wszelkich bydlaków, morderców, kłamców
chodzących trupów i bałwochwalców
ślepych i głuchych czarta pomiotów
debili totalnych, sieciowych botów
Bóg nad ich trupem się głośno zaśmieje
zastęp aniołów na grób im naleje

W dodatku końcówka zgubiła rytm… Sry, niestrawne… 
Dum spiro spero. Albo coś koło tego...
Hmmm. Gramatyka się rozjechała. Taka wypowiedź z samego dopełniacza, bez kontekstu? Dziwnie wygląda.
Skojarzyło mi się z wierszem Tuwima.
Babska logika rządzi!
Cóż… Czasami człowiek musi… :(
Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.
Ciekawe i emocjonalne, aczkolwiek okiem laika wydaje mi się, że jeśli w poezji wchodzimy w terytorium “debila”, to trzeba bardziej dbać o rytm.
Tuwimowe wezwanie do pocałunku w tylną część ciała kopie, bo autor nie zostawia cienia wątpliwości, że panuje nad każdą jedną sylabą i ta dupa jest dokładnie tam, gdzie powinna. Tu, gdzie ten rytm do końca nie gra, nie miałem takiego wrażenia.
Pozdrawiam
enixe conatus et feliciter gessi / sed extremo nihil interest / mi perendum ut omnia perdam / sed extremo nihil interest
Przeczytałem, choć szczerze mówiąc, nie do końca wiem, co przeczytałem. Zostawiam jednak ślad swojej obecności. Pozdrawiam!
Do mnie jak najbardziej przemawia
Kwestia wizji. CHRZANIĆ MATERIĘ, IDEA - TO JEST FIRMA!!!
Do mnie też przemawia. Jasny przekaz. :)
Pozdrawiam!
Nie istnieje ani dobro, ani zło. Są tylko czyny i ich konsekwencje.
Technicznie wykonanie raczej słabe: rytm się potyka (trzy wersy 5+5, jeden 6+5, dwa 5+6), rym “zaśmieje – naleje” zupełnie gramatyczny, dwa pozostałe trochę lepsze, ale też niewybitne. Właściwie brak środków poetyckich oprócz wyliczenia.
Z treścią nie lepiej. Zabieg polegający na użyciu samego dopełnienia mógłby być nawet ciekawy. Skoro jednak w zakończeniu mamy sytuację pozagrobową, nie budzi większych wątpliwości, jaki to czasownik został pozostawiony w domyśle. Co najwyżej można się zastanawiać, czy podmiot liryczny udzieliłby wyliczonym łaski szybkiej śmierci, czy też ma chętkę wbijać na pal i łamać kołem. A w takim razie świadomego odbiorcę tekst powinien zmrozić, ja tutaj słyszę w głowie taki głosik:
– Udowodnij, że nie jesteś chodzącym trupem i bałwochwalcą. No dalej, udowodnij, że nie jesteś! Tylko winny się tłumaczy!
Zakończenie można czytać na dwa sposoby: Bóg stoi nad trupem z konewką i wychlapuje z niej aniołów jak gdyby wodę święconą – albo aniołowie mają układ wydalniczy i używają go do wyrażania dezaprobaty. Obydwa wyobrażenia są groteskowe, mogłyby pasować do tekstu, w którym religia byłaby przedstawiana jako źródło taniej rozrywki, a nie sacrum czy kompas moralny.
Pozdrawiam i życzę wiele weny!