- Opowiadanie: ARHIZ - Wojna zawierała lokowanie produktu

Wojna zawierała lokowanie produktu

Jeżeli kochasz patetyczne opowieści, jest to tekst dla Ciebie. Jeżeli ich nienawidzisz, TYM BARDZIEJ jest to tekst dla Ciebie.

Dyżurni:

Finkla, joseheim, beryl

Oceny

Wojna zawierała lokowanie produktu

Setki proporców łopotały na porywistym wietrze, szeleszcząc niczym mknące po niebie stado pierzastych węży. Na środku zaś pysznił się dumnie największy i najwspanialszy z nich, biały sztandar z wizerunkiem Boga-wojownika.

Generał Seymār Kryształowy Wąż rozpostarł wachlarz po czym wzniósł go nad głowę.

– Wojownicy! Synowie Narodu Anańskiego! – ryknął z siłą dziesięciu mężów. – Przed nami największa bitwa, jaką świat widział. Kiedy patrzę na mrowie wrażych oddziałów, nie mam wątpliwości, że są liczniejsze.

W oddali rozległ się tubalny, niski ton. To ryk barbarzyńskiego rogu, znak wymarszu. Niebo pociemniało, jednak nie na tyle, by przysłonić do końca horyzont – najeżony włóczniami, nieskończony las oręża.

– Bohaterowie! – zagrzmiał generał. – Gdy na was patrzę, nie lękam się.

W oddali znów zawyła bojowa trąba, a potem kolejna i jeszcze jedna. Połyskująca ostrzami czarna ściana śmierci ruszyła w stronę Anaosów.

– Nie lękam się – kontynuował Seymār – ponieważ to my mamy broń, która pokona wszystko. Naszym orężem jest wiara i honor! Zwyciężymy, gdyż…

Huk barbarzyńskich trąb potężniał coraz bardziej.

– Gdyż jesteśmy jednością i prowadzi nas Bóg-wojownik! – Ku ogólnemu zdziwieniu, szlachetny głos z łatwością przebił się przez dźwięk plugawych trąb. Czyżby w generała wstąpił sam Pan Wojny?

– Hat’hā! – wykrzyknął Seymār, czując, jak ból rozdziera mu gardło.

– Hat’hā! – zawtórowali mu wojownicy.

Anaosi runęli w stronę barbarzyńskich wojsk. Trąby dzikusów ucichły. Zastąpił je szczęk łamanych tarcz i gruchot pękających kości.

Generał Seymār wskoczył w sam środek nieczystych barbarzyńców, po czym z łatwością przeciął na pół duży, dwuręczny miecz. Stało się tak, ponieważ korzystał z chromowanego, czterowarstwowego ostrza wykutego przez ród Zielonych Ważek. Antypoślizgowa, przedniej jakości owinięta zamszem rękojeść inkrustowana pyłkiem aloesu sprawiała, że chwyt był mocny i pewny, a nowoczesna stal i lekka budowa gwarantowały lepszą niż inne modele swobodę ruchów. Do tego miecz opatrzony był modnym motywem wijącego się węża oraz gustownym chwośćcem wyposażonym w dzwoneczek. Dom Miecza Zielonych Ważek – doskonałej jakości broń w atrakcyjnej cenie. Zajrzyj już dziś!

Anańska armia wbiła się w morze dzikusów, niczym szlachetna strzała przecinająca gnijący liść trawy ryżowej. Jednak wraże rogi zagrzmiały ponownie, tym razem nie dziesiątkami a setkami. Plugawie mrowie zaczęło zalewać bohaterów anańskich, niczym bagno pochłaniające kamień szlachetny. Dwudziestu barbarzyńców ze wszystkich stron rzuciło się na Seymāra, okładając go wyszczerbionymi ostrzami.

