- Opowiadanie: beeeecki - Krótka opowieść o promowaniu stabilnego zatrudnienia oraz wróżbie na kolejny rok pracy

Krótka opowieść o promowaniu stabilnego zatrudnienia oraz wróżbie na kolejny rok pracy

Opo­wia­da­nie na An­drzej­ki, udało się wrzu­cić z 29.10 na 30.10, więc przy­naj­mniej to wy­szło. Za­pra­szam do lek­tu­ry i po­dzie­le­nia się opi­nią :)

 

(wiem, że dłu­gie ty­tu­ły są do­me­ną je­dy­ne­go Ce­za­ra x2, ale mój ma tylko dwie li­nij­ki, zatem chyba trud­no mnie po­są­dzić pla­giat tego, ską­d­inąd zna­ko­mi­te­go i świet­nie wy­ko­ny­wa­ne­go przez wyżej wy­mie­nio­ne­go, po­my­słu ;) )

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Oceny

Krótka opowieść o promowaniu stabilnego zatrudnienia oraz wróżbie na kolejny rok pracy

Dyn­da­ją­cy na wie­trze szyld in­for­mo­wał: „Usłu­gi ce­ro­man­tycz­ne – Jagna i wróż­spól­nicz­ki – razem od dekad”. Na prze­kór miej­skiej uchwa­le kra­jo­bra­zo­wej li­te­ry pod­świe­tlo­no neo­no­wym za­klę­ciem, któ­re­go żół­ta­wy blask roz­pra­szał się nie­mra­wo w za­mglo­nym po­wie­trzu. W takie mrocz­ne wie­czo­ry, gdy róż­no­ra­kie widma prze­szło­ści i przy­szło­ści za­glą­da­ją przez za­pa­ro­wa­ne szyby do cie­płych po­miesz­czeń, a obawy i tro­ski wpeł­za­ją ukrad­kiem do umy­słów i serc, widok tak ozna­czo­ne­go przy­byt­ku mógł być ku­szą­cy dla prze­cięt­ne­go, sty­ra­ne­go je­sie­nią kon­su­men­ta.

Dzwo­nek przy drzwiach wydał nie­przy­jem­nie gło­śny dla ucha dźwięk, a nie­wiel­ki bre­lo­czek głowy z za­szy­ty­mi ocza­mi za­ko­ły­sał się dy­na­micz­nie.

– Klien­ta mamy! Do ro­bo­ty, wred­ne obi­bo­ki, bo wam skrzy­deł nigdy nie od­kle­ję! – za­skrze­cza­ła głów­ka.

Przy­bysz od­chrząk­nął zna­czą­co, a wtedy mała krzy­kacz­ka za­trzę­sła się, ob­ró­ci­ła wokół wła­snej osi, a na­stęp­nie oznaj­mi­ła uprzej­mym gło­sem:

– Wi­ta­my ser­decz­nie w na­szym za­kła­dzie. Wy­bierz usłu­gę i daj się po­rwać w świat przy­szło­ści. „Jagna i wróż­spól­nicz­ki” świad­czy usłu­gi naj­wyż­szej ja­ko­ści od czter­dzie­stu dekad, speł­nia­jąc wszel­kie stan­dar­dy bran­żo­we. Wosk, uwol­nij się od trosk!

Gdy ko­mu­ni­kat się za­koń­czył, w po­miesz­cze­niu za­pa­no­wa­ła nie­przy­jem­na cisza. Do­pie­ro po chwi­li gło­śne słowa prze­sta­ły wi­bro­wać w uszach przy­by­łe­go i dało się usły­szeć skwier­cze­nie to­pio­ne­go wosku, któ­re­go za­pach lekko wy­peł­niał noz­drza.

Wtedy z za­ple­cza wy­ło­ni­ła się uro­cza, mło­dziut­ka blon­dyn­ka, ob­da­rza­jąc klien­ta cie­płym, nie­mal ma­gicz­nym uśmie­chem.

– Wi­ta­my pana ser­decz­nie. Z któ­rej ofer­ty na­sze­go za­kła­du chciał­by pan sko­rzy­stać?

– Od kon­tro­li usług jest inny urząd i też ponoć mają swoje za­strze­że­nia co do re­gu­la­mi­nów pro­mo­cji li­sto­pa­do­wych. Nie przy­sze­dłem do pani, a dla pani – wy­ja­śnił z urzęd­ni­czą szorst­ko­ścią męż­czy­zna, wyj­mu­jąc kil­ku­stro­ni­co­wy for­mu­larz.

