Jestem osobą racjonalną, która szczyci się zdroworozsądkowym podejściem do życia.
Choć zazwyczaj unikam tak ostrych słów, to od zawsze gardziłam wszystkim, co związane z zjawiskami paranormalnymi i czymkolwiek nadprzyrodzonym. Odrzucałam to jako głupie i dziecinne.
Gdy rówieśnicy ekscytowali się duchami i nawiedzonymi posiadłościami, osobiście śmiałam się w duchy z ich głupoty, w które tak szczerze wierzyli. Z perspektywy czasu oczywiście dostrzegam w tym własną zarozumiałość i przemądrzalstwo.
Dzieci często na to cierpią. Uważają się za lepszych od innych i mają przekonanie o własnej wyższości.
Było to dość ironiczne. Zazwyczaj to właśnie ci, którzy najbardziej się czemuś sprzeciwiającą, robią rzeczy o których tak sami głośno mówią. Miałam coś, co można by określić mianem dysonansu poznawczego.
Empat. Słowo to pochodzi od słowa empatia i oznacza osobę, która potrafi odczuwać emocje i uczucia innych osób. I ja byłam jedną z nich, choć tak bardzo sama temu przeczyłam.
Wiele osób może uniosło brew ze zdziwieniem, jako iż w końcu większość osób potrafi to samo. Nie brzmi to jak coś nadprzyrodzenego i niezbadanego.
To co odróżnia mnie od innych, jest to, że czuję dokładnie to co inna osoba, nie potrzebuję słów, mimiki, ruchów ciała, czy nawet widzieć danej osoby, aby czuć się dokładnie jak ona.
Wiedziałam kto skrycie się w mnie kochał, a kto nienawidził. Czułam depresję zawsze uśmiechniętych i radość tych, którzy udawali smutek. Wiedziałam, kiedy mama była zła, aby uniknąć jej gniewnu i kiedy o coś ją poprosić, gdy miała dobry humor.
Bycie empatem nie ogranicza się tylko do emocji, ale także innych doznań. Czułam przeszywający ból dziadka, który powoli umierał, gdy nowotwór powoli go zabijał. Gdy moja przyjaciółka spadła ze schodów, razem z nią zwijałam się z bólu.
Brzmi jak idealna zdolność dla psychologa, albo lekarza, czyż nie?
Tylko idiota by tak pomyślał.
Zawsze posługiwałam się wymówką cierpienia na agorafobię, lecz w rzeczywistości nie mogłam wytrzymać dziesiątek mieszających się i walczących uczuć tłumów ludzi.
Uczucia pojedynczych osób nie były często lepsze. Dlatego starałam się unikać większej ilości osób i zachowywałam kontakt tylko z garstką przyjaciół i rodzinny, aby nie oszaleć.
– To na dzisiaj wszystko – powiedział lider jej projektu, pewnym siebie głosem. – Nie zapomnijcie o obowiązkowym spotkaniu.
Praca zdalna była perfekcyjna dla osoby takiej jak ja. Empat musiał mieć bezpośredni kontakt z osobą, aby móc ją ‘wyczuć’. Widok przez ekran po prostu nie działał.
– Cholera, będę musiała udać się do biura…
Wyszeptałam sama do siebie cicho. Zawsze było tam pełno osób, co oznaczało natłok emocji i było gwarantem godzinnych migren po powrocie.
Było to i tak lepsze, niż inne możliwości. Ciężko byłoby o inną tak dobrze płatną pracę, która wymagałaby tak mało kontaktów osobistych.
Następnego dnia udałam się prosto do biura. Już sam fakt, że znajdowało się w samym centrum doprowadzało mnie do szału. Ciągle jednak powtarzałam sobie w głowie, jak mantrę, że był to tylko ten jeden, mały dzień.
Skierowałam się do tego samego miejsca, co zawsze, aby złożyć raport. Zastała mnie jednak niemiła niespodzianka. Był tam ktoś inny, niż zazwyczaj. Nie przepadałam za poznawaniem nowych osób.
