- Opowiadanie: maciekzolnowski - Brochowska babcia

Brochowska babcia

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Biblioteka:

Irka_Luz

Oceny

Brochowska babcia

Ta historia wydarzyła się kilka lat temu na wrocławskim Brochowie. Wraca do mnie często.

Mieszkałem wtedy przy Birmańskiej. Brochów miał dwie twarze: jedną z sadzą pod paznokciami, przesiąkniętą smarem i stukotem torów, drugą – barwną, rozśpiewaną, z dymem cygańskich ognisk snującym się między kamienicami. Uchodził za dzielnicę trudną, lecz pod chropowatą skórą nosił cichą, upartą dumę.

W jednej z pobliskich kamienic ostatnie lata życia spędził Edward Dymek – dziecięcy aktor znany z „Abla, twojego brata”, „Wakacji z duchami” i „Podróży za jeden uśmiech”. Dorosłość obeszła się z nim bez czułości. Alkohol. Nędza. Zbieranie złomu. Umarł samotnie. Czytałem o tym i długo myślałem o jego matce – o tym, jak odprowadza się na cmentarz własne dziecko, jak ziemia zamyka się nad kimś, kto jeszcze niedawno mieścił się pod sercem.

Trzy lata temu spacerowałem brochowskim parkiem. Było przedwiośnie; ziemia pachniała wilgocią i kominowym dymem. Bez powodu wróciła do mnie tamta myśl.

Minęła mnie drobna staruszka w wyblakłym, popielatym płaszczu. Uśmiechnęła się, jakbyśmy znali wspólną tajemnicę. Kiedy mnie mijała, poczułem chłodny zapach naftaliny i mydła – zapach szaf, w których przechowuje się czyjeś dawne życie. Przemknęło mi przez głowę coś niedorzecznego: że to ona.

Powiedziała cicho, nie patrząc na mnie:

– Niedobrze, gdy rodzice przeżywają swoje dzieci.

Zatrzymałem się. Zwyczajne zdanie, a jednak poczułem, jakby ktoś dotknął mnie zimnym palcem pod żebrami. Nie zamieniliśmy ani słowa. A mimo to wypowiedziała dokładnie to, o czym myślałem.

Odeszła powoli parkową alejką. Jej kroki były lekkie, prawie niesłyszalne na mokrym żwirze. Nie obejrzała się.

Nie wiem, kim była.

Od tamtej pory ostrożniej myślę wśród obcych.

Koniec

Komentarze

Witaj.

Mam pewne podejrzenia co do Twojego, Anonimie, tutejszego nicku, bo ów gawędziarski sposób opowiadania, świetny kontakt z czytelnikiem, sympatyczne zwroty i wspomnienie gwiazdora z lat 70-tych są bardzo typowe, ale pewności oczywiście nie posiadam. :))

O Dymku również czytałam, jak o wielu dawnych gwiazdach (Tolek Banan, Cygan, Ariel z “Szaleństwa Majki Skowron”, Anula z “Wojny domowej”, Maryna z “Janosika”, nawet długo zapomniany Cegiełka/Poldek Wanatowicz), podobnie, jak i Ty, byłam zdruzgotana ich zawiłymi i często tragicznymi losami… :( Jestem wychowana na tych serialach i uwierzyć nie mogłam, kiedy po latach czytałam o życiu ich bohaterów. 

A wzmianka o intuicji jest interesująca – rzeczywiście istnieją osoby, mające ów dodatkowy zmysł. :)

Pozdrawiam serdecznie. :)

Pecunia non olet

Myślę, że podejrzewam o autorstwo tę samą, co bruce, osobę. Proponuję się odanonimować. 

 

Pan Henryk, rzeczywiście długo zapomniany, jakoś się odnalazł. Inni? Cóż… 

 

Bo niby skąd znała moje myśli?

Akurat w tym nie ma wielkiej tajemnicy. To zwykła empatia.

 

Pozdrawiam

Pan Henryk, rzeczywiście długo zapomniany, jakoś się odnalazł. Inni?

He, dobre. Masz oczywiście na myśli Henryka Gołębiewskiego? Ano odnalzał się. I z dobrym skutkiem. Matko, jak podobne są te losy nastoletnich aktorów, jak dramatyczne. Pozdrawiam i dziękuję za przeczytanie. :)

Mam pewne podejrzenia co do Twojego, Anonimie.

