“Nie masz za grosz honoru ! Plują ci w twarz, a ty mówisz, że deszcz pada !”. Waldek usłyszał głos “kochającej go” teściowej jakby to było teraz a nie ponad 50 lat temu. Chodziło o to, że ona ciągle mu dogryzała a on pozwalał się obrażać. A co niby miał jej zrobić ? Zaraz ! A może wcale nie o to jej szło ? Nagle jakby zbudził się z długiego snu. Teraz znów patrzył na plik listów … Każdy list zaczynał się od słów “Kochany Misiu !”. Wszyscy tak zwracali się do Lidki. Misiu. To jeszcze nic nie znaczyło. Ale kochany ? Tamtego wieczoru byli u nich kumple, było winko i papieroski. Przyjęcie, jak zawsze, odbywało się w wielkiej kuchni mieszkania jej mamusi, w którym i oni mieszkali. Niestety jeszcze nie mieli swojego kąta. Lidka wysłała go po zapalniczkę, która miała być w torebce, na dnie wielkiej szafy w ich pokoju. Tylko, że tam były dwie torebki, a on otworzył tę drugą … Te listy… Wszystkie zaadresowane dobrze znanym mu charakterem pisma. Nadawcą był Maciek. Kolega. Wszyscy byli instruktorami harcerskimi prowadzącymi jeden ze szczepow hufca warszawskiego. Razem jeździli na obozy. Przyjaźnili się. Z Lidką był od trzeciej klasy liceum, czyli już od ponad sześciu lat. Od ponad roku byli małżeństwem. Ufał jej całkowicie i bez reszty. Przychodzili do nich jego koledzy i koleżanki i jej koledzy i koleżanki. Wszyscy stali się grupą przyjaciól. Maciek był najczęstszym gościem. Mama Lidki nie cierpiała Waldka, bo baaardzo lubiła Maćka i uważała, że to on powinien zostać jej zięciem. Waldek nie był święty – otworzył pierwszy list. List sprzed ponad roku… “Kochany Misiu ! Jak mogłaś mi to zrobić ! Jak mogłaś NAM to zrobić. Wiem, że bardzo zgniewała Cię moja decyzja o powrocie po studiach na wieś. Ale przecież po to studiowałem na SGGW, by wrócić i zrobić u nas coś ważnego. …”. Lidka od 3 lat miała wspólne plany z Maćkiem i tylko jeden Waldek był tak ślepy, że nie widział ich romansu … A ona trzymała go w rezerwie, choć już nie był jej potrzebny do zdania matury z matematyki. Ale była i z nim i, jak się okazało, z Maćkiem … To nie mogło być prawdą… Zapakował listy do kopert, koperty obwiązał z powrotem staroświecką czerwoną tasiemką i włożył paczuszkę do starej torebki Lidki. A potem … Potem wyparł to, co zobaczył. Na ponad pół wieku zapomniał o tym co zobaczył. Zapomniał o tym, jak w drugim już roku po ich ślubie Lidka potrafiła nie wrócić na noc do domu, a jej mamusia opieprzyła go za to, że całą noc świeciła się lampa. Bo Waldek czekał. A kiedy rano niespokojny czekał pod Lidki pracą, ta zdumiona spytała go “A ty co tutaj robisz ?” I jak gdyby nigdy nic poszła do biura. A on później zadowolił się tekstem “aaa wypiłyśmy z Danką za dużo …”. I nadal bezgranicznie jej ufał. Teraz Lidki od prawie roku nie było już na świecie, ich dzieci były dorosłe, a wnuczka miała 19 lat. I co niby miał teraz zrobić z niepotrzebną pamięcią ? A pamięć uparcie szeptała “to dlatego Li zawsze Cię krytykowała. Dlatego w każdej dyskusji stawała po stronie tych, którzy mieli inne zdanie niż ty. Dlatego ty zawsze byłeś winien wszystkiemu. To dlatego kochali się raz na kilka tygodni, a ona leżała … Dlatego wreszcie w wieku 40 lat usłyszał to straszne “W naszym wieku moglibyśmy się już przestać wygłupiać””. To byl ostatni raz gdy próbował się z nią kochać. Ale jeszcze nie uwierzył, że to koniec. Dwa i pół roku przeżył w całkowitym celibacie czekając… Aż, w zupełnie niezaplanowanej sytuacji, przyszła do jego łóżka dziewczyna. Napisał Lidce, że się zakochał. Po pewnym czasie zaproponował rozwód. Lidka rozpłakała się i powiedziała “A ja…” durny wyobraił sobie, że usłyszy zaraz “tak cię kochałam”, ale usłyszał jedynie “byłam ciebie taka pewna !”. Więc pojechał do tamtej i miotał się pomiędzy dwoma domami. I trwało to niemal 10 lat. Aż okazało się, że Lidka ma raka piersi, a Waldek uświadomił sobie, że nigdy nie przestał jej kochać.
Lidka nie poszła na studia, bo mamusia od dziecka wmawiała w nią, że jest głupia, brzydka i gruba. A Lidka była inteligentną, oczytaną, pracowitą dziewczyną o niepospolitej urodzie, cudownych szczupłych dłoniach i delikatnych palcach. Nie, nie była taka chuda jak modne modelki. Ale nie była gruba. A on uwielbiał jej ciało i przez 23 lata nie spojrzał na inną kobietę inaczej niż na koleżankę, przyjaciółkę. A Lidka nie potrafiła mu powiedzieć, że zakochała się w Maćku. Bo Waldek pisał jej w liceum prace z fizyki i klasówki z matmy. Bo podłożyl jej ściągę na maturze z matmy. Bo to, bo tamto, bo jeszcze coś … I tak minęło im życie … Kilkadziesiąt lat białego małżeństwa. Jak biały walc, do którego pani nie zaprosiła pana.
Anonimie, niespełna pięć tysięcy znaków to jeszcze nie opowiadanie. Bądź uprzejmy zmienić oznaczenie na SZORT.
Na tym portalu opowiadania zaczynają się od dziesięciu tysięcy znaków.