– Je­stem z urzę­du Prze­ciw­ma­gicz­nej In­ter­wen­cji Pra­cow­ni­czej. Sły­sza­łem, że pani Jagny nie ma po go­dzi­nach, a za­kład wciąż dzia­ła. Uzna­łem, że będą to kom­for­to­we dla pań wa­run­ki kon­tro­li.

Blon­dyn­ka zro­bi­ła duże oczy.

– Kiedy my nie…

– Wiem, żad­nych na­ru­szeń nie ma. Sły­sza­łem tę śpiew­kę już setki razy. Po­wiem pani tak, mam lata do­świad­cze­nia i wiem, że każdy wam­pi­rzy pra­co­daw­ca to krwio­pij­ca, a wszyst­kie wiedź­my sto­su­ją magię w pracy i nie prze­strze­ga­ją zasad BHP. Pro­szę mi naj­pierw oka­zać pod­sta­wy za­trud­nie­nia pra­cow­ni­ków.

Udali się na za­ple­cze, gdzie wśród sta­rych zwo­jów in­spek­tor od­na­lazł in­te­re­su­ją­ce go do­ku­men­ty, spi­sa­ne srebr­nym pi­smem oraz pod­pi­sa­ne po­dej­rza­nie czer­wo­nym atra­men­tem.

– Oczy­wi­ście… – wes­tchnął. – Czy pani Jagna nie wie, że ponad de­ka­dę temu zde­le­ga­li­zo­wa­no za­trud­nie­nie na pod­sta­wie umowy uroku, paktu lub za­klę­cia na czas nie­okre­ślo­ny? Wszyst­kie panie pra­cu­je­cie nie­le­gal­nie, w wy­ni­ku zwią­za­nia siłą ma­gicz­ną, bez wy­na­gro­dze­nia. Nie wspo­mnę już o za­ka­zie za­trud­nia­nia wró­żek do pracy fi­zycz­nej. In­for­mu­ję, że PIP ma prawo wnieść pozew do Try­bu­na­łu Łow­ców Cza­row­nic o zmia­nę pod­sta­wy za­trud­nie­nia na umowę o pracę, co uczy­ni­my w naj­bliż­szym cza­sie – po­wie­dział, od­ha­cza­jąc na for­mu­la­rzu kilka okie­nek. – Skrzy­dła do góry, to w pani in­te­re­sie!

Blon­dyn­ka mil­cza­ła i trud­no było po­wie­dzieć, czy od­czu­wa ulgę, czy strach. Być może też umowa uroku za­wie­ra­ła klau­zu­lę za­ka­zu­ją­cą nie­po­chleb­nych opi­nii o za­kła­dzie. Zda­rza­ły się takie sy­tu­acje.

In­spek­tor prze­szedł do hali, gdzie świad­czo­no usłu­gi ce­ro­man­tycz­ne. Za­pach wosku był bar­dzo in­ten­syw­ny. Znaj­do­wał się tu wiel­ki, na­grza­ny ty­giel, pod­pię­ty do skom­pli­ko­wa­nej apa­ra­tu­ry na­czyń po­łą­czo­nych, która po po­cią­gnię­ciu waj­chy prze­le­wa­ła wosk przez ucho od za­mo­co­wa­ne­go na stałe klu­cza, pro­sto do balii z zimną wodą. Ob­słu­gą zaj­mo­wa­ły się dwie po­zo­sta­łe pra­cow­ni­ce: bru­net­ka i ru­do­wło­sa. Na widok męż­czy­zny, pierw­sza z nich od­ru­cho­wo uru­cho­mi­ła ma­szy­ne­rię, a cie­kły wosk polał się przez ko­lej­ne rurki.

– Głu­pia! To nie klient, tylko pan in­spek­tor z PIP-u! – wark­nę­ła blon­dyn­ka.

Dziew­czę­ta za­czę­ły się sprze­czać szep­tem, dzię­ki czemu in­spek­tor mógł spo­koj­nie przyj­rzeć się apa­ra­tu­rze za­twier­dzo­nej do użyt­ku jesz­cze pie­czę­cią zmar­łe­go przed czte­ry­stu laty króla. Wy­traw­ne ucho kon­tro­le­ra i tak wy­chwy­ci­ło słowa kłót­ni pra­cow­nic.