– Och, ty musisz być Anna, jeśli mnie pamięć nie myli? – Zapytał z uśmiechem, elegancko ubrany wysoki mężczyzna, przypominający jej nieco jej starego nauczycieli z podstawówki. – Jestem tu na zastępstwo Piotra.
Przełknęłam ślinę.
– Miło mi… – Odrzekłam niepewnie.
Uśmiechnął się i zaprosił mnie do stołu.
Nic od niego nie czułam. Ani grama emocji.
– Psychopata – pomyślałam cierpko.
Nie był to pierwszy taki przypadek, lecz było to dla mnie dość rzadkie, nieczęsto widywało się ten typ osób. to Osoba nie odczuwają empatii, jej przeciwieństwo. Natychmiast zdecydowałam, iż nie powinnam zadawać się z nim więcej niż potrzebne.
Rozmowa przebiegała metodycznie i gładko. Jak w szwajcarskim zegarku.
Nienawidziłam swojej zdolności i bycia emptatem. Wolałabym urodzić się bez niej. Jednak kiedy moja zdolność nie działała… To mimo wszystko…
Czułam się jak ryba wyjęta z wody. Nie potrafiłam odczytać osoby, siedzącej naprzeciwko mnie. Bezradność ogarnęła mnie całkowicie.
Bycie psychopatą nie oznaczało bycie złym człowiekiem. Wiedziałam o tym dobrze. Ale podświadomie obawiałam się tego człowieka.
Spotkanie minęło szybko. Mężczyzna imieniem Artur działał niczym komputer, z zawrotną, nadludzką prędkością.
Z radością wróciłam do siebie i mogłam cieszyć się chwilą wolności od innych osób.
3 dni później
Burczenie w brzuchu było zbyt silne, aby móc je ignorować. Spojrzałam do pustej lodówki i westchnęłam. Było już zbyt późno, aby zamówić jedzenie, więc musiałam udać się do osiedlowego sklepu.
Szczęśliwie w tak późnych godzinach nie powinno być tam wiele osób.
Była zimna, lodowa noc. Z drżeniem weszłam do sklepu, nawet nie spoglądając w stronę kas.
Koszyk szybko napełnił się produktami i szczęśliwie zgodnie z oczekiwaniami nie było tam nikogo innego oprócz mnie. Z uśmiechem samozadowolenia udałam się, aby zapłacić.
– Dobry wieczór.
Kasjer powiedział do mnie pusto.
– Tak… Dobry…
Jakie było prawdopodobieństwo spotkania dwóch osób niezdolnych do odczuwania uczuć jeden po drugim? Nie znałam statystyk jednak nie wydawało mi się to zbyt prawodpodobne.
Po chwili zorientowałam się, że zaiste w trakcie zakupów nic nie odczuwałam. W tak małym sklepie, z pewnością wyczułabym emocję kasjera, nawet stojąc na samym końcu tego budynku.
Kasował produkt jeden po drugim, a ja uważnie go obserwowałam. Pracował mechanicznie i sprawnie.
– 129,99. Karta, gotówka?
15 dni później
Moja zdolność nie znikała. To było pewne. Potwiedziłam to przy spotkaniu z moimi przyjaciółkami, a także z mamą.
Czułam smutek matki po stracie mojego taty, która tak usilnie próbowała ukryć. Wiedziałam także, o tym, że Maja dalej cierpiała na ból zęba.
Jednak od czasu do czasu spotykałam więcej ‘pustych’. Dostawca jedzenia… Listonosz… W ciągu paru dni zauważyłam coraz większą ilość osób, które nic nie czuły. Zbieg okoliczności? A może moja moc przestała działać wobec specyficznych osób? W ciągu 25 lat mojego życia nigdy nie spotkałam się z taką sytuacją…
10 dni później
Coś się wydarzyło. Albo coś ciągle się działo.
Coraz więcej osób przestawało odczuwać emocje. Czy to była jakaś dziwna choroba? Epidemia?
Po raz pierwszy od lat wyszłam do samego centrum miasta i pomijając sporadyczne uczucia osób, nie czułam nic.
