Jest to moje drugie opowiadanie na portalu NF. Do jego napisania zainspirowała mnie rozmowa w marcowym numerze NF z autorem książki o teoriach spiskowych. Jest to kolejna, krótka historyjka. Tym razem dzieje się nie na Ziemi, ale w kosmosie.
Jest to moje drugie opowiadanie na portalu NF. Do jego napisania zainspirowała mnie rozmowa w marcowym numerze NF z autorem książki o teoriach spiskowych. Jest to kolejna, krótka historyjka. Tym razem dzieje się nie na Ziemi, ale w kosmosie.
Masywna, podłużna bryła statku kosmicznego, oświetlona kilkoma światłami powoli poruszała się na tle odległych gwiazd. Dryfował on w zimnej próżni po przekroczeniu skrótu nadprzestrzennego. Właśnie dotarł do Układu Słonecznego. Jego załoga uważnie obserwowała uważnie kolejne planety. Obiekt coraz bardziej zbliżał się do Ziemi.
Bojowy krążownik Repitilian o supernapędzie tachionowym przybył z układu planetarnego gwiazdy α Draco, zwanej Thuban, znajdującej się w gwiazdozbiorze Smoka, odległej od Słońca o ponad 300 lat świetlnych. Ludzie od dawna przyglądali się jej za pomocą teleskopów, zachwycając się nią naiwnie. Na kadłubie wielkiego statku widniały specyficzne, reptliańskie znaki. Dowodził nim ogoniasty jaszczur o łuskowanej skórze, kapitan Xantus.
Jego doradca naukowy, stary, uczony jaszczur, utykający na prawą nogę, o imieniu Aliator, złożył mu raport o trzeciej planecie układu, do którego dotarli i jej dziwacznych mieszkańcach, którzy nie pochodzili od jajorodnych, zmiennocieplnych gadów jak Reptlianie, tylko od małp i ssaków, które karmią swoje potomstwo mlekiem matki i mają delikatną, podatną na zranienia skórę.
- Ciała ludzi nie są solidnie opancerzone i łatwo ich zabić - Aliator prezentował na ekranie obrazy z bezzałogowych sond wysłanych na Ziemię. - Istoty zamieszkujące błękitną planetę, zupełnie inną od ognistego, wulkanicznego globu Reptilian, są słabe i bojaźliwe, ale bardzo przebiegłe. Wspaniałe, wielkie gady wyginęły na ich planecie dawno temu, podczas kolizji Ziemi z wielkim meteorytem, zanim stały się rozumne. Ich święte kości znajdują się w ziemskich muzeach paleontologicznych.
– Nie sądzę, żeby ludzie się poddali po jawnej groźbie ataku, mimo naszej przewagi technologicznej – mówił rozważnie uczony, mowa Reptilian brzmiała krzykliwie. Byli pełni pewności siebie. Nosili przy sobie pistolety plazmowe. Na ich grzbietach odstraszał rząd kolczastych narośli.
– Ich populacja jest zbyt duża. Będą się bronili z narażeniem życia – przekonywał Aliator. – Trudno by było ich od razu pokonać. Jesteśmy wojowniczą rasą, ale posiadamy tylko jeden statek, uzbrojony w trzy duże działa strzelające ładunkami antymaterii. Zniszczymy jedynie kilka ich największych miast. I nic więcej.
– Co więc zrobimy? – niecierpliwił się kapitan. Nie lubił myślicieli. Szybko, bez dużego namysłu, przechodził do czynu.
Aliator podrapał się w twardą głowę, a potem wyszczerzył ostre, gadzie zęby.
– Możemy spokojnie wylądować na sąsiedniej planecie układu, której ludzie jeszcze nie skolonizowali. Są zapóźnieni w rozwoju wobec nas. Ich rasa jest dużo młodsza. Założymy kolonię. Wybudujemy elektrownie, kopalnie, zakłady produkcyjne i laboratoria naukowe. Użyjemy surowców naturalnych, które z pewnością są dostępne na tej planecie.
Zanim ludzie dowiedzą się o naszym istnieniu i spróbują temu zapobiec, staniemy się już w miarę silni i liczni. A wtedy będą musieli z nami pertraktować. Muszą pogodzić się z naszą obecnością w układzie.