– Wiesz, jak sze­fo­wa pod­cho­dzi do mar­no­wa­nia to­wa­ru!

– Za­klę­cie roz­sze­rzy się na porę nocną!

– I jesz­cze bę­dzie­my mu­sia­ły na­pra­wić szko­dę wróż­ko­wym pył­kiem!

In­spek­tor, mru­cząc pod nosem, kon­ty­nu­ował ob­chód, a na­stęp­nie zro­bił kilka no­ta­tek na for­mu­la­rzu. Znaj­do­wał do­kład­nie to, czego się spo­dzie­wał po wiedź­mo­wym za­kła­dzie pro­duk­cyj­no-usłu­go­wym. Zo­sta­ło jesz­cze kilka pytań.

– Prze­pra­szam panie, a te świe­ce, to ile mają lu­me­nów? A ten trój­no­gi sto­łek, to chyba bez opar­cia i pod­ło­kiet­ni­ków z re­gu­lo­wa­ną wy­so­ko­ścią? Mają panie odzież i obu­wie ro­bo­cze do pracy z wrzą­cym wo­skiem? Apa­ra­tu­ra cer­ty­fi­ko­wa­na przez Łow­ców Wiedźm i za­wie­ra­ją­ca ozna­cze­nie “Prze­zna­czo­ne do kon­tak­tu z wróż­ka­mi”?

Dziew­czę­ta za­mil­kły, wbi­ja­jąc nie­pew­ne spoj­rze­nia w in­spek­to­ra, co ten skwi­to­wał tylko kil­ko­ma no­tat­ka­mi na for­mu­la­rzu i ru­szył do wyj­ścia.

– Sądzę, że ry­chło pani Jagna może spo­dzie­wać się wi­zy­ty Łow­ców Wiedźm z we­zwa­niem do Try­bu­na­łu. Skrzy­deł­ka do góry, sza­now­ne panie, już wkrót­ce wasz los się po­pra­wi i wróżę to ja, in­spek­tor PIP-u, na pod­sta­wie do­ku­men­ta­cji i prawa, a nie jakaś stara baba, pa­trząc w wosk! – oznaj­mił, wy­cho­dząc.

Na krót­ką chwi­lę za­pa­no­wa­ła cisza. Potem bre­lok głowy za­dyn­dał w dwie stro­ny i za­skrze­czał gło­śno:

– Do ro­bo­ty, wy małe wred­ne wró­żę­ta!

Dziew­czę­ta, pa­trząc po sobie smęt­nie, mu­sia­ły po­słusz­nie udać się do hali. Znów były bez­względ­nie pod­da­ne ma­gicz­nym kon­trak­tom.

– Prze­cież ja mu zro­bi­łam wróż­bę! – za­wo­ła­ła bru­net­ka.

Pod­eks­cy­to­wa­ne pod­bie­gły do balii z wodą, gdzie wciąż pły­wa­ła w miarę jed­no­li­ta fi­gu­ra z zastygłego wosku. Blon­dyn­ka pod­nio­sła ją i za po­mo­cą świe­cy rzu­ci­ła cień na ścia­nę.

Chwi­lę du­ma­ły nad prze­po­wied­nią dla in­spek­to­ra, ale prze­cież były wróż­ka­mi i znały się na rze­czy. Nie­mal jed­no­cze­śnie i z nie­kła­ma­ną ra­do­ścią po­wie­dzia­ły:

– W naj­bliż­szym cza­sie in­spek­tor przy­czy­ni się do zde­cy­do­wa­nej po­pra­wy w tym za­kła­dzie!

 

Nie­ca­ły rok póź­niej, do „Jagna i wróż­spól­nicz­ki” za­wi­tał inny pra­cow­nik PIP. Po­przed­nio zle­co­na kon­tro­la nie wy­ka­za­ła na­ru­szeń prawa, ale Łowcy Wiedźm z całym swoim pu­ry­zmem znów na­ci­ska­li, by prze­trze­pać za­kład. Ską­d­inąd in­spek­tor, który był tu wcze­śniej, zwol­nił się na­stęp­ne­go dnia i po­dob­no wię­cej już go nie wi­dzia­no, a ra­port zło­żył dziw­nie wy­bra­ko­wa­ny i ge­ne­ral­nie po­zy­tyw­ny.

