejsce (przecinek?) które wypełniali petenci. Tutaj pojawiały się najróżniejsze sposoby na przekonanie do siebie. Po tysiącach przejrzanych kartek wydawało mu się, że widział już wszystkie możliwe sposoby, którymi ludzie próbowali wpłynąć na jego decyzyjność. Wyzwiska, które mimo, (ten przecinek o wyraz wcześniej?) że nikt nie miał prawa wiedzieć (przecinek?) do kogo będą skierowane (przecinek?) czasem wydawały się aż dziwnie personalne, jakby adresowane osobiście do niego. – powtórzenia?

Otworzyły się drzwi, kobieta w średnik wieku niosła kawę.– literówka?

Otworzyły się drzwi, kobieta w średnik wieku niosła kawę.

– Proszę, kawa. – powtórzenie?

Dziękuje. – literówka?

– Na prawdę nie rozumiem (przecinek?) dlaczego nie robisz tak (i tu?) jak reszta.

– Tak (i tu?) jak reszta?

Niektórzy losują imiona lub decydują po liczbach parzystych lub nie parzystych w dacie urodzenia. – ortograficzny?

– Mhm – brak kropki na końcu zdania?

– Koniec końców połowa ma się znaleźć na zielonej półce (przecinek?) a druga połowa na czerwonej.

Nikt Ci nie płaci za godzinę. – błędny zapis dialogu? – małą literą

Większości zajmuje to 10 -15 minut. – błędny zapis dialogu? – w dialogach liczebniki zapisujemy słownie

Noo, oczywiście są rekordziści (przecinek?) jak stary Edward z piątego piętra.

No (przecinek?) nie cała minuta. – ortograficzny?

Dokładnie było chyba 57 sekund. – błędny zapis dialogu?

Jakieś to nie ludzkie. – ortograficzny?

 

Widzę, że dalej są podobne błędy, szczególnie przy zapisie dialogu i przy interpunkcji, zatem już ich nie wypisuję, po prostu trzeba sobie na spokojnie pod tym kątem całość poprawić. :)

 

Inne sprawy:

Gdyby nie fakt, że praktycznie nie wychodził z tego pokoju od wielu godzin trzymał by ją jeszcze długo w ręce. – znowu ortograficzny?

Jednak był wykończony dzisiejszym dniem. Podrzucił monetę z mniejszą siłą licząc, że nie będzie musiał tak długo czekać na wynik. – powtórzenie?

Podrzut, parę obrotów w powietrzu, opadnięcie na blat. Parę zakręceń na biurku po czym decyzja – awers. – i tu?

Powtarzał to raz za razem, z każdą kolejną kartką co raz szybciej, aż zorientował się, że nie ma już kartek. – znowu ortograficzny?

Był zły na system rzutu monetą i na to, że był zbyt zmęczony, żeby pomyśleć, że coś takiego może się przecież zdarzyć. – powtórzenia?

 

Dodatkowo wyraz „kartka” w rozmaitych formach przewija się bardzo często, bywa – zdanie po zdaniu, tworząc niepotrzebnie aż tyle (ponad 20!) błędów stylistycznych.

 

 

Pomysł zasługuje na pochwałę, kończy się gorzko, ale cały czas napomykasz o tym, jak bardzo bohaterowi ciąży podejmowanie niełatwych decyzji, zatem to brzemię czuje się przy całym szorcie.

Pozdrawiam serdecznie, powodzenia. :)

 

Pecunia non olet

Witamy w naszych skromnych progach :)

Na dużym ciężkim dębowym biurku jak co dzień leżał stos kartek. Ciążyły mu coraz bardziej. 

Przecinek jest niezbędny: dużym, ciężkim dębowym biurku. Powtarza się ciężkim – ciążyły.

Rozejrzał się po pokoju, był duży i dobrze wyposażony, kiedyś mógł tylko marzyć żeby pracować w takim miejscu.

Podmiot zmienia się bez ostrzeżenia. Można to poprawić tak: Rozejrzał się po pokoju, dużym i dobrze wyposażonym. Kiedyś mógł tylko marzyć, żeby pracować w takim miejscu.

