- Opowiadanie: tlok303 - Wyrwa

Wyrwa

Ostat­nio widzę modę na wier­sze, więc za­in­spi­ro­wa­ny, wrzu­cam swój :) Wiem, to już było, a odar­te z wszyst­kie­go nic w tym nie po­zo­sta­nie, ale nie był­bym sobą, gdy­bym nie wrzu­cił :D

Oceny

Wyrwa

Po­wiedz szyb­ko, co się dzie­je,

ze wzru­sze­nia, aż się chwie­ję.

 

Co się dzie­je, tego nie wiem,

ale sia­dam już za ste­rem.

Wle­cieć w coś nie­sa­mo­wi­te­go

mu­sie­li­śmy dnia po­przed­nie­go.

 

Tak, z pew­no­ścią, to jest to.

Nie wiem tylko, czy to zło?

 

Jakże by mogło złem to być,

wier­szem mó­wisz, co tu kryć.

 

Może nie leć, tu zo­stań­my.

Nie je­ste­śmy nawet ranni.

 

Widzę jed­nak pe­wien szko­puł…

 

Weźże prze­stań, nie pro­wo­kuj!

 

Ależ Pi­frbr, wier­szem mówić,

no po pro­stu, trze­ba umieć!

 

Toż mó­wi­my, ot tak sobie.

To się nie po­do­ba tobie?

 

Wy­le­cieć musi, nie ma co.

Zro­zu­mieć wpierw trze­ba to.

 

Fiu­krtl, jak za­wsze, rację ma.

Już nie cze­kam, gazu dam.

 

Eh no do­brze, co mi tam.

Znów Hrum­blgl bę­dziesz cham.

 

Daj mu spo­kój, nie­chaj leci.

Może jesz­cze coś ci skle­ci.

 

***

 

– Adam, to prze­cież nasi sta­rzy przy­ja­cie­le z “dzi­kiej” pla­ne­ty! – wy­krzy­cza­ła Lisa, pod­ska­ku­jąc na fo­te­lu.

– Fak­tycz­nie, nie wie­dzia­łem, że mają już ra­kie­ty. – Pod­szedł do ekra­nu. Jed­ne­go z wielu.

– Wy­la­tu­ją z wyrwy – skon­sta­to­wa­ła spo­koj­nie.

– Im też nie zro­bi­ła krzyw­dy. – Ziew­nął prze­cią­gle.

– To była przy­go­da! – Po­krę­ci­ła głową i siorb­nę­ła kawy.

– Ry­mu­ją­ca za­ło­ga – wes­tchnął, bo miał dosyć już tej za­ba­wy.

– Było bar­dzo ro­man­tycz­nie. – Ro­ze­śmia­ła się szcze­rze z cha­rak­te­ry­stycz­ny­mi prze­rwa­mi.

– Jed­nak brzmia­ło to ko­micz­nie. – Wró­cił zająć się swo­imi spra­wa­mi.

 

Koniec

Komentarze

Hmmm. Nie powaliło na kolana. 

Rymy wydają mi się mało eleganckie, czasami nawet gramatyczne.

Odnoszę wrażenie, że wiele słów znalazło się w tekście tylko po to, żeby się rymowały z linijką obok, bo nie wnoszą nic do fabuły, bohaterów itp.

W rezultacie tekst wygląda na chaotyczny.

Babska logika rządzi!

Przychylam się do Finkli, nie jestem specem z poezji, więc sie nie wypowiem o technikaliach.

Mam z tym drabblem duży kłopot. Bo ni to wiersz, ni drabble. 

Do mnie osobiście nie trafiło, ale napewno tych rymów jest duże przesycenie. 

Sensu też jakoś…nie widzę, jest zbyt chaotycznie. 

Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"

Finkla, melendur88 dzięki zbiorczo za komentarze. Faktycznie jest to, zdaje się, drouble – 200 słów. Z jakiegoś powodu zapamiętałem, że ma być 200, a nie 100. Co napisać, przykro mi, że się Wam aż tak nie spodobało. 

Serwus,

 

Wiersz raczej nie trafił w mój gust, ale bardzo doceniam, że go napisałeś. Na portalu pojawiają się wprawdzie wiersze, ale są to głównie utwory bardziej liryczne, nastrojowe i poważne – mało jest tekstów wesołych i rozrywkowych (a fraszek chyba jeszcze mniej), więc Twój utwór jest dla mnie miłym urozmaiceniem.