Tak się składa, że planeta, na której tymczasowo osiądziemy nazywa się w języku ludzi Mars – jest to określenie ich starożytnego boga wojny. Inwazja z czerwonego Marsa będzie kresem ludzkiego panowania na Ziemi.
Mars to dobre miejsce dla nas. Jest mniejszy od Ziemi i martwy, ale znajdziemy na nim wodę i dużo przydatnych bogactw naturalnych. Jesteśmy wytrzymali – na pewno przetrwamy na Marsie wiele obrotów planety wokół tutejszej gwiazdy.
Dowódca przytaknął z entuzjazmem, potężnym łuskowatym łbem.
– Nasza rasa jest silniejsza i bardziej odporna niż ludzie! Mamy nad nimi naturalną przewagę! Dlatego muszą nam ustąpić miejsca – huknął ciężką łapą w pulpit sterowniczy, aż poleciały iskry. – Szybko rozmnożymy się na Ziemi!
- Ziemianie są nieodpowiedzialni: bezmyślnie niszczą swoją planetę, jej środowisko naturalne – wywodził dalej Aliator - Powodują wyginięcie wielu gatunków zwierząt i roślin. Zatruwają powietrze i wywołują katastrofalne zmiany klimatyczne.
– Ludzie nie zasługują na Ziemię – dowódca wojowniczo przemawiał do swoich generałów. – Wytępimy ich jak pasożyty i zrobimy tam porządek! Będą co najwyżej naszymi niewolnikami.
Generałowie zaryczeli gromko.
- Kiedy już opanujemy planetę ludzi i ich układ gwiezdny, zdobędziemy przyczółek do dalszych podbojów w galaktyce. Kiedyś cały kosmos będzie należał tylko do nas! Na chwałę naszej potężnej rasy!
Kapitan, dumny z siebie, zszedł z mostka w sterowni i udał się na posiłek.
I w ten sposób ludzie zyskali groźnego sąsiada w Układzie Słonecznym. Skrycie szykującego się, by w przyszłości podbić naszą błękitną planetę.
Szczerze, wygląda trochę jak fragment.
Jak nie fragment – to tak naprawdę opowiedziałeś w dialogach całą fabułę, którą dało by się rozdzielić na rodziały powieści.
Ot, historia reptilian którzy przybywają do naszego układu i uznają, że wezmą i opanują ziemię.
Dialogi – trochę sztuczne. Strasznie dużo patosu w tych dialogach. Przypomina mi to dialogi z komiksu “Ekspedycja”, nomen omen bardzo przeze mnie lubianego, tylko że tam były obrazy Polcha :)
Technikalia:
Generałowie zakrzyknęli gromko.
Reptilianie raczej by nie krzyczeli, skoro to jaszczuroczłeki, może by zaryczeli?
– Nasza rasa jest silniejsza i bardziej odporna niż ludzie. Mamy nad nimi naturalną przewagę. Dlatego muszą nam ustąpić miejsca. Szybko rozmnożymy się na Ziemi.
To jest czysty infodump podany łopatą. Zamiast kazać postaciom wygłaszać referaty o własnej sile, po prostu ją pokaż. Niech kapitan w przypływie zniecierpliwienia zgniecie w dłoni jakiś tytanowy element, albo opisz coś podobnego.
I w ten sposób ludzie zyskali groźnego sąsiada w Układzie Słonecznym. Skrycie szykującego się, by w przyszłości podbić naszą błękitną planetę.
To tyle? Trochę bym podkręcił to zakończenie, dodał trochę więcej tajemnicy, niuansu. Tymczasem tak wszem i wobec infodump ze przylatują, wyjawiają swoje plamy i tyle. Na szorta to nie pasuje, a wstęp do głębszego opowiadania.