Praca dobrze płatna, w dzisiejszych niepewnych czasach każda praca jest na wagę złota, jednak odpowiedzialność jaka się z nią wiązała przytłaczała go.

Strumień świadomości (albo naturalna mowa, żeby nie było) w literaturze zwykle nie wypada dobrze. Lepiej dzielić zdania, np. tak: W dzisiejszych niepewnych czasach każda praca jest na wagę złota, a co dopiero tak dobrze płatna. Lecz odpowiedzialność, jaka się z nią wiązała, przytłaczała go.

Wiedział , że im dłużej będzie nad tym myślał tym gorzej.

Przecinek przylepiamy do poprzedzającego go słowa: Wiedział, że im dłużej będzie nad tym myślał, tym gorzej.

Trzeba się wziąć. 

Do czego?

 jedna zielona druga czerwona

Brak przecinka: jedna zielona, druga czerwona.

To wszystko co znajdowało się na blacie.

To wszystko, co znajdowało się na blacie. Hmm. 

Dalej edukacja

Lepiej: wykształcenie.

Niżej było miejsce które wypełniali petenci.

Tutaj pojawiały się najróżniejsze sposoby na przekonanie do siebie

Mmmm, czyli on po prostu przegląda listy motywacyjne?

Po tysiącach przejrzanych kartek wydawało mu się, że widział już wszystkie możliwe sposoby, którymi ludzie próbowali wpłynąć na jego decyzyjność

…? Po pierwsze, na jego decyzję, którą podejmuje jako osoba decyzyjna: https://sjp.pwn.pl/slowniki/decyzyjno%C5%9B%C4%87.html A po drugie – skoro to są listy motywacyjne, czy tam inne podania, to do tego właśnie służą. Facet nie wiedział, na czym będzie polegać jego zadanie?

Wyzwiska, które mimo, że nikt nie miał prawa wiedzieć do kogo będą skierowane czasem wydawały się aż dziwnie personalne, jakby adresowane osobiście do niego.

Zdanie niezbyt po polsku, ale bardziej mnie dziwi sposób myślenia ludzi, którzy w podaniach umieszczają wyzwiska…

Inni próbowali wręcz błagać, kajać się.

… za co się kajać? https://wsjp.pl/haslo/podglad/97809/kajac-sie 

kobieta w średnik wieku

Literówka.

 Na prawdę nie rozumiem dlaczego nie robisz tak jak reszta.

"Naprawdę" łącznie. https://wsjp.pl/haslo/podglad/21015/naprawde Brakuje przecinków, a poza tym – skoro facet ma prawo ją posyłać po kawę, to chyba jest jej szefem, więc czemu są na "ty"?: Naprawdę nie rozumiem, dlaczego nie robi pan tak, jak reszta.

nie parzystych

Łącznie. https://sjp.pwn.pl/slowniki/nieparzysty.html 

Koniec końców połowa ma się znaleźć na zielonej półce a druga połowa na czerwonej. 

Koniec końców, połowa ma się znaleźć na zielonej półce, a druga połowa na czerwonej. 

Nikt Ci nie płaci za godzinę.

Zaimki piszemy dużą literą tylko w listach: Nie płacą panu od godziny.

Większości zajmuje to 10 -15 minut

Liczebniki piszemy słownie.

Noo, oczywiście są rekordziści jak stary Edward z piątego piętra

Hmm: Noo, oczywiście są rekordziści, jak stary Edward z piątego piętra.

No to już dla mnie jest przesada.

No, dla mnie to już jest przesada.

Kiedyś go z ciekawości zmierzyłam na zegarze. 

Można komuś mierzyć czas, ale nie jego: Kiedyś mu zmierzyłam czas, z ciekawości.

No nie cała minuta. Dokładnie było chyba 57 sekund.

No, niecała minuta. Dokładnie chyba pięćdziesiąt siedem sekund.

Jakieś to nie ludzkie.