– Za Boga-wojownika! – wykrzyknął generał, odrzucając otaczający pomiot. Przeżył, ponieważ chronił go najnowszy pancerz płatnerza Sanahtē z Ahayatyū. Wygodne, skórzane pasy zapewniały idealne przyleganie wszystkich płyt, a dodatek soku z drzewa gumowego sprawiał, że przyczepy same dostosowywały się do kształtu ręki. Jaskrawoczerwona, impregnowana farba sprawiała, że pancerz zachowywał należyty kolor nawet w samym środku wojennego ferworu, a wtłaczane technologią rowkową złote zdobienia nie złuszczały się nawet przy uszkodzeniu pierwszej warstwy ochronn…

– Dziadku, nie mogę. – Sahdīn cisnął książką w róg siedziska. – To jest okropne! Jeszcze kilka lat temu można było poczytać coś normalnego, a teraz wszędzie pchają te reklamy.

– Oj, wnusiu, wnusiu – dziadek nie ukrywał rozbawienia. – Bycie mistrzem miecza czy pancerza  to ciężki kawałek chleba. Nic dziwnego, że płacą pisarzom, by wspominali o ich produktach. Każdy dba o owoce swojej pracy. Za moich czasów, gdy nie było druku, książki były niesamowicie drogie, mogłem tylko pomarzyć, by czytać tak jak ty teraz…

– Ale dziadku… – nastoletni Sahdīn był coraz bardziej poirytowany. – Jak mam przeżywać przygody generała Saymāra, gdy co rusz piszą o nowych, impregnowanych zbrojach? Dobra, w takim razie posłuchaj tego.

Młodzieniec ze zręcznością nadrzewnego jaszczura podskoczył do drewnianej domowej biblioteczki.

– Żarty się skończyły – mruknął dziadek dostrzegając, że kolejna książka wzbogacona jest o drewnianą zakładkę.

 

Waleczny Hasallān chwycił odciętą głowę, po czym cisnął nią w przepaść.

– Zwycięstwo! – krzyknął, a jego szlachetny głos poniosło echo.

– Zwycięstwo! – zawtórowali dzielni mężowie.

Nie był to jednak czas świętowania. Garstka wojowników stała na skraju ogromnej równiny. Równiny, która stała się polami śmierci. Zewsząd dobiegały jęki konających, a białe niegdyś sztandary pokrywała szkarłatna posoka, na niebie zaś pojawiało się coraz więcej górskich sępów.

– Przygotować stosy pogrzebowe – rozkazał Hasallān.

– Ależ panie, tak wielu poległo – odparł niepewnie gwardzista. – Choćbyśmy wycięli cały las…

– Wytnijcie i dziesięć! Nie zostawimy nikogo bez należytego pochówku!

– Panie, bądź litościwy! Przygotowania, uprzątnięcie tego pobojowiska… To zajmie miesiące!

– Niekoniecznie – uśmiechał się Hasallān.

– Niekoniecznie?

Straszliwe pobojowisko? Niekoniecznie! Odwiedź już teraz obwoźny kramik braci Shakari i kup najnowszy odkurzacz automatyczny. Parowa technologia zapewnia bezszelestne działanie. Ciesz się wolnym czasem, bo nasz sprzęt sam uprzątnie twoje mieszkanie! Nie czekaj! Oferta ograniczona…

– No dziadku! – krzyknął Sahdīn. – To jest szczyt wszystkiego. Automatyczny odkurzacz? Jak to zabija klimat! Przecież w tamtych czasach nikomu nawet nie śniły się takie urządzenia… Dziadku?

– Wiesz co, wnusiu?

– Teraz rozumiesz, prawda?

– Skocz, proszę, do tego kramiku i zobacz, po ile mają te odkurzacze. 

Koniec

Komentarze

Reklama dźwignią handlu. :)

Zabawne, dobry pomysł. Zastanawiałem się, po co Ci ta druga część tekstu, bo puenta padła już w pierwszej, ale ostatecznym rozrachunku nie zawiodłem się i tekst wyszedł udanie.

Jak mnie wk…rzają te lokowania.

