- Opowiadanie: magar - Pierścienie

Pierścienie

Króciaczek powstały pod wpływem myśli “co robimy ze swoją planetą” ;)

Dyżurni:

regulatorzy, adamkb, homar, vyzart

Oceny

Pierścienie

Saturn wypełnia cały ekran. Piskliwy alert przypomina, że mijam krawędź pierścienia. Sprawdzam położenie i kąt podejścia, koryguję trajektorię na półmanualu, co daje mi iluzję ręcznego prowadzenia.

 

WYJŚCIE SPOZA PIERŚCIENIA F

DECELARACJA

ZAKRĘT

ZAKRĘT

PRZECIĄŻENIE

 

Z navikranów strzelają powiadomienia, wskaźniki pokazują przeciągnięcie, automaty korygują lot. Powoli, powoli parametry wyrównują się, przyspieszenie się normuje. Sprawdzam prędkość.

Idealna.

Na ekranie, tuż przed moim nosem rozpościerają się złociste równiny pól saturnowych pierścieni. Statek pędzi najwyżej dwadzieścia metrów nad ich płaszczyzną, drobne okruchy skał przemykają pode mną z zawrotną prędkością. Jestem bardzo nisko. To prawie kosmiczny pocałunek. Znowu dokonuję poprawek, tym razem kosmetycznych i, przeskakując przerwy z ciemnego pyłu, wchodzę na stabilną okołoplanetarną orbitę. Trasa jest wytyczona wzdłuż pierścienia B, najjaśniejszego i najlepiej nadającego się do wykonania misji.

Opuszczam pług.

To moja własna konstrukcja. Zaprojektowana, stworzona i zainstalowana przeze mnie w jednym celu.

Dwudziestometrowy tytanowy lemiesz na kilkunastometrowym wysięgniku wysuwa się z podwozia i zniża ostrożnie, prawie niezauważanie, aż w końcu zaczepia o pierścień, o tworzące go lód i skały, które rozoruje, jedna po drugiej, po setnej, wyrzucając w kosmos tony milionletniego pyłu. Poruszona i wprawiona w rotację, nietknięta przez eony materia zmienia barwę ze złotej na czarną, a tam gdzie przejedzie pług, ciągnie się wyraźny ślad, bruzda w największym z pierścieni, która widoczna będzie z Ziemi nawet przez amatorskie teleskopy.

Przez najbliższe kilkaset lat.

Zaprogramowany przez automaty statek wypala na moje zlecenie największy w Układzie Słonecznym napis:

 

I LOVE YOU

 

Na Ziemi nie zostały już żadne drzewa, trzeba sobie radzić.

 

Koniec

Komentarze

A niech mnie, puenta uśmiechnęła, choć po przedsłowiu spodziewałem się jakiegoś proekologicznego przesłania. Ale dałem się zaskoczyć ;) Masz mego klika, bo szort ubawił :)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Wesołe, uśmiecha :-)

Nareszcie ktoś użył czegoś innego niż księżyca do tego celu :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Fajne, puenta rozbawiła :D

Świetny szorciak, bardzo mnie rozbawił. :D 

Mnie też puenta się spodobała. Sympatyczny szorciak i z przesłaniem. :-)

Babska logika rządzi!

Takie ludzkie. Zawsze znajdzie się jakiś głupek “wandalizujący” piękno natury w imię swoich rozbuchanych hormonów.

Dobre. :)

/ᐠ。ꞈ。ᐟ\

Mnie też się tekst spodobał. Nie spodziewałam się takiej puenty, a dobre zakończenie w tak krótkich tekstach jest kluczem do sukcesu. Idę nominować. :)

Uroczo :D

"Piwo usypia pamięć, brandy budzi ją z drętwoty, najlepsze jest wino na serca tęsknoty!"

Też będę nominował. W satyryczny sposób ukazałeś poważny temat. Smutne, ale prawdziwe. Świetna fantastyka, która ukazuje nic innego, jak rzeczywistość.

Wesołych Świąt!

"Ten świat ma dzikość w sercu i szaleństwo na twarzy" - "Dzikość serca"

A ja się spodziewałam wielkiego… No, napisu “Wesołych Świąt!”. A tutaj proszę, Ajlowiu nawet na Saturnie. O zgrozo! Ale się uśmiechnęłam, więc lektura jak najbardziej zadowalająca :)

Fajne :)

Dzięki, cieszę się że się spodobało :)

Tekst tyleż krótki, co dowcipny, z niebanalnym pomysłem i zaskakującą pointą. ;)

 

zło­ci­ste rów­ni­ny pól sa­tur­now­skich pier­ście­ni. –> …zło­ci­ste rów­ni­ny pól Sa­tur­now­ych pier­ście­ni.