Nieludzkie. "Nie" z większością części mowy piszemy łącznie, p. tu: https://sjp.pwn.pl/zasady/45-pisownia-%C5%82%C4%85czna-partyku%C5%82y-nie;629513.html

No jakoś trzeba wybrać. Może im szybciej tym właśnie lepiej. 

No, jakoś trzeba wybrać. Może im szybciej, tym właśnie lepiej. 

Ty tylko 20 kartek

Liczebniki słownie. Od kiedy dwadzieścia jest połową tysiąca?

Jak wolisz tu siedzieć 10 godzin to Twój wybór. No nic.

Jak wolisz tu siedzieć dziesięć godzin, to twój wybór. No, nic.

Kobieta wyszła zamykając za sobą drzwi. 

Imiesłów przysłówkowy współczesny oznacza jednoczesność ( https://academicon.pl/imieslowy/ ): Kobieta wyszła i zamknęła za sobą drzwi.

Odkładał jedną kartkę po czym sięgał po kolejną.

Odkładał jedną kartkę, po czym sięgał po kolejną.

Zanim się zorientował zrobił się wieczór.

Zanim się zorientował, zrobił się wieczór. A może lepiej: Zanim się zorientował, był już wieczór.

Minęło ponad 11 godzin.

Liczebniki słownie.

Szybko obliczył, że dokument przypisany był do osoby w wieku 27 lat. 

Bardzo niezgrabne. Może tak: Szybko obliczył, że petent ma dwadzieścia siedem lat.

– Awers zielone, rewers czerwone – odetchnął ciężko

Czy to na pewno jest paszczowe? https://fantazmaty.pl/pisz/poradniki/jak-zapisywac-dialogi/#narracja_wypowiedzi 

Ta zakręciła się w powietrzu i spadła na biurku gdzie zrobiła jeszcze kilka obrotów nie mogąc się zdecydować, na którą stronę upaść.

"Ta" nie jest potrzebne, dopóki nie zachodzi wątpliwość, co się zakręciło – a tu nie zachodzi: Zakręciła się w powietrzu i spadła na biurko, gdzie zrobiła jeszcze kilka obrotów, nie mogąc się zdecydować, na którą stronę upaść.

Odłożył kartkę na zieloną półkę i sięgnął po następną kartkę

Drugą "kartkę" spokojnie możesz wyciąć.

Gdyby nie fakt, że praktycznie nie wychodził z tego pokoju od wielu godzin trzymał by ją jeszcze długo w ręce. Jednak był wykończony dzisiejszym dniem.

Zgrabniej (i pamiętaj, że "by" piszemy łącznie, kiedy jest cechą trybu przypuszczającego i stoi przy tym, co określa): Gdyby nie spędził w tym pokoju wielu godzin, jeszcze długo by ją ściskał, ale był już wykończony.

Podrzucił monetę z mniejszą siłą licząc, że nie będzie musiał tak długo czekać na wynik

Hmm. Nie jest to zbyt zgrabne.

opadnięcie na blat

Nie brzmi to dobrze.

Parę zakręceń na biurku po czym decyzja – awers

Kilka piruetów na biurku, potem decyzja: awers. Nie wiem, czy to jest prawdopodobne.

Zostało już tylko 18…osób.

Słownie.

To w końcu musiało nadejść.

Czy on decyduje o, nie wiem, wyrzuceniu kogoś z kosmicznej arki? Bo jeśli tylko o zatrudnieniu, to przyznasz sama, że trochę dramatyzuje. Jeśli chodzi o sprawy życia i śmierci, trzeba podkręcać napięcie stopniowo.

Odłożył kartkę delikatnie

W zasadzie poprawne, ale czy naprawdę nie było lepszego słowa niż "delikatnie"?

przeczytać co się na niej znajduje

Brak przecinka, ale na kartce może się znajdować tylko mucha: przeczytać, co jest na niej napisane.

Szybko chwycił za kolejną kartkę patrząc jeszcze ukradkiem na tę odłożoną na czerwonej półce. 

Gramatyka: Szybko chwycił kolejną kartkę, patrząc jeszcze ukradkiem na tę odłożoną na czerwoną półkę. 