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Ubawił mnie ten tekst. Jest bardzo trafny i dobrze napisany (zauważyłam może dwie literówki). Barwne opisy bitew wprawnie rujnują wstawki reklamowe, wypełniając przeznaczenie tekstu. Z miłą chęcią idę nominować do biblioteki. 

Przeczesałem tekst jeszcze raz i poprawiłem znalezione literówki. Przysięgam, że wcześniej ich tam nie było. ;)

Pomysł na “lokowanie produktu” zawdzięczam przyjacielowi, który przez lata niezmordowanie czyta i komentuje moje teksty. Dawniej miałem zwyczaj rozpisywania się na całe akapity na temat szczegółów anańskich pancerzy, co zawsze porównywał do irytującej przerwy na reklamę.

 

Zalithu, cieszę się, że tekst się spodobał. W kwestii drugiej części, końcówka z odkurzaczem wydała mi się zabawna… i ma związek z życzeniami noworocznymi, które mnie trochę natchnęły. 

 

Rosabelle, dziękuję za miłe słowa. Miło, że koncepcja przypadła do gustu i Tobie. 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Fajny pomysł i puenta. Spodobało się. :)

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

Nie żeby moja żonka nie zażyczyła sobie automatycznego odkurzacza pod choinką :-) Ma nawet imię Krystyna, czy jakoś tak.

Lokowanie takie na czasie, puenta jest, żart jest, czyli, dobre to jest :)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Rzeczywiście fajne. 

Końcówka z odkurzaczem również. Jest cudowne absurdalna :-) 

Dla podkreślenia wagi moich słów, Siłacz palnie pięścią w stół!

Czytałam już kiedyś jeden tekst z lokowaniem produktu, ale nie umywał się do tego, bo robił to naprawdę, a nie prześmiewczo jak tu. Tamto było strasznie irytujące – miałam dokładnie takie odczucia jak Sahdīn. 

Mam tylko nadzieję, że w rzeczywistości reklamodawcy i marketingowcy zadowolą się wszelkimi innymi mediami, a literaturę zostawią w spokoju ;) 

 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo mi się podoba, że doświadczony twórca, z uwagą słuchający zdania przyjaciela, potrafił zastosować krytyczne uwagi w opowiadaniu i to w sposób nadający mu całkiem nowy, nieoczekiwany i jakże zabawny wyraz! ;D

 

W od­da­li roz­legł się tu­bal­ny, niski ton. – Masło maślane. Tubalny ton/ głos/ dźwięk jest niski z definicji.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Świeży pomysł, choć sama końcówka już nie zachwyciła tak bardzo jak wcześniejsza część. Ogólnie jednak uśmiechnąłem się i przeczytałem z przyjemnością :)

Fajne! Na tę długość idealnie zgryźliwe i zabawne, metafory należycie przeszarżowane, pasują do niezwyciężonej armii Seymara Kryształowego Węża (hurra!). Ale wiesz, że muszę się poczepiać?

 rozpostarł wachlarz po czym wzniósł go nad głowę.

"rozpostarł wachlarz, po czym" – ale zgrabniej byłoby "wzniósł nad głowę rozpostarty wachlarz"

 Kiedy patrzę na mrowie wrażych oddziałów, nie mam wątpliwości, że są liczniejsze.

"Mrowie" z definicji jest liczne, więc trochę to pleonastyczne (szalala ;) ).

 tubalny, niski ton

Pleonazm! Generał się nie lęka – może lepiej, żeby się nie obawiał (o zwycięstwo).

 Huk barbarzyńskich trąb wzmagał się coraz bardziej.

"Potężniał" brzmiałoby lepiej i bardziej patetycznie.

 szlachetny głos z łatwością przebił się przez dźwięk plugawych trąb

Niezręczność – ja bym dała "głos generała nie zginął w plugawym ryku trąb, ale rozbrzmiał czysto i głośno"

 czując jak ból rozdziera mu gardło.

Przecinek – czując, jak. Dlaczego nagle boli go gardło? Czyżby nie miał Antychripeksu (TM)?

