- Opowiadanie: Hesket - Ząb i kościotrup

Ząb i kościotrup

Cześć 

Pomyślałem, że skoro czasu jest niewiele, żeby napisać coś dłuższego, trzeba stworzyć krótszą formę. Zapraszam do nocnej przygody i sytuacji osobliwej. 

Pozdrawiam Wszystkich czytających.

Dyżurni:

regulatorzy, homar, syf.

Oceny

Ząb i kościotrup

Całą noc nie spałem. Siedziałem na krześle w kuchni, oparty rękami o zlew i płukałem zimną wodą zęba. Gdzieś przed czwartą nad ranem przysnąłem. Otworzyłem powoli powieki, a przy stole zobaczyłem kościotrupa. Uśmiechał się idiotycznie i palił papierosa.

– Co jest do cholery?! – krzyknąłem.

– Cześć. Ładna kuchnia – powiedział.

– To jakieś żarty?  

 – Ależ skąd – kłapał szczęką kościsty. – Może papieroska?

 Wyciągnął zza biodra pomiętą paczkę Klubowych. Z tego, co pamiętałem, przestali je produkować kilkanaście lat temu.

– Nie palę – odrzekłem z powagą.

– Szkoda.

– Przebierańcu! Wynoś się z mojego domu.

– Po co te nerwy? To już nie można odwiedzić starego przyjaciela?

– Nie jestem twoim przyjacielem i nigdy nie byłem!

– Oj tam, ale możemy się lepiej poznać. Oczywiście, gdy tylko wykażesz się odrobiną dobrej woli.

– Nie chrzań mi tu i wypad, bo zadzwonię na policję!

– A dzwoń sobie. Proszę bardzo.

Co za bezczelny typ – pomyślałem. Poderwałem się z krzesła i szybkim ruchem karateki złapałem delikwenta za kościstą szyję. Czaszka spadła na podłogę z głośnym PUK, a on gadał nadal.

– Wiesz, że naruszyłeś moją nietykalność cielesną i będę mógł cię podać do sądu?

Tego było za wiele… Wziąłem go pod pachę, otworzyłem drzwi i wyrzuciłem. Po chwili usłyszałem dzwonek.

– Powtarzam jeszcze raz… Wynoś się!

– Ho, ho, ho, gniewasz się z całą wsią, czy jak to tam było?

– Co?

– Nie słyszałeś, jak chłop przyszedł do spowiedzi i mówi tak:

Proszę księdza, gniewam się z całą wsią. A ksiądz na to: ho, ho, ho. Penitent: to nie o ho ho, tylko z całą wsią.

Trupek chyba myślał, że będę się śmiał z jego głupich żartów.

– Dzwonię na policję!

Sięgnąłem po smartfon leżący na lodówce. Wystukałem 911.

– Komenda miejska policji, słucham.

– Proszę pana, w moim domu jest kościotrup. Nie wiem, jak tutaj wszedł, ale nie daje mi spokoju. Wyrzuciłem go, ale nie chce odejść.

– Proszę się uspokoić. Czy jest ktoś w domu oprócz pana?

– Przecież mówię, że dobija się do mnie trup.

– Już dobrze, dobrze, rozumiem. Proszę podać adres.

– Słonecznikowa czterdzieści osiem.

Po piętnastu minutach zamiast policji zobaczyłem przed bramką karetkę. Miała włączoną sygnalizację świetlną. Wysiadło z niej dwóch sanitariuszy i ruszyli w stronę drzwi.

Zamknąłem je natychmiast.

– Proszę otworzyć.

Słyszałem jak trupek się śmieje. Musiał się gdzieś schować. Podejrzewałem, że w pobliskich tujach sąsiada.

– Nie jestem wariatem – odpowiedziałem na tyle spokojnie, na ile potrafiłem.

– Wiemy, że nie, ale chcielibyśmy sprawdzić, czy trup jest w pana domu. Możliwe, że się tam ukrywa.

W końcu zgodziłem się na ich propozycję i otworzyłem drzwi. Ku memu przerażeniu, zamiast żywych, zobaczyłem zmarłych. Twarze mieli zielone, wstrętne, zgnite i również szczerzyli się, jak tamten popapraniec.

Ruszyłem na nich z całą siłą na jaką mogłem się zdobyć. Liczyłem, że ich przewrócę, ale nieskutecznie. Zderzyłem się jak ze ścianą i upadłem na podłogę, uderzając głową o coś twardego. Straciłem przytomność.

Obudziłem się przy zlewie, a ząb bolał jak cholera.

Szukałem jeszcze kościstego, ale niestety nigdzie go nie znalazłem. Byłem nawet u sąsiada i sprawdziłem tuje. Dopiero, gdy przestał mnie rwać ząb, zdałem sobie sprawę, że to wszystko wina bezsennej nocy i zmęczenia.

Koniec

Komentarze

Ciekawa interpretacja zaburzeń odbioru rzeczywistości spowodowanej bólem. Ostatnie 2 akapity zmieniają wszystko. ;)

Co też sobie sąsiad pomyślał ;)

delulu managment

Cześć, jfrydr

Dzięki, że zajrzałeś. Ból zęba to coś tak strasznego, że nawet kościotrupy odwiedzają męczenników :-) 

Pozdrawiam

 

Cześć, Ambush

Trzeba by zapytać sąsiada :-) 

Dzięki, że do mnie zaglądnęłaś. Cieszę się, bo dawno Cię nie widziałem. 

Pozdrawiam

Witaj. :)

Humorystyczna historyjka z pomysłem i nietypowym rozwojem akcji. :) 

Klik, pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Cześć, ciekawe opowiadanie. Myślałem, że od bólu zęba dostał jakiejś sepsy i to wywołało halucynacje. Jednak nieprzespana noc też potrafi takie cuda.

 

Pozdrawiam! 

Łeee, czyli to wszystko to był tylko sen albo inne majaki? Taka końcówka odziera tekst z fantastyki. A tak ładnie się zapowiadał…

Babska logika rządzi!

Cześć, Finkla

Obdarł, obdarł, dzięki, że zaglądnęłaś i zostawiłaś komentarz :-)

Pozdrawiam

Świetnie opisany senny koszmar. Prawdziwa groteska.

Cześć, Alicja

Dziękuję

Ale się ubawiłam :) i jak zwykle zaskoczyłeś mnie zakończeniem :)

 

Miziam Robinka i Balbinkę z okazji Dnia Dziecka :))

 

Pozdrawiam serdecznie :)

Nowa Fantastyka