Szkoda, że nie utrzymałeś go w wersji ośmiozgłoskowej, bo zdarzają się wersy siedmio– i dziewięciozgłoskowe. Podobnie ze średniówką, która trochę pływa.

Co do rymów, które w większości są gramatyczne, to akurat mi nie przeszkadza. W wierszyku humorystycznym nie jest to dla mnie wada i w tym przypadku nie traktuję ich jako „gorszych”.

Na dokładniejszą opinię musiałbyś poczekać na Ślimaka Zagłady.

Chyba nie do końca zrozumiałem też fabułę droubbla

Nie mój gust, ale że lubię wesołe rymowanki to doceniam.

Pozdrawiam 

rr

Brawo za humor, brawo za wiersz. Klimat jak we fraszce. Doceniam, że go tu wrzuciłeś. No faktycznie, moda na poezję panuje na “Nowej”, ale jest to poezja nastrojowa i poważna. Czasem nawet zbyt poważna. 

Robert Raks i maciekzolnowski dzięki za miłe słowa, bo już stałem na krawędzi mostu i miałem skakać ;) 

 

Wstyd się przyznać, ale z j. polskiego zawsze byłem noga. O liczeniu zgłosek nawet nie pomyślałem co dopiero o średniówce, o której istnieniu właśnie się dowiedziałem :) Muszę jeszcze sprawdzić co to. Fraszkę od wiersza też się muszę nauczyć odróżniać :)

 

Sens faktycznie, sam się zastanawiałem czy ktoś załapie. Grupa istot z planety inteligentnych dzików wlatuje w przestrzeń (tytułowa wyrwa), w której zaczynają porozumiewać się rymowankami. Druga część miała na to naprowadzić. Przedstawia ludzi, którzy już stamtąd wylecieli, ale dalej rymują i nie zdają sobie z tego sprawy. Początkowo didaskalia w drugiej części nie miały się rymować. Historia jest połączona z innym szortem pod tym linkiem:

https://www.fantastyka.pl/opowiadania/pokaz/34742

 

Natomiast jeśli chodzi o poważne wiersze, to tak, też to zauważyłem. Myślę sobie, że polska “śmietanka” powinna więcej czytać Bolesława Prusa, a mniej Sienkiewicza i Mickiewicza. Już kilka razy skojarzyłem sobie tutaj postać Księcia z “Lalki” Prusa ;)

Witaj. :)

Podwójne drabble zaskakujące, bo rymowane, za co na pewno należą Ci się brawa, bo to niełatwa sztuka. :) 

Adam, to przecież nasi starzy przyjaciele z “Dzikiej” planety!- tu nie zrozumiałam, czemu taka pisownia? – jeśli to nazwa, czy nie powinny oba je człony być ujęte w cudzysłów? ; a – jeśli to określenie mówiącej, czy “dzikiej” nie powinno być małą literą? 

Dużo tajemnicy i zagadkowości. :) 

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Pecunia non olet

Grupa istot z planety inteligentnych dzików wlatuje w przestrzeń (tytułowa wyrwa), w której zaczynają porozumiewać się rymowankami. Druga część miała na to naprowadzić. Przedstawia ludzi, którzy już stamtąd wylecieli, ale dalej rymują i nie zdają sobie z tego sprawy.

Jak wyjaśniłeś, o co tu chodzi, zmienia to postać rzeczy. Pomysł jest bardzo fajny – kosmiczna anomalia powodująca, że mówi się wierszem, to zabawny koncept. Ale za nic w świecie nie wpadłbym na to, że w pierwszej części to dziki, a w drugiej ludzie, którzy przeżyli to samo. Dopiero po podlinkowaniu widzę, że to te same imiona co w poprzednim opowiadaniu. Ogólnie zamysł był w dobry.

bruce dzięki za komentarz, wczoraj zwiedzałem zamek w Będzinie, obok Katowic. Nie wiem czy to ten Twój. Z “dziką” planetą masz rację, powinno być z małej litery, bo chodziło o to, że są dzikami. Już poprawiam. Dzięki :)

 

Robert Raks no właśnie lubię trzymać się jednych bohaterów i uniwersum, ale nie potrafię dać tyle informacji żeby było wystarczająco, a nie za dużo. Cieszę się, że pomysł się jednak podoba :)

Miło mi bardzo, tak, to mój zamek, nawet kiedyś napisałam o nim wiersz pod tym właśnie tytułem na konkurs poetycki i nawet dostałam zań wyróżnienie. :))

I ja dziękuję, pozdrawiam serdecznie. :) 

Pecunia non olet

Nowa Fantastyka