 Trąby dzikusów ucichły. Zastąpił je szczęk łamanych tarcz i gruchot pękających kości.

"Zgiełk trąb utonął pośród szczęku gruchotanych tarcz, gruchotu miażdżonych kości."

 zamszowa rękojeść

Owinięta zamszem, ale nie zamszowa (zamsz jest miękki!).

 nowoczesna stal i lekka budowa gwarantowała

Gwarantowały, chociaż w tekstach reklamowych nie takie błędy się trafiają.

 armia wbiła się w morze dzikusów, niczym szlachetna strzała przecinająca gnijący liść trawy ryżowej

Morze może przecinać raczej dziób okrętu, ale niech tam. W tym tekście to nie razi, bo jest przeszarżowany celowo – mam tylko nadzieję, że normalnie tak nie piszesz.

 Dwudziestu barbarzyńców, ze wszystkich stron rzuciło się na Seymāra, okładając go wyszczerbionymi ostrzami.

Nie oddzielaj podmiotu od orzeczenia: "Dwudziestu barbarzyńców ze wszystkich stron rzuciło się na Seymāra".

 impregnowana farba

Nie da się impregnować farby, ponieważ impregnowanie to nasycanie czegoś czymś, co to pierwsze coś zabezpieczy (zwykle przed wodą).

 podskoczył do drewnianej, domowej biblioteczki.

Jest jakiś powód, żeby zaznaczać, że jest drewniana? I skasuj przecinek.

 mruknął dziadek dostrzegając, że kolejna książka wzbogacona jest o drewnianą zakładkę.

Jak książka może być wzbogacona o zakładkę? Może tkwi w niej zakładka? I to “dostrzegając”… nie wiem, czemu, ale mi nie leży.

 Choćbyśmy wycieli cały las…

Wycięli.

 Skocz proszę do tego kramiku i zobacz po ile mają te odkurzacze.

"Proszę" to wtrącenie i powinno być oddzielone przecinkami. Także po “zobacz” wypadałoby dać jeden.

 

A poza tym bardzo dobrze :)

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

 Trąby dzikusów ucichły. Zastąpił je szczęk łamanych tarcz i gruchot pękających kości.

"Zgiełk trąb utonął pośród szczęku gruchotanych tarcz, gruchotu miażdżonych kości."

 

Tarnino, a możesz wyjaśnić, dlaczego sugerujesz zmianę tego fragmentu? Twoja propozycja zmienia jego sens, a ja nie widzę powodu, by to robić.

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Bardzo fajnie się czytało. Wcześniej nie pisałem żadnych komentarzy, ale twój tekst aż prosi się o pochwałę.

Kiedyś dostanę Nobla, zobaczycie.

Borowiku czyńże komentarzy więcej, nie muszą być tylko pochwalne :-)

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Postaram się zrobić wszystko, co będzie w mojej mocy :)

Kiedyś dostanę Nobla, zobaczycie.

Mam – do wytłumaczenia odległe, ale w mojej głowie bardzo bliskie – skojarzenia z “Ruchem Generała” Dukaja, nie pamiętam szczegółów, ale tam chyba reklamy wyświetlane były na niebie w czasie bitwy (ktoś pamięta i mógłby przypomnieć? Nie mogę znaleźć na półce). Pomysł – tak, język – tak, konstrukcja – hm, nie jestem ofiarą puentozy, więc w sumie nie powinienem się czepiać, ale rzeczywiście puenta w środku tekstu to rozwiązanie nietypowe i chyba tu widzę największą przestrzeń do poprawy. Ale tak czy owak, tekst bardzo dobry.

Dla podkreślenia wagi moich słów siłacz palnie pięścią w stół

Fajne :)

Cóż, rozumiem i podzielam uczucia wnuczka. Pewnych rzeczy nie powinno się robić.

Jeszcze nie zdarzyło mi się trafić na tekst z lokowaniem produktu (a może nie zauważyłam?). Uznaję, że to kolejny dowód przewagi literatury nad filmami. :-)

Babska logika rządzi!