Gdy kon­tro­ler wszedł do środ­ka, dzwo­nek przy drzwiach wydał nie­przy­jem­nie gło­śny dźwięk, a bre­lo­ki dwóch głów obok za­ko­ły­sa­ły się, rzu­ca­jąc przy­by­łe­mu okrut­ne „spoj­rze­nie” za­szy­tych oczu. Na­stęp­nie męska głowa prze­mó­wi­ła ak­sa­mit­nym gło­sem.

– Wi­ta­my ser­decz­nie w na­szym za­kła­dzie. Wy­bierz usłu­gę i daj się po­rwać w świat przy­szło­ści. „Jagna i wróż­spól­nicz­ki” świad­czy usłu­gi naj­wyż­szej ja­ko­ści od czter­dzie­stu dekad, speł­nia­jąc wszel­kie stan­dar­dy bran­żo­we. Szczy­ci­my się naj­lep­szy­mi pra­cow­ni­ca­mi z ogrom­nym do­świad­cze­niem i dłu­gim sta­żem pracy. W roku ubie­głym za­kład zo­stał na­gro­dzo­ny krysz­ta­ło­wą od­zna­ką „Pra­co­daw­ca szcze­gól­nie za­słu­żo­ny dla wró­żek” za pro­mo­wa­nie sta­bil­ne­go za­trud­nie­nia. A teraz za­pra­sza­my do sko­rzy­sta­nia z wróż­by. Wosk, uwol­nij się od trosk!

Głos bre­lo­ka wydał się in­spek­to­ro­wi zna­jo­my. Wzru­szył jed­nak ra­mio­na­mi i mruk­nął pod nosem.

– Do­strze­gam po­pra­wy w mar­ke­tin­gu.

Koniec

Komentarze

laugh

Witaj! 

Świetne! Pomysłowe, lekkie, zabawne, z przestrogą dla kolejnych nadgorliwych inspektorów i z morałem. :) 

Klikam, pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Ave, B(4xe)cki! :D

 

Chyba powstaje nowy gatunek – fantastyka absurdalno-prawnicza :D 

 

Cóż mogę napisać? Nie jest łatwo znaleźć dobrego pracodawcę, ale jeszcze trudniej znaleźć dobrego pracownika :P Kontrola Inspekcji Pracy w zakładzie ceromantycznym (fajny wyraz, tak na marginesie!) wyszła całkiem sympatycznie, a nawet gdzieniegdzie uśmiechnęła! ;]

 

Klikam ;]

 

edit: a jednak muszę trochę ponarzekać – za krótki tytuł :(

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Cześć,

Fajny, zabawny szort. Dobre połączenie świata fantasy z biurokracją świata realnego. Skojarzył mi się trochę z Pratchettem, więc wywołał u mnie miłe wspomnienia.

Pozdrawiam i klikam

rr

Hej!

Ciekawy, lekki szorcik. Fajna fuzja biurokracyjno-fantastyczna. Bardzo przyjemnie się czytało.

Oczywiście klikam!

Pozdrawiam!

You cannot petition the Lord with prayer!

bruce

bardzo dziękuję! Jakiekolwiek wywołane uśmiechy traktuję jako wielki sukces, bo tekst w sumie powstał w jeden wieczór i to na szybko w związku z okazją. A że zawsze wypada z morałem, no cóż, ja nie potrafię bez niego ;)

Pozdrawiam Cię serdecznie!

 

Ave Cezarze x2, chwała i sława

Chyba powstaje nowy gatunek – fantastyka absurdalno-prawnicza :D 

I teraz trzeba sobie odpowiedzieć na jedno (zaje*iście) ważne pytanie: czy nam to przeszkadza? ;)

Kontrola Inspekcji Pracy w zakładzie ceromantycznym (fajny wyraz, tak na marginesie!)

A “ceromancję” przyznam poznałem dopiero na potrzeby tekstu, ale zgadzam się, że jakieś takie wdzięczne (i wcale nie nasuwa skojarzenia z inną dziedziną “magiczną” związaną z khem… czymś innym).

edit: a jednak muszę trochę ponarzekać – za krótki tytuł :(

Nie chciałbym wchodzić w dziedzinę, w której jesteś mistrzem ;)

Dzięki, pozdrawiam!

