- Opowiadanie: maciekzolnowski - Basen

Basen

Dyżurni:

ocha, domek, syf.

Biblioteka:

Ambush, Użytkownicy IV, Użytkownicy V

Oceny

Basen

W jednym z hiszpańskich kurortów stoi basen, którego miejscowi omijają. Mówią, że przynosi nieszczęście. Woda ciepła, przejrzysta, gładka jak szkło; odbija bezchmurne niebo i leniwe światło południa. Nic nie zapowiada tragedii.

Pierwsza zdarzyła się tuż po przyjeździe młodego Polaka, który osiedlił się z rodzicami w Katalonii. Leczył się psychiatrycznie, całkowicie od nich zależny – jak dziecko. Gdy zginęli w wypadku samochodowym, został sam. Tydzień później przyszedł nocą z torbą alkoholu. Pił długo. Za długo. Nad ranem wyłowiono ciało.

Druga pozostaje niewyjaśniona. O świcie znaleziono mężczyznę zmarłego z przedawkowania. Leżał twarzą w dół, ręce wciąż zaciśnięte na pustej strzykawce. Mówiono o nocnej imprezie, porachunkach. Śledztwo umorzono.

Trzecia – pięć lat temu. Holender na miesiącu miodowym w Lloret de Mar dowiedział się o zdradzie żony. Odszedł bez słowa. Powiesił się na figowcu rosnącym przy basenie.

Trzy tragedie wystarczyły, by obiekt zamknąć. Na razie.

Woda jest nadal czysta. Niebo odbija się w niej tak samo jak dawniej. Ostatnio ktoś widział, jak powierzchnia zafalowała sama z siebie, choć nie było wiatru. Jeśli kiedyś go otworzą, znów będzie wyglądał niewinnie. I znów będzie zabijał.

Koniec

Komentarze

Cześć, Anonimie

Pamiętam ten tekst. Ale nie przypominam sobie, kto go napisał. Historia ciekawa, możnaby na bazie tego pomysłu wygrzać pełne opowiadanie. Podoba mi się. Klik.

Pozdrawiam

Hmm jest to całkiem ładnie napisany short, wyłączając jakieś tam małe powtórzonka, ale z drugiej strony jego jedyną prawdziwą atrakcją jest puenta w ostatnim zdaniu.

 

Także narzekać nie ma specjalnie na co, ale i zachwycać się ciężko. Przydałoby się więcej mięsa.

 

Pozdrawiam, Anonimie.

Dlaczemu nasz język jest taki ciężki

Witaj, Anonimie. :)

W moim odczuciu to relacja z podróży po Hiszpanii i urywek, dotyczący tego konkretnego basenu. Liczyłam na fantastykę. :) I tajemnicę. :) Bo – skoro horror – co tutaj morduje? :)

Pozdrawiam serdecznie. ;) 

Edit:

O, widzę, że tajemniczym Anonimem okazałeś się Ty, Maćku. :) Niezła zmyłka, nie spodziewałam się dwóch tekstów tego samego Autora opublikowanych pod rząd – jeden za drugim. :)

Pozdrawiam serdecznie. ;)

Pecunia non olet

Niezła zmyłka, nie spodziewałam się dwóch tekstów tego samego Autora opublikowanych pod rząd – jeden za drugim.

Cześć Bruce! Lubię zaskakiwać. :) Zachorowałem ostatnio na horrory w formie szortów (krótkie creepypasty). Co ja bym dał, by wyszło mi coś w rodzaju klasycznej już “Baletnicy”. Znasz może? Dzięki za komentarz, Bruce, pozdrawiam! :) MZ

Hesket, Zakapior, dziękuję. 

Przydałoby się więcej mięsa.

Jak horror, to tylko mięsisty (rym do “krwisty”). ;)

Nie, nie znam, za to rozumiem Cię doskonale, bo też chciałabym umieć straszyć opowiadaniami, ale – ciężko mi to idzie. :)

Pozdrawiam, Maćku, i także dziękuję. :) 

Pecunia non olet

chciałabym umieć straszyć opowiadaniami…

Straszyć albo śmieszyć, tak jak to robi nasz Fanthomas. :)

Jak miło! Basen dla mnie?!