Fajny pomysł i dobrze napisany, ale potraktowałem shorta jako dowcip, a ten okazał się trochę dla mnie przydługi :)

Gratuluję i pozdrawiam.

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Piąteczka za bardzo oryginalny pomysł ;)

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

 Tar­ni­no, a mo­żesz wy­ja­śnić, dla­cze­go su­ge­ru­jesz zmia­nę tego frag­men­tu? Twoja pro­po­zy­cja zmie­nia jego sens, a ja nie widzę po­wo­du, by to robić.

Dlatego, że szczęk i gruchot nie mogą zastąpić trąb, a najwyżej ich dźwięk – faktycznie, może jestem przewrażliwiona, bo dęcie w trąby nazywa się metonimicznie "trąbami", ale kiedy sobie to wyobraziłam, to nie usłyszałam, jak cichną trąby, a po chwili szczęka oręż, tylko właśnie szczęk wdarł się w granie trąb.

Ale to tylko sugestia.

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

Podzielam ból Sahdīna, wyobrażacie sobie czytać Homera albo Mickiewicza w gąszczu reklam o odkurzaczach czy innych specjałach? “Bo za miliony cierpię katusze, a imię jego czterdzie… -Dopadł cię ból istnienia? Zgłoś się do naszej kliniki psychoterapeutycznej i pozbądź się dolegliwości w jednym z czołowych ośrodków, pod nadzorem wykwalifikowanej kadry…”

 

Tekst oryginalny, a to się ceni. Czekam na więcej podobnych pomysłów :)

 

 

 

 

To jeszcze raz – gdzie te odkurzacze?

Pomysł fajny, swego czasu coś podobnego miałem w opowiadaniu Lisowczyk aczkolwiek tam reklamy dało się wyłączyć na czas walki :D 

Ok, znalazłam ten tekst, o którym wspominałam. Nie będę przytaczać za dużych i wielu fragmentów, ale dwa urywki powinny wystarczyć: 

 

Stała (…) tuż przed wejściem do kawiarni „Café XXX” („XXX to restauracja, w której dbamy o rodzinę, znajdująca się w dzielnicy Prenzlauer Berg na granicy z centrum miasta”) i patrzyła

wyjęła z torebki nóż kuchenny niezawodnej niemieckiej marki Zwilling („Przetnie nawet deskę do krojenia”) i szybkim sprawnym ruchem

I to było normalnie w tekście, na poważnie. Żadna groteska, żaden absurd, poważny tekst SF. Nie pytajcie, co autor chciał tym osiągnąć, bo nie mam pojęcia. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Coś mi nie dawało spokoju, aż po poście Śpiochy przypomniałem sobie!

Clive Cussler, “Operacja HF”.

Jest tam fragment, kiedy główny bohater ramach dbania o tężyznę fizyczną idzie popływać kajakiem po Potomaku. Najpierw następuje opis techniczny kajaka firmy XXX, potem jak koleś się przebiera w piankę YYY i dlaczego jest taka świetna, a w trakcie przebieżki mierzy sobie czas zegarkiem AAA który jest taki, że Ho-ho.

A że Clive poczytny już wtedy był, to co jakiś czas przewijały się takie kwiatki. Dopiero załapałem.

Moja pamięć jest cudowna. Mam problem z zapamiętaniem listy zakupów do spożywczaka, a kojarzę bzdury z książki przeczytanej z piętnaście lat temu. Sweet. :)

Jakiś błyskotliwy tekst z internetów.

Cytując klasyczkę – podobało mi się. :)

Za Cusslerem nie przepadam, ale Mama go lubi, więc na półce u niej stoi tego trochę. Aż z ciekawości przejrzę :) 

To, co ja pokazałam, w druku się nie ukazało – w sensie reklamy zostały wycięte w pień. 

Pisanie to latanie we śnie - N.G.

Hmmm. Jak tak drążycie temat, to sobie przypominam, że Chmielewska w którejś książce ulokowała markę kosmetyków.