 

Robercie

dziękuję za bardzo miłe słowa! Prachett, mam wrażenie, to by jeszcze zagmatwał, dodał absurdu, a mimo tego nadał wszystkiemu jeszcze więcej sensu, niemniej Twoje słowa mi schlebiają.

Pozdrawiam!!!

 

Michaelu

dzięki za wpadnięcie i za klika naturalnie! Bardzo się cieszę, że się spodobało :)

Pozdrawiam!

I teraz trzeba sobie odpowiedzieć na jedno (zaje*iście) ważne pytanie: czy nam to przeszkadza? ;)

Zupełnie nie! ;)

Jak opisał mnie pewien zacny Bard: "Szyszkowy Czempion Nieskończoności – lord lata, imperator szortów, najwspanialsza portalowa Szyszunia"

Beeeecki, pozdrawiam i także dziękuję. heart

Pecunia non olet

A więc inspektor został zmuszony do niewolniczej pracy jako trupia główka przy wejściu? Nie no, za coś takiego należałaby się surowa grzywna, może nawet tysiąc złotych, to by wiedźma zobaczyła. W każdym razie zabawny i sprawnie napisany tekst. Dobrze byłoby dorzucić ostatniego klika do biblioteki, więc to właśnie zrobię.

“Wróżwspólniczki” – dobre ćwiczenie na dykcję :)

Bardzo zabawne opowiadanie. Urzędnicza rutyna, z pozoru bardzo odległa od świata magicznego, tutaj pasuje znakomicie. Dobrze się bawiłem.

freki!

witam serdecznie! 

Nie no, za coś takiego należałaby się surowa grzywna, może nawet tysiąc złotych, to by wiedźma zobaczyła

Naturalnie! A że małe wróżeczki wypracują zysk na tę grzywnę… cóż odwieczne prawo magii ;)

Dzięki za doklikanie, (chyba mi się pierwszy raz zdarzyło mieć pięć klików na pięciu pierwszych komentujących, miły szok) pozdrawiam serdecznie!

 

czeke!

dzięki, że wpadłeś, miło :)

“Wróżwspólniczki” – dobre ćwiczenie na dykcję :)

Jak się nad tym zastanowiłem, to napisać przyszło mi to o wiele łatwiej niż wypowiedzieć.

Dzięki za dobre słowo, pozdrawiam!

A…

bruce

czuję się zobowiązany powiedzieć, że dziękuję i pozdrawiam! heart

Uuuu, za napaść na urzędnika na służbie Jagna powinna grubo beknąć… Dziwne, że pracownicy PIP nie są chronieni przed atakami.

Czytało się przyjemnie, miły, lekko absurdalny humorek.

Dziedzina fantastyczno-urzędniczo-prawna już istnieje. Pierwszy raz natknęłam się na nią w książce Mileny Wójtowicz “Podatek”. To o pracownicy magicznego urzędu skarbowego. Ta autorka jeszcze w późniejszej książce miała coś o magicznym BHP, więc gałąź fantastyki wydaje nowe listki i smaczne owoce.

Babska logika rządzi!

Czołem Finklo!

Aż sobie sprawdziłem i tak, inspektor PIPu byłby jak najbardziej chroniony jak funkcjonariusz, zatem w razie zgłoszeń do Trybunału Łowców Wiedźm wypadałoby jednak postępowanie wszcząć. Któż jednak mógłby złożyć donos, wobec potężnych i wiążących czarów Jagny? Wszakże zaklęcia domeny etatystycznej to nie żarty, spętują na czas określony bądź nieokreślony.

Dziedzina fantastyczno-urzędniczo-prawna już istnieje. Pierwszy raz natknęłam się na nią w książce Mileny Wójtowicz “Podatek”. To o pracownicy magicznego urzędu skarbowego. Ta autorka jeszcze w późniejszej książce miała coś o magicznym BHP, więc gałąź fantastyki wydaje nowe listki i smaczne owoce.

A tych pozycji nie znałem, dzięki za polecajkę. Sądzę, że chcąc nie chcąc szorty absurdalno-prawne czasami się z mojej strony pojawiać będą, bo czasem trzeba sobie rzeczywistość zawodową umilić ironiczną fantastyką. Wiadomo, że mistrzem tego jest Cezary, ale i MichaelBullfinch takie tematy bardzo zręcznie porusza, paru innych Użytkowników również. Kiedyś trzeba będzie konkurs zrobić ;)

 

Cieszę się, że się podobało!