Odłożył odpowiednio kartkę.

Nie jest to za bardzo po polsku.

co raz

Łącznie.

Policzył kartki na każdej z półek. Zielona 12, czerwona 8.

Słownie. Podstawowe wiadomości o prawdopodobieństwie pozwoliłyby to przewidzieć…

Był zły na system rzutu monetą i na to, że był zbyt zmęczony

Hmm. Zły na to?

 Wziął dwie kartki z wierzchu i nie mogąc sam uwierzyć w to co robi położył je na czerwoną półkę.

Wziął dwie kartki z wierzchu i, sam nie mogąc uwierzyć w to, co robi, przełożył je na czerwoną półkę. Albo: położył na czerwonej półce.

Oczy same mu się zamykały, a gdy do się działo migotały mu przed oczami opisy szkół i miejsca pracy z dzisiejszych kartek.

…? To się działo, ale…

– Już myślałam, że Pan dzisiaj nie wyjdzie – kobieta siedziała za biurkiem czegoś w rodzaju sekretariatu.

…? https://wsjp.pl/haslo/podglad/37770/sekretariat – Już myślałam, że pan dzisiaj nie wyjdzie – zagadnęła kobieta za biurkiem.

 Jest Pan ostatni. 

Zaimki małą.

Już z 3 razy tam do Pana wchodziłam i gdyby nie przepisy, że nie wolno wam przeszkadzać to bym to zrobiła. 

I on jej nie zauważył?: Już ze trzy razy tam do pana wchodziłam, i gdyby nie przepisy, że nie wolno wam przeszkadzać, to bym coś powiedziała. 

Ale wie Pan – kobieta wskazała palcem na róg pokoju, w którym znajdowała się kamera – lepiej nie ryzykować.

Tniemy: Ale wie pan – kobieta wskazała palcem kamerę w rogu pokoju – lepiej nie ryzykować.

A wie Pan

Zaimek małą.

Podobno szczepionki nie zadziałały do końca tak skutecznie jak planowali.

Podobno szczepionki nie zadziałały do końca tak skutecznie, jak planowali.

Udało mu się na niego nie patrzeć już tyle czasu.

Nie brzmi to dobrze.

Dzisiaj jednak za to w jaki sposób dokonał wyboru, postanowił się ukarać. 

Wtrącenie wydzielamy: Dzisiaj jednak, za to, w jaki sposób dokonał wyboru, postanowił się ukarać. Ale to nie jest naturalny szyk zdania.

 

Mmm. No, więc tak. Zanim ludzi się zrobi tak dużo, jeśli w ogóle, będą już ze trzy apokalipsy.

 

Bohater niewątpliwie ma przed sobą trudne zadanie, ale właściwie – dlaczego? Ludzie, którzy mogliby wyznaczyć tego rodzaju cel, powierzyliby je raczej maszynom, albowiem tego typu ludzie tak rozumują. I dlaczego on się nie buntuje, a tylko przeżywa? Co jest nie tak z tym światem, bo wyraźnie coś jest – tylko nie mam pojęcia, co i co chciałaś przez to powiedzieć.

 

Językowo jest bardzo niepewnie – musisz więcej i uważniej czytać, żeby zyskać narzędzia pisarskie. Na razie sporo powtarzasz i bywasz na bakier z gramatyką.

 

Powodzenia!

A zapewne rządzącym niespecjalnie zależałoby, kto z odznaczonej do depopulacji grupy odpadnie

Byle nie oni…

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Bardzo dziękuje za komentarze. Dopiero zaczynam i byłem świadomy, że tekst może być wątpliwej jakości i zawierać błędy. Nie spodziewałem się jednak, że błędów jest aż tyle.

Mam nad czym pracować. Postaram się aby przyszłe teksty czytało się przyjemniej i przede wszystkim nie było tylu oczywistych baboli. :)

Dziękuję. :)

Na spokojnie, wszyscy popełniamy błędy. :)

Pozdrawiam serdecznie. :) 

 

Pecunia non olet

Na początku zawsze jest mnóstwo błędów heart

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

Nowa Fantastyka