Stałam pośrodku tłumu dziesiątek osób obserwujących pokaz uliczny, a także w tramwaju tak zatłoczonym, że ledwo dało się oddychać, lecz mimo to moja głowa nie pękała mi od nadmiaru emocji i uczuć.
Zaczęłam wątpić w samą siebie, pomyślałam że to nie chodzi o innych ludzie. Może moja zdolność naprawdę zaczęła znikać?
X dni później
Ha. Kto by pomyślał. Moja izolacja była jedyną dalej chroniącą mnie rzeczą. Skończyłabym już jak reszta. Stałabym się obca, tak jak inni.
Moja intuicja kazała mi zrobić zapasy i porzucić pracę. Zabarykadowałam się i z własnego domu zrobiłam twierdzę… A raczej własne więzienie.
Usłyszałam pukanie do drzwi. Zawsze wiedziałam o wiele wcześniej, gdy ktoś się zbliżał, lecz tym razem dźwięk nadszedł niespodziewanie.
– Córciu… – Usłyszałam zaniepokojony głos własnej matki. – Jesteś tam? Martwimy się o ciebie. Proszę wyjdź do nas…
Oparłam się o drzwi, po raz pierwszy czując tylko i wyłącznie swoją własną rozpacz. Po raz pierwszy moja matka nie czuła już ani żalu, ani rozpaczy. Była tylko tak obca pustka.
Cześć. Sam pomysł ciekawy. Empata, który zaczyna zauważać, że coraz mniej ludzi czuje cokolwiek. Technicznie słabo. Miałem trudność w doczytaniu do końca, a opowiadanie nie jest długie. Sam mistrzem interpunkcji nie jestem, więc ten aspekt pomijam. Co mi nie pasowało:
“wszystkim, co związane z zjawiskami” > “wszystkim, co związane ze zjawiskami”
“paranormalnymi i czymkolwiek nadprzyrodzonym.” > to “czymkolwiek” dziwnie brzmi.
“osobiście śmiałam się w duchy z ich głupoty, w które tak szczerze wierzyli.” > to jest do przepisania. Chodziło o śmianie się w duchu i śmianie się z ich głupoty?
Z perspektywy czasu oczywiście dostrzegam w tym własną zarozumiałość i przemądrzalstwo. > To “przemądrzalstwo” jest okropnie nienaturalne.
Było to dość ironiczne. Zazwyczaj to właśnie ci, którzy najbardziej się czemuś sprzeciwiającą, robią rzeczy o których tak sami głośno mówią. Miałam coś, co można by określić mianem dysonansu poznawczego. > Kilka rzeczy mi nie pasuje. Mamy informację, że bohaterka “gardzi” wszystkim, co nadprzyrodzone itp. Tutaj wspominasz o ironii, bo bohaterka ma jednak jakieś “nadprzyrodzone” umiejętności. W samym tekście nie mamy jednak momentu, w którym bohaterka odkrywa te umiejętności. Brakuje mi tutaj jakiejś logiki. To całe zdanie do przepisania : “Zazwyczaj to właśnie ci, którzy najbardziej się czemuś sprzeciwiającą, robią rzeczy o których tak sami głośno mówią.”
Empat. Słowo to pochodzi od słowa empatia i oznacza osobę, która potrafi odczuwać emocje i uczucia innych osób. I ja byłam jedną z nich, choć tak bardzo sama temu przeczyłam. > Empat brzmi, jak angielskie Empath. Nie lepiej: Empata albo Empatyk?
Wiele osób może uniosło brew ze zdziwieniem, jako iż w końcu większość osób potrafi to samo. Nie brzmi to jak coś nadprzyrodzenego i niezbadanego.
To co odróżnia mnie od innych, jest to, że czuję dokładnie to co inna osoba, nie potrzebuję słów, mimiki, ruchów ciała, czy nawet widzieć danej osoby, aby czuć się dokładnie jak ona. > nie potrzebuje widzieć osoby, żeby czuć to co ona, by kilka akapitów niżej przeczytać “Empat musiał mieć bezpośredni kontakt z osobą, aby móc ją ‘wyczuć’.”