No, dla mnie wątki o BHP wampirów były bardzo miodne.

O, świetny pomysł na konkurs!

Babska logika rządzi!

O, świetny pomysł na konkurs!

Well… Trzeba pomyśleć laugh

Hej,

zabawny pomysł i bardzo przyjemna lektura, choć inspektor marnie skończył. Szkoda też wykorzystywanych wróżek… Że też nie założyły żadnych związków zawodowych? Powinien powałęsać się tam jakiś wróżbita z wąsami i zrobić porządek!

 

Przez zaparowane okiennice

Okiennice to te zewnętrzne osłony okien, zazwyczaj drewniane. Z tym zaparowaniem raczej nie pasuje… :D

 

Pozdrawiam! :) 

Czołem Marszawo!

Okiennice to te zewnętrzne osłony okien, zazwyczaj drewniane. Z tym zaparowaniem raczej nie pasuje… :D

Dziękuję! Już się obawiałem, że tekst bez jakiegoś rażącego błędu napisałem, a to by dopiero było :)

zabawny pomysł i bardzo przyjemna lektura, choć inspektor marnie skończył. Szkoda też wykorzystywanych wróżek… Że też nie założyły żadnych związków zawodowych? 

W zakładzie powinno być co najmniej dziesięć osób dla ZZ. Ale Instytut Ochrony Praw Wróżek? Królewski Doradca ds. Równości? Pełna zgoda, gdzie oni są?!

 Where was Gondor when the Westfold fell in the Lord of the Rings universe? – Quora

 

Powinien powałęsać się tam jakiś wróżbita z wąsami i zrobić porządek!

Anonimowy mężczyzna z wąsami, który “nie jest politykiem tylko wróżbitą” ;)

Jak to się dzieje, że ostatnio w komentarzach Czytelnicy mają takie dobre pomysły na kontynuacje tekstów?

laugh

Jak to się dzieje, że ostatnio w komentarzach Czytelnicy mają takie dobre pomysły na kontynuacje tekstów?

Bo dobre opowiadania pobudzają wyobraźnię, o! :D 

Sympatyczne :)

Przynoszę radość

Anet, dziękuję heart

Zaiste, przynosisz radość :)

Wprawdzie to jest “Komentarz w prezencie”, ale Twój tekst, Autorze, naprawdę mi się podoba. Przystępując do zabawy, zastrzegłem się, że nie umiem pisać komentarzy merytorycznych i ten nie będzie taki. Jak wcześniej komentujący mogę jednak napisać, że świetnie połączyłeś fantastykę z urzędniczo-prawnym absurdem. Można się było uśmiechnąć. Tekst byłby długo leżał w kolejce, gdyby nie zabawa. Dobrze się stało, bo poprawił mi więdnący humor (koniec świątecznych dni nie nastraja optymistycznie). Pozdrowienia i poświąteczne życzenia: “Częstych i owocnych wizyt Weny”. :)

Misiu,

cieszę się bardzo, że strzał zabawowy okazał się dla Ciebie przyjemny, tym bardziej, że nie zrobiłem jakiegoś pozytywnego zakończenia, a wiem, że takowe lubisz. Zawsze mówisz, że “nie umiesz pisać komentarzy merytorycznych”, a przecież wyrażasz więcej niż tysiąc słów w prosty sposób, trafiając w sedno z przekazem.

Dzięki wielkie i życzę mimo wszystko relatywnie pozytywnego humoru, na tyle, na ile to możliwe :)

 

W takie mroczne wieczory, gdy różnorakie widma przeszłości i przyszłości zaglądają przez zaparowane szyby do ciepłych pomieszczeń, a obawy i troski wpełzają ukradkiem do umysłów i serc, widok tak oznaczonego przybytku mógł być kuszący dla przeciętnego, styranego jesienią konsumenta.

Oj. Purpurowo i za długo.

 

Blondynka zrobiła duże oczy.

– Jestem z urzędu Przeciwmagicznej Interwencji Pracowniczej.

Mylące. W pierwszej sekundzie myślałam, że mówi to blondynka.

 

Skrzydła do góry, to w pani interesie!

heart

 

A teraz, zapraszamy do skorzystania z wróżby.

 A teraz zapraszamy do skorzystania z wróżby.

