Gdzieś na krawędzi niebytu.
Amor ziewnął. Jego chmura wygnieciona w kształcie serca dryfowała bezwiednie w morzu spokoju. Pluskały w nim pierwsze pryzmaty, jak on je kochał. Wyławiał je pulchniutkimi dłońmi i uzupełniał kołczan. Powtarzał sentencję, dmuchał, wygładzał.
– Niech tylko trafi w czyjeś sedno. – Mruczał z lekkim podnieceniem.
Mijały dni, nie spał w nocy, znużony wysokim lotem postanowił rozwinąć skrzydła. Machał nimi tak mocno, że przedmuchał tratwę nad jedną z większych metropolii.
Rzeka świateł z lamp drogowych posłużyła mu za pas do lądowania. Statek nie tak całkiem mały zamienił w samochód, dostawczak fast foodu fudora.
– Piękny ciemny róż, hej! – wskoczył na tylne siedzenie i zajarał eko-peta. Chmura zakasłała na tyle.
Ruszył, dymił mini serduszkami, pierniczkami i hej!
Pierwsze pasy ominął z piskiem przerażonego zmechanizowanego serducha.
– O by cię diabli stara pokrako – wyzywał zatroskany mozolnym ślimakiem z laską i tobołkiem starszej pani.
– Ma garba, a schować się w nim nie umie, ślimakpustelnik – zachichotał podle.
Następny skręt był tak ostry, że jechał na dwóch kołach z lewej strony. Opony niczym pączki, podkskiwały pulsacyjne. Amorek zamknięty w puszce na ciastka przeżył szejkowanie.
– O żeż! Spuszczam ci powietrze z kół, ty szalone! Od teraz polecisz baloniku na sznurku.
Szedł tak rozlegniżowany trzymając nad głową serduszko, wyrywało się czasami potrącając głowy przechodniów. Zaskoczeni unosili głowy, widząc pierwszy raz niebo od wielu lat. Serce tymczasem kradło ich dane z serwisów randkowych, socjalnych i Opowi.pl
Amor zaczął odczuwać niewygodę braku ubrań, zimno w poślady, zmusiło go do założenia czegokolwiek. W cywilizowanym mieście ubrania z kontenerów były godnym recyklingiem.
Poczuł się pewniej w trochę za dużej sukience. Poprawił loki, błysk w oku i heja!
Witaj. :)
Zerkam w profil – rejestrowałaś się już kilka lat temu, ale dla pewności podam Ci, że warto zajrzeć do Poradników (dział: Publicystyka), w tym: językowych, interpunkcyjnych, dialogowych, myślowych oraz – Drakainy dla Nowicjuszy. ;)
W tym krótkim tekście na pewno trzeba poprawić dialogi, bo mają niepoprawną formę, np.:
– Niech tylko trafi w czyjeś sedno. – Mruczał z lekkim podnieceniem.
– Piękny ciemny róż, hej! – wskoczył na tylne siedzenie i zajarał eko-peta.
W opowiadaniu jest sporo literówek, np.:
Gdzieś na milość (tytuł)
Opony niczym pączki, podkskiwały pulsacyjne.
Szedł tak rozlegniżowany trzymając nad głową serduszko, wyrywało się czasami potrącając głowy przechodniów.
Są powtórzenia, np.:
Pluskały w nim pierwsze pryzmaty, jak on je kochał. Wyławiał je pulchniutkimi dłońmi i uzupełniał kołczan.
Zdarzają się usterki interpunkcyjne, np.:
– Piękny ciemny róż, hej!
– O by cię diabli stara pokrako – wyzywał zatroskany mozolnym ślimakiem z laską i tobołkiem starszej pani.
Amor zaczął odczuwać niewygodę braku ubrań, zimno w poślady, zmusiło go do założenia czegokolwiek.
Są i błędy ortograficzne, np.:
– O żeż!
Dużo tu absurdu, zaskakującego dowcipu oraz niecodziennego pomysłu na opowieść o działaniach Amora.
Klikam za pomysł, lecz usterek językowych w tak krótkim tekście jest naprawdę bardzo dużo.
Pozdrawiam serdecznie, powodzenia w dalszym pisaniu. :)
Pecunia non olet
Klikam za pomysł, lecz usterek językowych w tak krótkim tekście jest naprawdę bardzo dużo.
Bruce, a gdyby zastosować odwrotną kolejność – niech najpierw Autorka poprawi usterki, a wtedy będzie kliknięcie. Sam pomysł to chyba trochę za mało, by tak ułomny tekst rekomendować do Biblioteki.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Bardzo słuszna uwaga, Regulatorzy, dziękuję. :)
Będę zatem pilnować i bacznie śledzić Jej poczynania z tym szortem; jeżeli Autorka nie dokona poprawek, klik na pewno usunę. :)
Pozdrawiam serdecznie. ;)
Pecunia non olet
Bardzo proszę, Brucę. I dziękuję. Wszyscy dbajmy o jakość opowiadań polecanych do Biblioteki. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Pozdrawiam. :)
Pecunia non olet
I ode mnie serdeczności. :)
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.