No faktycznie będę musiał się odanonimować i to migiem! Intuicja. To właśnie intuicją się teraz posłużyłać. Nie zawiodła Cię. ;-)

 

Tolek Banan, Cygan, Ariel z “Szaleństwa Majki Skowron”…

Masz o wiele lepszą pamięć ode mnie. 

 

Dziękuję i pozdrawiam! :-)

Maćku, miło mi bardzo, nietrudno Cię rozpoznać, masz niezwykle sympatyczny sposób pisania/snucia opowieści. :))

Tak, AP słusznie zauważył, na szczęście Gołębiewskiego odnaleziono i wykorzystano jeszcze do wielu ról, choć to, co przeżył, odcisnęło na nim straszne piętno… 

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

masz niezwykle sympatyczny sposób pisania…

Bardzo mi miło. Dziękuję. 

Maćku, masz szczególną umiejętność pisania o przypadkach, które trudno sobie wytłumaczyć, a zrozumieć je jest jeszcze trudniej.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za to sformuowanie, Reg: “masz szczególną umiejętność pisania”. Serdecznie przy okazji pozdrawiam. M:) 

Dziękuję za to sformułowanie, Reg: “masz szczególną umiejętność pisania”. Serdecznie przy okazji pozdrawiam. M:) 

Maćku, jest mi niezmiernie miło, że tak sformułowane zdanie sprawiło Ci przyjemność. :)

Serdeczności.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

No dobrze, a gdzie tu jest fantastyka?

Przynajmniej trochę próbowałeś się zamaskować, bo nie było o chodzeniu po górach. ;-) Ale opis miejsca typowo Twój.

Babska logika rządzi!

Poczułam fantastykę przy tym spotkaniu ze staruszką (co do samej mamy gwiazdora – pojęcia nie mam, czy jeszcze żyje). :)

Pecunia non olet

No dobrze, a gdzie tu jest fantastyka?

Nie ma. 

 

Przynajmniej trochę próbowałeś się zamaskować, bo nie było o chodzeniu po górach.

Chodzenie po górach jest tu mocno zakamuflowane. Jeśli wybierzesz co piąty wyraz, a pozostałe skreślisz, to otrzymasz (nie mylić z: oczy+masz) mini-dziennik górskiej wędrówki. Prawda, że sprytne? ;-)

No dobra, żartowałem.

pojęcia nie mam, czy jeszcze żyje…

Ja też tego nie wiem. Nie zrobiłem researchu. Dzięki, że na Twój komentarz mogę zawsze liczyć, Bruce. 

 

Tak bardzo Twoje opowiadanie skojarzyło mi się z tym kawałkiem, a w połączeniu z klipem, to już w ogóle tri idealne.

https://www.youtube.com/watch?v=P5nSQXb6qnM

 

Jesteś równie nostalgiczny i dający do myślenia, co Maleńczuk. To był komplement z mojej strony.

Koń jaki jest każdy widzi, a i tak darowanemu w zęby nie zaglądasz.

Pozdrawiam. :)

Pecunia non olet

Jesteś równie nostalgiczny i dający do myślenia, co Maleńczuk.

To rzeczywiście komplement, mimo, że nie przepadam za Maleńczukiem, akurat ten kawałek jest b. ładny, pozdrawiam i dziękuję. :)

miejscem z duszą tak zwaną. ← napisałbym: miejscem, z tak zwaną duszą.

Ładne. Klimat nostalgii. Potrzebne są takie. :)

Dorzuć tag realiym magiczny, a może skończą się pytania o fantastykę :) Ładne :) Nie myślałeś kiedyś o zbiorku takichna wpół magicznych wspominek. Myślę, że ludziom z Wrocka by się podobało, podobnie jak tym z Beskidów. Taki beskidyki sama bym sobie sprawiła :)

Bardzo Twoje, bardzo nostalgiczne i podobało mi się :)

Chciałabym w końcu przeczytać coś optymistycznego!

Nie myślałeś kiedyś o zbiorku takichna wpół magicznych wspominek?

Myślałem, myślałem, czekam aż się tego trochę nazbiera. 

Irko, Koalo, dziękuję. 

Nowa Fantastyka