 

Wosk, uwolnij się od trosk!

Wspaniałe!

 

No i co, nie ma się do czego przyczepić. Tekst satysfakcjonująco pięknie napisany. Powiało świeżością, oryginalne i pomysłowe połączenie bajkowości z biurokratyczną surowością. Gładko, zabawnie, przyjemnie. Naprawdę dobry tekst. Poziom między Biblioteką a Piórkiem.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Bez sztuki można przeżyć, ale nie można żyć

Czołem Holly!

Ooo widzę, że Dziń dybry nabrało prezentacji graficznej. Nice laugh

 

Ja jednak pozostanę przy powitaniach z:

Good Mooorning Vietnam!

 

Oj. Purpurowo i za długo.

E no, ale tu przecież ma być purpurowo i za długo. Zastanowię się jeszcze, ale trochę Twoja uwaga mnie utrzymuje w przekonaniu, że to zdanie jest dokładnie takie, jakie ma być.

Mylące. W pierwszej sekundzie myślałam, że mówi to blondynka.

Cytując Leszka Balcerowicza: celne.

 A teraz zapraszamy do skorzystania z wróżby.

Chcesz powiedzieć, że moje zrobienie oddechu po “a teraz” nie jest przecinkiem?????? Co więcej, chcesz mi powiedzieć, że metoda na “w tym miejscu robię oddech/pauzę przy wypowiedzi” nie jest nieomylną wytyczną interpunkcyjną??????? Kurna, upadają metody na rympał…

Oczywiście zmieniłem laugh

Wspaniałe!

Miło, gdy ktoś fatyguje się do jednego zdania tylko po to, żeby powiedzieć, że jest ono fajne. Naprawdę miło heart 

No i co, nie ma się do czego przyczepić. Tekst satysfakcjonująco pięknie napisany. Powiało świeżością, oryginalne i pomysłowe połączenie bajkowości z biurokratyczną surowością. Gładko, zabawnie, przyjemnie. Naprawdę dobry tekst. Poziom między Biblioteką a Piórkiem.

E no, napiszę coś lepszego na Piórko (albo raczej – może na jakąś nominację chociaż). Tylko wtedy musisz nominować! laugh (*quasi korupcja moment*).

 

A tak serio, seriutko, to dziękuję, bardzo to miłe, a przecież to skromny tekścik jest.

 

Pozdrawiam!!!!!

Zabawne, pomysłowe i ładnie napisane. Bardzo udany szorcik, szkoda tylko, że na końcu krwiopijca-zyskożerca wygrywa :(

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Beeeecki, sięgnąłeś do działalności gospodarczej jeszcze mało poznanej, ale tym bardziej wartej zbadania. Jestem przekonana, że kolejne kontrole nie będą miały się czego czepiać.

Breloki już nigdy nie będą takie jak dawniej. ;)

 

wciąż pły­wa­ła w miarę jed­no­li­ta fi­gu­ra z za­schnię­te­go wosku. → Mam wrażenie, że pływający w wodzie wosk nie był zaschnięty.

Proponuję: …wciąż pły­wa­ła w miarę jed­no­li­ta fi­gu­ra z zastygłego/ zakrzepłego wosku

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Zakapiorze,

takie to życie jest, że fantastyka czy nie, a krwiopijca-zyskożerca zawsze na górze ;(. Niemniej, cieszę się, że na jego sukcesie mogłem chociaż napisać zjadalny tekst laugh

 

Reg,

no jak Ty znalazłaś tylko jedno niedociągnięcie, to chyba naprawdę lepszego technicznie tekstu już nigdy nie napiszę ;)

 

Najwyraźniej trzeba więcej uwagi poświęcać brelokom. Ja akurat przy swoich kluczach mam ludziki lego, ale słowo harcerza, że nie zakląłem tam jakiegoś nieszczęsnego sprzedawcy, czy urzędnika!

 

Napiszesz, Beeeecki, napiszesz. A każdy nowy tekst będzie lepszy od poprzedniego! :)

A breloki – cóż, nie używam i już nie wiem czy to dobrze, czy źle…

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

A każdy nowy tekst będzie lepszy od poprzedniego! :)

Szalone, ale mam nadzieję, że się spełni laugh. Dziękuję za wiarę (i za przeczytanie oczywiście też)!

Może i szalone, ale też całkiem możliwe! :)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nowa Fantastyka