Fajna, codzienna, wakacyjna groza.

delulu managment

No dobra, a gdzie tu jest fantastyka? Że się trzech ludzi utopiło w jednym basenie, to jeszcze nic niemożliwego.

Babska logika rządzi!

Przepraszam, chyba nie jestem w stanie czuć niepokoju, czytając o hotelowym basenie. Zwłaszcza że historie śmierci brzmią jak coś, co dzieje się co drugą sobotnią noc w każdym większym mieście. Brakuje mi czegoś niezwykłego w tym horrorze. 

Sam styl bardzo mi się podobał i czytało się to przyjemnie. Pozdrawiam i powodzenia dalej ;)

Jeśli się nie mylę, jest to kolejna wersja opowiastki, którą już dane mi było przeczytać, więc tym razem bez entuzjazmu. 

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Witaj Reg. Masz rację. Coś tam tylko poprawiłem, ale nie za wiele. Przepraszam, jeśli zawiodłem oczekiwania. :) 

Przepraszam, chyba nie jestem w stanie czuć niepokoju, czytając o hotelowym basenie.

:) Ja mam to samo, Bogdanoff. Wieczornic się boję, ale Południc już jakby mniej; noc jest ciemna i straszna, dzień i blask słońca są wyjątkowo mało lękotwórcze wg mnie. Od kiedy zamieszkałem w Hiszpanii, nic mnie nie jest w stanie przestraszyć. Kiedyś żyłem, działałem w Beskidach, gdzie groza czaiła się na każdym dosłownie kroku. I to mi bardzo odpowiadało. Tylko że niestety wtedy jeszcze nie pisałem. :( Pozdrawiam i dziękuję za komentarz. 

Dziękuję Finkla i Ambush za wizytę i pozdrawiam pięknie! :)

Przegrałem kiedyś bitwę literacką, bo założyłem, że horror to po prostu straszna opowieść, albo taka, w której dzieje się coś paskudnego. Błądziłem, musi być w tym fantastyka. Dowiedziałem się, że warto czytać definicje gatunków…

Skoro tu autor sugeruje, że basen może być przeklęty, a potem sam dowodzi, że jednak nie, to jest to realizm prawie, niemal, okołomagiczny wink

 

Polemizowałbym też z zamykaniem ośrodka, nawet w Hiszpanii. Każdy basen ma swoje ofiary (wasze lokalne baseny też pożerały ludzi). Kiedy ktoś się topi, trwa akcja ratownicza, odwożą zwłoki – wielu turystów nawet nie przerywa opalania czy kąpieli. Przecież zapłacili…

 

Podtrzymując zastrzeżenie Finkli, że fantastyki tu brak (choć przechodziła obok i lekko tekst musnęła. Fantastyka. Bo Finkla to zatrzymała się i wzięła w objęcia wink ), jestem pozytywnie nastawiony do tej miniatury.

The KOT

Cieszę się, Eldil, że napisałeś taki długi komentarz, że Ci się w ogóle chciało napisać… No cóż, horror – tym razem – mi się nie udał. Zabrakło też fantastyki. Biję się w pierś. I pozdrawiam serdecznie, MZ:)

Nie udał się horror, udał się tekst. Więc proszę tu nie bić Pana Autora, bo to już walka z kulturą jest wink

The KOT

Dobrze, nikt nikogo nie będzie bił, dziś jeszcze nie, a jutro? Jutro się zobaczy. ;)

Bo Finkla to zatrzymała się i wzięła w objęcia wink

Nie przesadzałabym. Jeśli dotykam tekstu bez fantastyki, to bardzo ostrożnie szturcham długim drągiem. ;-)

Babska logika rządzi!

Nie przesadzałabym. Jeśli dotykam tekstu bez fantastyki, to bardzo ostrożnie szturcham długim drągiem. ;-)

 

 

Ismo: Ten foot pole (link)

 

(Bardzo sympatyczny standuper z Finlandii, polecam. Skecz w języku angielskim).

The KOT

Nie sprawdzam, czy drąg jest dziesięciostopowy. ;-)

Babska logika rządzi!

Nowa Fantastyka