Babska logika rządzi!

Dziadek pewnie pamiętał czasy, gdy oficjalnie produkowano maszyny do szycia, ale jak się w domu składało, to wychodził Kałasznikow ;) Tak mi się przypomniało po lekturze.

Tekst niczego sobie, sympatyczny i z fajną puentą. Taki mały koncercik fajerwerków w sam raz na odsapnięcie ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Plus za warsztat, Arhizie. Niestety pomysłem, a raczej jego wykonaniem, mnie nie ująłeś. Z dwóch powodów. Po pierwsze część, która powinna być na poważnie, jest na granicy satyry i przerysowania postaci. A szkoda, znacznie bardziej byś mnie zaskoczył, gdyby wstępy były na poważanie. A tak od pierwszych linijek podejrzewałem, że o coś chodzi, tylko nie o fabułę.

Po drugie, to nie jest lokowanie produktu, tylko zwyczajna reklama. Nie popieram lokowania w filmach czy serialach, ale są one bardziej wysublimowane, niż Twoje. Ogólnie, niewidomy nie wiedziałby, że w ogóle jakaś reklama była. Tam stoi jakiś sok, tudzież inna butelka, ale o tym się nie mówi. Twoje wstawki są jak przerwy reklamowe, a to zabija pomysł lokowania produktu. Szkoda nie do końca wykorzystanego pomysłu.

Pozdrawiam.

Bardzo fajny pomysł i do tego podwójna puenta. Ubawiłam się, czytając. :)

Poniżej 7 najpopularniejszych komentarzowych tekstów sezonu zima 2017! Numer 5 wbije Cię w fotel!

 

A poważnie, to fajnie napisane i uśmiechnęło. Rzeczywiście puenta jest jakby podwójna i trochę psuje to efekt.

 

– Żarty się skończyły – mruknął dziadek dostrzegając, że kolejna książka wzbogacona jest o drewnianą zakładkę.

Nie widzę tu związku, co ma drewniana zakładka do skończenia się żartów?

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Ubawiłem się, zakończenie w punkt. Udanie pokazałeś jak irytujące może być lokowanie produktu w tekście, bo aż do zmiany perspektywy z Seymāra, na wnuczka, czułem narastającą irytację właśnie :D Bardzo ciekawy pomysł.

Post może zawierać różne literówki (to znaczy więcej niż zazwyczaj) itp. Wybaczcie proszę, choroba nie wybiera a mnie właśnie coś dopadło i puścić nie chce.

 

SzyszkowyDziadku, cieszę się, że się spodobało.

 

Mytrixie, miło czytać Twoje słowa. Krystyna, rozumiem, model odkurzacza? ;) 

 

Thargone, tak to czasem bywa, że zakończenia bywają absurdalne, jeżeli są dodatkowo fajne, tym lepiej dla autora. :)

 

Śniąca, faktycznie, coś takiego na poważnie z pewnością nie byłoby zabawne (no może przez pierwsze 15 minut). Niech trzymają się z daleka.

Ale żeby przeciąć aż deskę do krojenia? To nie chcę takiego noża!

 

Reg, miło, że i Tobie tekst przypadł do gustu. A masło maślane zamierzone, wszak to takie patetyczne i w ogóle. ;)

 

Belhaju, szkoda, że końcówka nie podeszła. Tym bardziej cieszę się, że jednak ostatecznie się podobało.

 

Tarnino, dziękuję za Twoją wiadomość, czepialstwo zawsze mile widziane.

"wzniósł nad głowę rozpostarty wachlarz" – tutaj chciałem zaznaczyć kolejność czynności, samo rozpościeranie jest czynnością bardzo ważną. ;)

Co do “mrowia”, liczne nie znaczy liczniejsze. Ale nawet jeśli, jest to pożądane podobnie jak “dzicy barbarzyńcy” (słyszał ktoś o kulturalnych?) i “tubalny, niski ton”. Starałem się to nadmuchać jak tylko się dało, żeby później móc ten balon efektownie przebić. ;)

“Potężniał” faktycznie bardziej patetyczne.

