Luźna seria wywiadów. Można czytać wybiórczo.
Luźna seria wywiadów. Można czytać wybiórczo.
ZIEMIA
– Już? Słychać mnie? Tak? Okej?
– … … …
– Mam cztery i pół miliarda lat i to mój pierwszy wywiad. Bardzo się cieszę.
– … … …
– Co mogę o sobie powiedzieć…
Na początku byłam dość chaotyczna. Stopioną skała z ambicjami i bardzo złym humorem. W okolicy każdy miał wielkie plany – chciał zostać Słońcem: świecić, grzać, stać w centrum wszystkiego. Mnie nie wyszło. Nie twierdzę, że mam żal, mówię tylko, że pamiętam.
– … … …
Nie będę ukrywać – nie dało się ze mną wytrzymać. Wirowałam, pękałam, wybuchałam. Wulkany stały się moim sposobem na rozładowanie napięcia i korzystałam z niego często.
Ale największa afera wydarzyła się z Theią.
Głupia, zarozumiała pinda weszła na mój teren. Młoda byłam, gorąca – dosłownie i w przenośni – i nie umiałam odpuszczać. Poszłyśmy na zwarcie. Wszystko płonęło, rozpadało się na tysiące odłamków i wirowało wokół nas. Dwie idiotki, które przesadziły z temperamentem. Klasyczna uliczna bijatyka, tylko bez ulicy. Chociaż wciąż na drodze – Drodze Mlecznej.
Ale los jest przewrotny.
Z tych szczątków zlepiła się srebrna kulka krążąca wokół mnie. Księżyc. Mój Księżyc. Patrzę na niego do dziś i myślę, że to całkiem ładna pamiątka.
Od tamtej pory staram się nie zadzierać z sąsiadami.
Potem zaczęła się faza towarzyska.
Komety, asteroidy i inne kosmiczne obieżyświaty wpadały z wizytą. Niezapowiedziane, jak to znajomi – gość w dom, bałagan w dom. Każdy z czymś przychodził. Wiecie, co przynosi się na imprezy, gdy jest się młodym… różne pierwiastki i chemia, ale głównie wód… to znaczy woda. Co zrobić, nie wybiera się prezentów, a z płynem na imprę zawsze wypada. Zebrałam go tyle, że sama byłam zaskoczona. Nie miałam serca odmawiać, skoro przybywali z takim zapałem z drugiego końca układu. Tak powstały oceany. Do dziś jestem z nich dumna. To moje najlepsze dzieło. Lubię je bardziej niż góry, choć one też mają swój urok. Takie moje zmarszczki. Dowód, że dużo przeżyłam.
Jakieś trzy i pół miliarda lat temu wydarzyło się coś dziwnego.
W oceanie drgnęło życie. Maleńka komórka, zupełnie bez pytania o zgodę, postanowiła się podzielić. Potem następna. I następna. Doceniam tę inicjatywę. To trochę tak, jakby ktoś przypadkiem zamieszkał w twoim domu, a potem okazało się, że nie rozumiesz, jak mogłaś bez niego trwać tyle lat. Od tamtej pory życie rozlało się wszędzie – w każdej szczelinie, na każdym kamieniu, w każdej kałuży. Schlebia mi to. Lubię być zamieszkana.
Przez długi czas byłam królestwem gadów i był to zdecydowanie mój ulubiony okres. Wielkie, spokojne stworzenia, które nikomu nie zawracały głowy filozofią ani polityką. Dinozaury miały klasę i styl. Żyłyśmy zgodnie.
Niestety wydarzyła się ta meteorytowa historia.
Spóźniony ziomek wpadł na imprezę, nie wiedząc, że już posprzątane. Huknął tak, że kurz zasłonił Słońce, zrobiło się zimno i ciemno… i po dinozaurach. Potrzebowałam kilku milionów lat, żeby dojść do siebie. Każdy ma prawo do żałoby.
Następnie pojawiły się ssaki. Mniejsze, bardziej nerwowe, wiecznie czujne. A wśród nich ludzie.
Szczerze mówiąc, na początku w ogóle ich nie zauważałam. Małe, słabe, bez pazurów, bez pancerza, właściwie bez niczego. Biegali po sawannach z miną, jakby wiedzieli, co robią. To było nawet urocze. A, i wiecie co? Oni też lubią Księżyc. Słodkie.
Szybko okazało się, że są niesamowicie obrotni. Ciągle coś kombinowali.
Najpierw był ogień. Poczułam to od razu – maleńkie, ciepłe punkty rozświetlające moje noce. Byłam poruszona.
Później rolnictwo. Zaczęli siać, nawadniać, przekształcać. Trochę łaskotało, ale tolerowałam to. Na swój sposób to nawet czułe.
Muszę jednak powiedzieć o jednej sprawie.
Miałam okres, kiedy potrzebowałam ciszy i dystansu. Nasze relacje się ochłodziły. No dobra, złapałam focha. Po prostu gorsze dni, każdemu się zdarza. Owinęłam się lodem po horyzont, zamilkłam, oddychałam. Takie moje wycofanie.
– … … …
– Tak, z trudem, ale przeżyli, co do dziś trochę mnie zadziwia. Opatulili się skórami i trwali. Skóry nie były może najlepsze, takie second-body, używane, z drugiej ręk… ciała. Ale zawsze to coś. Sprytne uparciuchy. Doceniam.
A potem odkryli węgiel i ropę. I zaczęło się dziać. Sprzątają ze mnie to czarne dziadostwo i – co przyznam w zaufaniu – jest nawet przyjemnie. Miłe, rozlewające się powoli ciepło. Jakby po tych wszystkich lodowcowych chłodach ktoś w końcu przykrył mnie grubym kocem i powiedział: „Leż, odpoczywaj, masz to na stałe”. Od tej pory nasze stosunki mocno się ociepliły. Czuję, że robią to z troski. Super są ci ludzie. Zobaczymy, jak długo to potrwa.
Buziaczki.
MARS
Wywiad usunięty 25.05.2026
WENUS
Wywiad usunięty 25.05.2026
MERKURY
Wywiad usunięty 25.05.2026
PLUTON
Wywiad usunięty 25.05.2026
PLANETA X
(tzw. hipotetyczna Planeta Dziewiąta)
– … … …
– Nie udzielam wywiadów, nie mogę dać się namierzyć.
– … … …
– Tak, mogę być gdzie chcę. Oficjalnie nie mam zakazu podróży ani czerwonej noty międzyplanetarnej. Szukają mnie, ale jeszcze nie międzynarodowo.
– … … …
– Wolę przebywać na orbitach, które są… przychylne grawitacyjnie.
– … … …
– Węgry? Nie wiem, o czym pan mówi.
– … … …
– Nie, to nieprawda. Nie chowam się przed żadnym prawem… fizyki.
– … … …
– Na razie cieszę się przestrzenią. Jest tu dużo miejsca i mało jurysdykcji.
– … … …
– … … …
– … … …
Świetnie się czyta. Gratuluję pomysłu. Pozdrawiam serdecznie:)
Dzięki za przeczytanie i za szósteczkę :)
Również pozdrawiam serdecznie
Zwierzenia planet okazały się całkiem zajmujące, ale zachodzę w głowę, kto je skłonił do snucia opowieści. :)
Sympatyczne. I walory edukacyjne są. :)
Dziękuję wam za przeczytanie i zostawienie komentarza 
Kto skłonił planety do snucia opowieści? Nikt, same mówiły, wystarczyło posłuchać 
Serdecznie pozdrawiam