Bycie empatem nie ogranicza się tylko do emocji, ale także innych doznań. > ogranicza się też do innych doznań?
Czułam przeszywający ból dziadka, który powoli umierał, gdy nowotwór powoli go zabijał. Gdy moja przyjaciółka spadła ze schodów, razem z nią zwijałam się z bólu.
Uczucia pojedynczych osób nie były często lepsze. Dlatego starałam się unikać większej ilości osób i zachowywałam kontakt tylko z garstką przyjaciół i rodzinny, aby nie oszaleć.
przypominający jej nieco jej starego nauczycieli
Dość. Jest tego sporo. Moim zdaniem tekst do przepisania. Najlepiej odłożyć go na chwilę i przeczytać za jakiś czas “jak obce”. Wtedy takie kwiatki rzucają się w oczy.
Witaj. :)
Gratuluję debiutu i to już w dniu rejestracji. ;) Zachęcam do zerknięcia w dział Publicystyka – są tam pomocne Poradniki, w tym Drakainy dla Nowicjuszy, a także: językowe, interpunkcyjne, dialogowe, myślowe itd. :)
Szanowny Przedmówca wspomniał już o kwestiach technicznych i wskazał liczne usterki językowe, zatem ja tylko poprę Jego zdanie – tekst wymaga bardzo starannego, samodzielnego poprawienia.
Opko z taką ilością znaków (7624) to na naszym Portalu SZORT, a nie OPOWIADANIE (więcej o tym: wspomniany Poradnik Drakainy), zatem zmień, proszę, tę kategorię. :)
Wszystkich akapitów nie oddzielamy pustymi wersami, bo to niepotrzebnie wprowadza Czytelników w błąd i utrudnia śledzenie fabuły. :)
Zapisy myśli i dialogowe – do generalnej poprawy wedle wskazanych Poradników.
Drugi wyraz w tytule – małą literą.
Ogólnie szort wydaje się być zarysem, szkicem tworzonego dopiero opowiadania. Za mało treści, za mało wyjaśnień i wiążących się ze sobą, spinających całość wątków.
Pozdrawiam serdecznie, życzę powodzenia w dalszym pisaniu. ;)
Pecunia non olet
Witam,
Zaciekawił mnie tytuł, zwłaszcza w połączeniu z gatunkiem. Początek jest intrygujący, naprawdę byłam ciekawa, jak historia się rozwinie, niestety szybko zaczęła mnie “tracić”. Jak wspomniano w poprzednich komentarzach – zbędne są odstępy między akapitami. Nie ukrywam, że to w połączeniu z tym, jak krótkie były akapity bardzo mi utrudniało skupienie na treści ;’).
Rzuciło mi się w oczy jeszcze kilka drobiazgów, postaram się nie powtarzać rzeczy już wspomnianych.
pewnym siebie głosem.
Czy "tonem" nie pasuje bardziej, jeśli mowa o sposobie mówienia?
Wyszeptałam sama do siebie cicho
Nie sądzę, żeby "cicho" było potrzebne, skoro już szepcze.
był to pierwszy taki przypadek, lecz było
Warto przeredagować, bez "był" i "było" w jednym zdaniu.
Wydaje mi się też, że trochę mało tych paranormalnych wydarzeń, jak początkowe przemyślenia bohaterki.
Pomimo tego całkiem przyjemna lektura. Ciekawy pomysł i mocne zakończenie.
Pozdrawiam.
Przybyłam Was nawiedzać
Cóż, Aloerrze, przykro mi to mówić, ale „Obce uczucia” czytałam z największym trudem, a przeczytawszy nie umiem się domyślić, co miałeś nadzieję opowiedzieć.
Szort jest bardzo źle napisany – poza masą błędów, usterek i literówek zastanawia mnie, czemu służą odstępy po każdym akapicie, a nierzadko i po jednym zdaniu, że o źle zapisanych dialogach i marnej interpunkcji nie wspomnę.
Na tym portalu opowiadania zaczynają się od dziesięciu tysięcy znaków, więc bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na SZORT!
Masz przed sobą mnóstwo pracy, ale ufam, że z czasem opanujesz zasady rządzące językiem polskim, a Twoje opowiadania będą ciekawsze i zdecydowanie lepiej napisane.