“szlachetny głos z łatwością przebił się przez dźwięk plugawych trąb” – dlaczego niezręczność?

Ból rozdzierał gardło od nadludzkiego krzyku. Honor, poświęcenie, nawet przy okrzykach bojowych. W jedności siła (no dobra, zapomniał Wokal-era).

"Zgiełk trąb utonął pośród szczęku gruchotanych tarcz, gruchotu miażdżonych kości." – Chodziło mi o to, że najpierw ucichły trąby, a dopiero później rozległ się szczęk i gruchot. A swoją drogą, to wyszło gruchotanych-gruchotu.

Rękojeść bez dwóch zdań owinięta zamszem, chociaż taki mięciutki miecz byłby fajny jako pluszak. :)

“mam tylko nadzieję, że normalnie tak nie piszesz.” – jeżeli kiedyś wejdziesz w moje inne teksty, pomiń “poezję śmierci”. ;)

Podmiot od orzeczenia niestety przecinkiem oddzielam często i namiętnie, choć oczywiście z tym walczę.

Farba była impregnowana zarodnikami paproci. Dopisać?

Drewniana biblioteczka… no chciałem, żeby było tak domowo i przytulnie. A z książką chodziło o to, że wnuczek dodał do niej drewnianą zakładkę, aby zaznaczyć szczególnie “soczysty” fragment, zapewne do pokazania dziadkowi. Taki manewr z pewnością świadczy, że żarty się skończyły. ;)

Pozostałe literówki i przecinki też poprawione. :)

 

Borowiku, miło, że zawitałeś tutaj ze swoim komentarzem, zwłaszcza, że nie czynisz ich za często (może czas to zmienić?).

 

Cerlegu, cieszę się, że pomimo nietypowej konstrukcji, tekst się spodobał. Pomyślałem, że z punktem kulminacyjnym jest jak z czytaniem, najpierw myślisz, że robi się do od lewej do prawej, a później okazuje się, że niekoniecznie. ;) 

 

Anet, fajnie, że fajne. :)

 

Finklo, jeżeli byłoby to dobre lokowanie produktu, powinnaś nie zauważyć. ;)

 

Skull, cieszę się, że przypadło do gustu, pomimo, że tekst wydał Ci się za długi.

 

dj Jajko, dziękuję za ocenę. :D

 

Żonglerze, mnie tam się Twoja wersja tekstu spodobała, choć przypuszczam, że nie bawiłaby mnie już w szóstej książce z rzędu. ;) 

 

Homarze, pszy placu koło fontanny. Najlepsza jakość ża najniższą cenę! Ashterańskie wyroby żnane na czały świat!

 

MPJ 78 – zapraszamy do nas. Gwarantujemy, że nasze reklamy będą wyświetlane w najbardziej poczytnych momentach, wliczając z to romanse i zwroty akcji. ;)

 

Zalthu, znajomy profesor ma tak, że doskonale pamięta wyniki badań sprzed 15 lat, ale z listą zakupów ma już spory problem. ;)

 

Ocha, cieszę się. :)

 

NoWhereManie, Anaosi nigdy broni palnej nie używali, ale myślę, że gdyby zaszła potrzeba, dziadek złożyłby i Kałasznikow. ;) Miło, że fajerwerki przypadły do gustu.

 

Darconie, dziękuję za opinię.

Czy bardzo się pogrążę, jeśli napiszę, że “część patetyczna” miała sprawiać wrażenie poważnej? Założeniem było maksymalne nadęcie patosem i honorem…

Z lokowaniem produktu masz rację. Wojna zawierała tak naprawdę przerwę reklamową a prawdziwego lokowania nie było. Tytuł miał nawiązywać do oklepanego “audycja zawierała lokowanie produktu” i jedynie wskazywać związek a marketingiem. 

 

Fantastyczny Panie Lisie, cieszę się, że się podobało.