A z punktu widzenia samej psychologii obcych – Serio ich ten ich wielki, złowieszczy plan jest w gruncie rzeczy strasznie asekuracyjny. Zamiast wejść w realną interakcję, wolą zaszyć się na martwym Marsie, obserwować z bezpiecznego dystansu, pompować własne ego wizją wielkiej przewagi i snuć fantazje o pełnej kontroli nad sytuacją. No chyba, że masz plan własnie na dalsze opowiadania z tym związane. Bo brakuje tutaj jakiejś tajemnicy. Wszystko wykładasz jak kawa na ławę. Niema ciekawości, co będzie dalej, bo wiem już wiem co będzie dalej. A nawet jeżeli bym wiedział, co będzie dalej, bo są takie opki, że się czegoś spodziewam, nie ma bohatera który mi się spodobał.
Natomiast – przeczytałem, bo wbrew pozorom lubię klasykę i sztampę. Tylko musi być odpowednio podana, z innym sosem niż zwykle, z innym bohaterem i czymś innym, jednym słowem cos, co czym się wyróżniasz.
Niestety tutaj tego nie uświadczyłem.
Btw. dałeś tag dinozaury i myślałem, że takowego uświadczę. Niestety nie było ich w opko :( Szkoda, mam sentyment z dzieciństwa :P
Koenrad zmruczył oczy. → Co zrobił??? Wiem, że miał kocie oczy, ale chyba nimi nie mruczał. :) // możecie pisać "Melendur"
Grześku12, podałeś nazwę konkursu, ale czy “Obcość” nie była na Portalu przed laty?
Pozdrawiam.
Pecunia non olet
Nie wiem dlaczego, ale czytając przypomniał mi się Ziltoid the Omniscient Ziltoidia Attaxx!!! a to przecież inny rodzaj stwora. Faktycznie jest trochę patosu, jak na moje, póki co ograniczone rozeznanie w świecie literarury, ale Ziltoid też go miał, a wyszło mu na dobre
Pozdrawiam:)
Czołem!
Ja również podbiję, co napisała bruce – racz zmienić, Grześku, oznaczenie konkursowe sprzed dawien dawna.
Jedyne na co zwrócę uwagę technicznie, bo w pozostałym zakresie zgadzam się z uwagami narracyjnymi melendura:
Masywna, podłużna bryła statku kosmicznego, oświetlona kilkoma światłami powoli poruszała się na tle odległych gwiazd. Dryfował on w kosmicznej próżni po przekroczeniu skrótu nadprzestrzennego. Właśnie dotarł do Układu Słonecznego. I obserwując uważnie jego kolejne planety, coraz bardziej zbliżał się do Ziemi.
To pierwszy akapit. Jeśli jest nieporywający, 75% czytelników nie sięgnie po tekst. A jeśli szczęka im opadnie, to przeczytają, choćby to nie była ich ulubiona tematyka.
Popatrz na ten fragment – jest o tym, że zbliża się statek. Jeśli chciałeś mieć opis, to może warto dodać jakiś środek stylistyczny, np. metaforę? Bo tak to mamy powtórzenie informacji.
Do tego statek raczej nie “obserwował uważnie”.
Jednym słowem nic w tym pierwszy fragmencie nie zachęca do sięgnięcia dalej. Gdybyś zdradził, że to oznacza kłopoty albo opisał, że ten statek coś wyróżnia. Wtedy pewnie bardziej. Zresztą zaraz potem dostajemy średnio strawny infodump:
Bojowy krążownik Repitilian o supernapędzie tachionowym przybył z układu planetarnego gwiazdy α Draco, zwanej Thuban, w gwiazdozbiorze Smoka, odległej od Słońca o ponad 300 lat świetlnych. Na jego kadłubie widniały specyficzne, reptliańskie znaki. Dowodził nim ogoniasty jaszczur o łuskowanej skórze, kapitan Xantus.
Tutaj, po pierwsze, czy te informacje są na pewno konieczne dla zrozumienia tekstu? Po drugie, czy czytelnik zapamięta choćby 50% informacji podanych w ten sposób?
No i na koniec – co z tego tekstu wyniknęło?
Ja niestety nie wiem.
Powodzenia w dalszej twórczości, pozdrawiam!
I rzekł Pan: umieścisz cztery “e” w “beeeecki”. Ani mniej ani więcej. Nie umieścisz trzech “e” ani “pięciu “e”. Dwa są wykluczone. I Pan uśmiechnął się, a lud spożywał owce i leniwce, karpie i sardele, orangutany i płatki śniadaniowe i nietoperze...