Powodzenia
…osobiście śmiałam się w duchy z ich głupoty… → Zbędne dookreślenie – czy mogła śmiać się za czyimś pośrednictwem? Literówka.
Wystarczy: …śmiałam się w duchu z ich głupoty…
…dostrzegam w tym własną zarozumiałość i przemądrzalstwo. → …dostrzegam w tym własną zarozumiałość i przemądrzałość.
…i mają przekonanie o własnej wyższości. → …i są przekonane o własnej wyższości.
Empat. → W języku polskim nie ma takiego słowa. Jeśli już musiałabym jakoś nazywać bohaterkę, użyłabym określenia empatyczka/ empatyk.
Uwaga dotyczy wyrażenie „empat”, kilkakrotnie pojawiającego się także w dalszej części tekstu.
To co odróżnia mnie od innych, jest to… → Tym, co odróżnia mnie od innych, jest to…
…aby uniknąć jej gniewnu… → Literówka.
Czułam przeszywający ból dziadka, który powoli umierał, gdy nowotwór powoli go zabijał. Gdy moja przyjaciółka spadła ze schodów, razem z nią zwijałam się z bólu. → Powtórzenia.
…zachowywałam kontakt tylko z garstką przyjaciół i rodzinny, aby nie oszaleć. → Literówka.
– To na dzisiaj wszystko – powiedział lider jej projektu, pewnym siebie głosem. → Czyjego projektu?
Praca zdalna była perfekcyjna dla osoby takiej jak ja. → Można jakąś pracę wykonać perfekcyjnie, ale nie wydaje mi się, aby praca mogła być perfekcyjna.
Proponuję: Praca zdalna była najlepsza dla osoby takiej jak ja.
…aby móc ją ‘wyczuć’. → Słowo ujęte w cudzysłów zapisuje się tak: …aby móc ją „wyczuć”.
– Cholera, będę musiała udać się do biura…
Wyszeptałam sama do siebie cicho. → Didaskalia zapisujemy po wypowiedzi, nie w oddzielnuym wierszu. Zbędny zaimek. Zbędne dookreślenie – szept jest cichy z definicji. Winno być:
– Cholera, będę musiała udać się do biura… – wyszeptałam do siebie.
Tu znajdziesz wskazówki jak zapisywać dialogi.
Ciężko byłoby o inną tak dobrze płatną pracę… → Trudno byłoby o inną tak dobrze płatną pracę…
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Ciezko-a-trudno;19058.html
Już sam fakt, że znajdowało się w samym centrum doprowadzało mnie do szału. → Do szału doprowadzał ją fakt, który jest rodzaju męskiego, więc: Już sam fakt, że znajdowało się w samym centrum doprowadzał mnie do szału.
Ciągle jednak powtarzałam sobie w głowie… → Zbędny zaimek.
– Och, ty musisz być Anna, jeśli mnie pamięć nie myli? – Zapytał z uśmiechem, elegancko ubrany wysoki mężczyzna, przypominający jej nieco jej starego nauczycieli z podstawówki. – Jestem tu na zastępstwo Piotra. → Brzmi to fatalnie. Piszesz w pierwszej osobie, więc bądź konsekwentny. Winno być:
– Och, ty jesteś Anna, jeśli mnie pamięć nie myli? – zapytał z uśmiechem elegancko ubrany wysoki mężczyzna, przypominający mi nieco starego nauczyciela z podstawówki. – Zastępuję Piotra.
– Miło mi… – Odrzekłam niepewnie. → – Miło mi… – odrzekłam niepewnie.
Uśmiechnął się i zaprosił mnie do stołu. → Zaproszenie do stołu jest równoznaczne z zaproszeniem do posiłku, a tu chyba nie oto chodzi.
Proponuję: Uśmiechnął się i wskazał miejsce przy stole/ stole konferencyjnym.
– Psychopata – pomyślałam cierpko. → Zbędna półpauza przed myśleniem. Przed myśleniem nie stawia się półpauzy.
