Ktoś ma urodziny...
Ktoś ma urodziny...
– Sir Davidzie, to jak to było z tymi gorylami? Poproszę jeszcze raz.
– Ależ to już opowiadałem. Może teraz o traszkach? Wiesz, zbierałem je, gdy byłem młody i nie miałem pieniędzy…
– Och, tak, pamiętam, byłam wtedy blisko.
– W jeziorze, moja droga?
– Tak, jednak wtedy ci się upiekło.
– Zdaję sobie z tego sprawę. Byłaś blisko wiele razy.
– Tak – odparła rozmarzona. – Byłam. Jednak zawsze coś mnie zatrzymywało.
– Zachwyt?
– Zachwyt – potwierdziła zamyślona.
– Świat natury jest największym źródłem zachwytu. Nie ma niczego piękniejszego.
– To prawda. Ale to nie była natura. To byłeś ty.
– Ja?
– Tak. Twoja ciekawość, wzruszenia, a przede wszystkim twoje opowieści. Mogę ci coś obiecać!
– Cóż takiego, moja droga?
– Jak długo będziesz opowiadaczem piękna, tak długo będę blisko, jako Twój najwierniejszy słuchacz.
– To wspaniale, bo mam jeszcze wiele do opowiedzenia!
– Nie mogę się doczekać, sir! Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
– Dziękuję!
Wznieśli toast, po czym Śmierć wzięła wierną kosę i z niechęcią wróciła do ziemskich obowiązków.
Sir David uśmiechnął się pod nosem. Zapowiadało się ciekawe życie!
Hm, zabawne i króciutkie, a w dodatku w same urodziny Davida Attenborough.
Mam tylko problem z przeskokiem między drugą i trzecią kwestią dialogową – tam zupełnie się gubię.
Trzecia kwestia należy do Davida i druga również. Co jest między nimi?
It is not who I am underneath, but what I do that defines me
O, masz rację. Coś się nie wkleiło… zaraz poprawię. Dzięki! :)
Poprawione. Dzisiaj tak sobie pomyślałam, że on ma jakiś układ ze Śmiercią…. :D
Zgrabne i ładne! A wystarczy dodać 37 słów i będzie droubble :P
Those who don't believe in magic will never find it
Ładny drobiażdżek z ładnej okazji, może się odrobinę lżej robi, że nie wszyscy wartościowi ludzie umierają przedwcześnie. Motyw trochę jak z “Baśni tysiąca i jednej nocy”. Gdzieś kiedyś czytałem, że Brytyjczycy mieli (lub może wciąż mają?) zaplanowane, iż w wypadku nawiązania kontaktu z obcą cywilizacją to on powinien ogłosić to społeczeństwu.
Nie widzę powodu, żeby tu pisać zaimki drugiej osoby wielką literą, wszystko wskazuje na to, że rozmawiają ustnie, a nie listownie.
Przyjemne! :)
LL
Hej, OldGuard, dzięki! Czy to znaczy, że droubble ma 200 słów? Chyba jeszcze nigdy nie popełniłam… :) Może czas najwyższy? Pomyślę…
Ślimaku, to prawda, zwłaszcza, że to jeden z niewielu ludzi, który zrobił tyle dobrego, pokazując nam jak jest pięknie na Ziemi. Oby żył jak najdłużej! I niech kosmici kłaniają mu się, jeśli dojdzie już do tego! :D
Zaimek poprawiony, dzięki! :)
Lesnylutek, dziękuję za odwiedziny i komentarz, cieszę się, że było przyjemnie! :)
Dwieście lat, Bil… sir Davidzie! ;)
W tym roku chyba Mel Brooks też obchodzi setkę.
Show us what you've got when the motherf...cking beat drops...
Ale zgrabny pomysł! I taka fajna ta Śmierć, jak u Prachetta (tylko tam był “ten Śmierć”).
W ogóle to bardzo ładne, że Śmierć się wstrzymywała ze względu na zachwyt sir Davidem z powodu jego miłości do świata natury. Naprawdę ładne.
I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...
Dzisiaj komentarz w stylu Anet, ale na więcej mnie nie stać. Zgrabne i zabawne. :)
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
melendurze, a masz licencję od Anet? 
Koala się zawsze powołuje, że ma, stąd pytam 
I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...
SNDWLKR, pewnie wielu obchodzi setkę, ale on jest jeden! :) Bardzo go lubię! :)
beeeecki, bo to była Śmierć, która lubiła jego opowieści i przygody! :) Dziękuję! :)
melendur88, jak to na więcej Cię nie stać???
Anet wyznacza tu pewne standardy, wiadomo, ale trzeba się wznosić ponad ideały, powiadam Wam! :) :) :)
(Tu proroczo głęboki głos opada i wraca do zwykłego) Pozdrawiam! :)
P.S. Właśnie, licencja… Gdzie jest Koala?
Jak długo będziesz opowiadaczem piękna, tak długo będę blisko,
W ustach Śmierci owa bliskość brzmi dwuznacznie. Bardzo ciekawe zdanie, chyba kiedyś poproszę Cię o licencję.
Wyobraziłem sobie Śmierć jako fankę Davida, ale taką rodem z “Misery” – stoi mu za plecami z kosą w ręku, a biedny sir David w pocie czoła wymyśla te historie o zwierzątkach :P
It is not who I am underneath, but what I do that defines me
Wszystkiego fajnego i następnej setki. Oby nigdy nie zabrakło tematów do opowieści.
Nie miałam pojęcia, kiedy ten jubilat obchodzi urodziny i które, ale tak jakoś mi się pomyślało właśnie o nim. Widocznie dobrze skonstruowany tekst, że naprowadziłaś.
Babska logika rządzi!