Ze względu na tytuł przeczytałem natychmiast. Jednak nie wiem czy uda mi się skonstruować wypowiedź w sposób nie obrażający uczuć autora.
Gdyby użytkownik okazał się być stałym bywalcem portalu NF, powiedziałbym, że odnoszę wrażenie, jakoby twórca został ZMANIEROWANY przez dyżurujące na portalu Reptilianki, nakłaniające piszących do stosowania nadmiernej łopatologii.
Jaszczury mówią wszystko co wiedzą, nie pozostawiając czytelnikowi miejsca na domysły i tajemnice.
Wyobraźnia nie ma szans zapracować kiedy Gadoidy uzupełniają się wzajemnie jakby były jednym umysłem i ciałem ( a chyba nie był to celowy zabieg). I to takim, który bez wahania artykułuje wszystko co mu ślina na język przyniesie bez oceniania czy mówi na temat i czy powinien coś zachować dla siebie.
Jest pewien klimat ( taki bardziej młodzieżowy jak w „ Gwieździe Barnarda”), tendencja w zaznaczeniu różnic między gatunkami też ciekawa. Warto by może użyć tego tekstu jako skryptu do czegoś dłuższego tzn. zostawić praktycznie jak jest i rozszerzyć. Może ten patos i paplanina rozmyje się pośród opisów i zdarzeń, nabierając tym sposobem więcej sensu. Na razie czuję się odmóżdżony jak po kreskówce dla dzieci, w której bohaterowie informują mnie o każdym swoim zamiarze.
Dziękuję wszystkim za lekturę mojego tekstu, za uwagi i porady, które uwzględniam. Są to dopiero moje pierwsze literackie próby na portalu.
Czytałem “Gwiazdę Barnarda”. Nawet mam ją nadal w swojej biblioteczce. W czasach szkolnych lubiłem powieści Edmunda Niziurskiego, Zbigniewa Nienackiego, Alfreda Szklarskiego, Adama Bahdaja i innych polskich autorów literatury młodzieżowej, którzy się wtedy ukazywali.
I ja dziękuję, pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
Mnie też kojarzy się z fragmentem, może nawet prologiem. Założyli pierwszą bazę, zajęli strategiczne pozycje i? Budują wielką armię czy manipulują ludzkością z ukrycia? Skoro marzy im się niewolnictwo, to pewnie armia, ale to ciągle nie wyklucza tłumów szpiegów.
Widać, że styl masz jeszcze niewyrobiony, IMO, potrzebujesz dużo treningu.
Trenuj zatem. :-)
Babska logika rządzi!
Szanowny Autorze, a ten nieaktualny tag konkursowy usuniesz?
Pecunia non olet
A teraz sam tekst – jest pewien potencjał, trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć (żeby nie było, ja też słyszę dużo o swoim stylu)
Grześku, przedstawiłeś dalekosiężne i ambitne plany reptilian chcących opanować Ziemię, ale to, niestety, trochę za mało by mnie zaciekawić.
…statku kosmicznego, oświetlona kilkoma światłami… → Nie brzmi to najlepiej.
Jego załoga uważnie obserwowała uważnie kolejne planety. → Dwa grzybki w barszczyku.
…o ponad 300 lat świetlnych. → …o ponad trzysta lat świetlnych.
Liczebniki zapisujemy słownie.
- Ciała ludzi nie są solidnie opancerzone i łatwo ich zabić - Aliator prezentował na ekranie obrazy z bezzałogowych sond wysłanych na Ziemię. - Istoty zamieszkujące… → – Ciała ludzi nie są solidnie opancerzone i łatwo ich zabić – Aliator prezentował na ekranie obrazy z bezzałogowych sond wysłanych na Ziemię. – Istoty zamieszkujące…
W dialogach używamy półpauz, nie dywizów.
- Ziemianie są nieodpowiedzialni… → Zamiast dywizu powinna być półpauza.
- Powodują wyginięcie wielu gatunków zwierząt i roślin. → Jak wyżej.
- Kiedy już opanujemy planetę ludzi… → Jak wyżej.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.