 

AQQ – jest mi niezmiernie miło.

 

El Lobo Muymalo, cieszę się, że uśmiechnęło. W kwestii żartów, jak pisałem wcześniej:

z książką chodziło o to, że wnuczek dodał do niej drewnianą zakładkę, aby zaznaczyć szczególnie “soczysty” fragment, zapewne do pokazania dziadkowi. Taki manewr z pewnością świadczy, że żarty się skończyły. ;)

 

Nessekantosie, bardzo się cieszę, że poczułeś dokładnie to, co chciałem uzyskać. :D

 

 

 

 

 

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Co do “mrowia”, liczne nie znaczy liczniejsze. Ale nawet jeśli, jest to pożądane podobnie jak “dzicy barbarzyńcy” (słyszał ktoś o kulturalnych?) i “tubalny, niski ton”. Starałem się to nadmuchać jak tylko się dało, żeby później móc ten balon efektownie przebić. ;)

Dobra, przyjęłam.

 “szlachetny głos z łatwością przebił się przez dźwięk plugawych trąb” – dlaczego niezręczność?

Może to kwestia gustu, albo mojej nadwrażliwości, ale po prostu mi to nie brzmi, nie mogę sobie tego porządnie wyobrazić. Może gdybyś najpierw opisał te trąby, a w następnym zdaniu głos, wybijający się ponad nie? Sama nie wiem.

 "Zgiełk trąb utonął pośród szczęku gruchotanych tarcz, gruchotu miażdżonych kości." – Chodziło mi o to, że najpierw ucichły trąby, a dopiero później rozległ się szczęk i gruchot. A swoją drogą, to wyszło gruchotanych-gruchotu.

Ale tego nie zauważyłam, więc w tym punkcie mnie porwałeś :)

 Rękojeść bez dwóch zdań owinięta zamszem, chociaż taki mięciutki miecz byłby fajny jako pluszak. :)

Nie takie rzeczy na Długiej sprzedają :)

 Farba była impregnowana zarodnikami paproci. Dopisać?

Farba nie może być impregnowana zarodnikami, zarodniki mogą być do niej domieszane. "Impregnowany" oznacza "nasączony" – można impregnować drewno, tkaninę, papier (najczęściej czymś hydrofobowym, żeby były wodoodporne). Ostatecznie dżinsy mogą być impregnowane brudem (tak brudne, że trzeba trzy razy namaczać, chyba, że w naszym najnowszym proszku… ekhm!) – może tego doświadczyłeś, jeśli masz młodsze rodzeństwo.

 Drewniana biblioteczka… no chciałem, żeby było tak domowo i przytulnie. A z książką chodziło o to, że wnuczek dodał do niej drewnianą zakładkę, aby zaznaczyć szczególnie “soczysty” fragment, zapewne do pokazania dziadkowi.

Tak, ale domu nie opisujesz. Może wnusio siedzi na jakimś dywanie, a dziadek na kanapce? Takie miękkie i domowe meble? No, i zakładki rzadko bywają drewniane, więc to zwraca uwagę.

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

Z tego co pamiętam, chyba coś tam wspominałem o siedzisku. A drewnianej zakładki sam używam. :D

 

Akurat jest jedynakiem, może stąd ten problem z pojęciem impregnowania… Czyli mówisz, że prędzej drewno może być impregnowane farbą. A można by zrobić, żeby zachować ten dumny i zacny wyraz?

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Bardzo dobry pomysł, niezłe wykonanie. Ode mnie czwórka.

Ech, dobre… :D

Ciekawe jak by wyglądał Pan Tadeusz?

:D

F.S

Fajny pomysł, dobra puenta :)

Marcinie Robercie, Karolu 123 dzięki. :)

 

FoloinStephanusie, może lepiej, żebyśmy się nigdy nie dowiedzieli? ;)

 

 

http://wachlarzemoaloes.blogspot.in - mój blog o fantasy i science-fiction. :D

Nowa Fantastyka