Proponuję: Psychopata – pomyślałam cierpko.
Tu znajdziesz wskazówki, jak można zapisywać myśli bohaterów.
Nie był to pierwszy taki przypadek, lecz było to… → Nie brzmi to najlepiej.
Proponuję: To nie pierwszy taki przypadek, lecz było to…
…nieczęsto widywało się ten typ osób. to Osoba nie odczuwają empatii, jej przeciwieństwo. → Postawiwszy kropkę, nowe zdanie rozpoczynamy wielką literą. Dlaczego osoba jest napisana wielką literą? Podkreślone zdanie jest pozbawione sensu.
…nie powinnam zadawać się z nim więcej niż potrzebne. → …nie powinnam zadawać się z nim więcej niż to konieczne.
Nienawidziłam swojej zdolności i bycia emptatem. → Czym???!!!
Nie potrafiłam odczytać osoby, siedzącej naprzeciwko mnie. → Zbędny zaimek.
Bezradność ogarnęła mnie całkowicie. → A może: Poczułam całkowitą bezradność.
Bycie psychopatą nie oznaczało bycie złym człowiekiem. -> Bycie psychopatą nie oznacza bycia złym człowiekiem.
Burczenie w brzuchu było zbyt silne, aby móc je ignorować. Spojrzałam do pustej lodówki i westchnęłam. Było już zbyt późno, aby zamówić jedzenie, więc musiałam udać się do osiedlowego sklepu.
Szczęśliwie w tak późnych godzinach nie powinno być tam wiele osób.
Była zimna, lodowa noc. Z drżeniem weszłam do sklepu, nawet nie spoglądając w stronę kas.
Koszyk szybko napełnił się produktami i szczęśliwie zgodnie z oczekiwaniami nie było tam… → Lekka byłoza.
– Dobry wieczór.
Kasjer powiedział do mnie pusto. → Na czym polega puste powiedzenie? A może miało być:
– Dobry wieczór – powiedział kasjer bezbarwnym tonem.
Jakie było prawdopodobieństwo spotkania dwóch osób niezdolnych do odczuwania uczuć jeden po drugim? → Nie brzmi to najlepiej. Piszesz o osobach, a te są rodzaju żeńskiego, więc: Jakie było prawdopodobieństwo spotkania dwóch osób niezdolnych do doznawania uczuć, jedna po drugiej?
…nie wydawało mi się to zbyt prawodpodobne. → Pewnie miało być: …nie wydawało mi się to zbyt prawdopodobne.
– 129,99. Karta, gotówka? → – Sto dwadzieścia dziewięć dziewięćdziesiąt dziewięć. Karta, gotówka?
Liczebniki zapisujemy słownie, zwłaszcza w dialogach.
Potwiedziłam to przy spotkaniu z moimi przyjaciółkami… → Literówka. Zbędny zaimek.
Czułam smutek matki po stracie mojego taty, która tak usilnie próbowała ukryć. → Mama ukrywała smutek, który jest rodzaju męskiego, więc: Czułam smutek matki po stracie mojego taty, który tak usilnie próbowała ukryć.
…spotykałam więcej ‘pustych’. → …spotykałam więcej „pustych”.
…zauważyłam coraz większą ilość osób… → Osoby można policzyć, więc: …zauważyłam coraz większą liczbę osób…
W ciągu 25 lat mojego życia nigdy nie spotkałam… → W ciągu dwudziestu pięciu lat życia nigdy nie spotkałam…
Zbędny zamek – czy mogła kogoś/ coś spotkać w cudzym życiu?
…pomijając sporadyczne uczucia osób, nie czułam nic. → Nie brzmi to najlepiej.
Proponuję: …pomijając sporadyczne doznania innych osób, nie czułam nic.
…mimo to moja głowa nie pękała mi od nadmiaru emocji i uczuć. → Zbędne zaimki.
Ha. Kto by pomyślał. → Ha, kto by pomyślał!
Moja intuicja kazała mi zrobić zapasy i porzucić pracę. → Zbędny zaimek.
Usłyszałam zaniepokojony głos własnej matki. → Jak wyżej.
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.