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Krótki tekścik, a mimo to zaciekawił – puenta zacna. Gratuluję błyskawicznej Biblioteki :P

Wcześniej Tytan, teraz przelot do pierścieni. Diagnoza: saturnofilia. Skłonność jak najbardziej godna naśladowania, ponieważ to zacna planeta.

;)

Wdzięczne przedstawienie myśli.

Total recognition is cliché; total surprise is alienating.

:)

Bardzo zabawna puenta. Fajny pomysł. :D

„Często słyszymy, że matematyka sprowadza się głównie do «dowodzenia twierdzeń». Czy praca pisarza sprowadza się głównie do «pisania zdań»?” Gian-Carlo Rota

No, niby fajne, ale niestety się nie uśmiechnąłem. Nie lubię szortów pisanych tylko pod puentę. Od tego są kawały, a kawały wolę opowiadane niż pisane. 

Ale merytorycznie dodam:

tym razem kosmetycznych i, przeskakując przerwy z ciemnego pyłu

zbędny przecinek :)

Bruzdy po dwudziestometrowym lemieszu pługa, które widać z Ziemi… Czego to nie wymyślimy, żeby było widowiskowo ;)

 

Zaprogramowany przez automaty statek wypala na moje zlecenie największy w Układzie Słonecznym napis:

 – dlaczego wypala, przecież orze w końcu pługiem z tytanu? Może lepiej gdyby rył, tak jak to robi się właśnie w korze/drewnie ;)

 

Szort miał zaskoczyć czytelnika zwrotem/puentą i to zadanie się udało :)

 

Pozdrawiam.

 

Klawa puenta :D 

„Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagl fhtagn”. H.P. Lovecraft

Słodko. Styl mógłbyś ciutkę podszlifować, ale nie jest źle (po prostu, jak powiedział Joseph Conrad, wszystko mogłoby być zrobione lepiej ;) ). Całkiem dobry żarcik, w dodatku dający do myślenia. Masz potencjał.

Postanowienie na rok 2018: robić ćwiczenia stylistyczne!

Puenta zdecydowanie najsilniejszym punktem szorta. Podobało mi się ;)

Szort z kategorii “W niewoli punety”, w tej kategorii daje radę. 

Dla podkreślenia wagi moich słów siłacz palnie pięścią w stół

Tak to już jest, jedni lubią z puentą, inni bez. :) Dzięki, Tarnina, dobrze że ktoś dostrzega we mnie potencjał :))

Sympatyczne. Jak na science-fiction (powiedzmy, romantyczne s-f ;)) to język techniczny taki trochę z fantazji. Zdaję sobie sprawę, że ten szort opiera się na prostym pomyśle, jego moc tkwi w puencie. I puenta jest właśnie sympatyczna. Nie powalająca, ale sympatyczna. 

Napisane sprawnie i klarownym językiem. Czuć leciutko kosmos w treści, delikatne opisy nadają miły kosmiczny klimacik. 

Zastanawiają mnie tylko dwie kwestie. Czy taki 20-metrowy lemiesz rzeczywiście coś by wskórał. Czy zostawiłby wystarczający i widoczny ślad. Czy gęstość pyłu i odłamków tworzących pierścień jest wystarczająca do rycia w nim napisów. I czy rzeczywiście efekt utrzymywałby się przez kilkaset lat?

I druga sprawa. Dlaczego: I Love You? Skoro opowiadanie pisane po polsku to czemu nie zwykłe: Kocham Cię? Napis skierowany jest pewnie do konkretnej osoby. Skoro narrator posługuje się jakimś językiem, to skąd ta zmiana w finale? 

Po przeczytaniu spalić monitor.

Bardzo udany short. Osadzony w ładnej scenerii, z niezłym zakończeniem.

Myślę, że bez ostatniego zdania tekst zrobiłby na mnie lepsze wrażenie, kontekst ekologiczny wydał mi się wymuszony albo dodany jakoś tak na ostatnią chwilę, na siłę. Nie jestem pewien, co do poprawności tej akcji z fizycznego punktu widzenia [czy te pierścienie aby na pewno są jednolitymi taflami?] ale nie będę się tego czepiał, bo w żaden sposób nie wpływa to na odbiór tekstu.

Ciepły, pozytywny szort :]

No nieźle.

Bardzo mi się podobało :) Też oczekiwałam jakiegoś bardziej ekologicznego zakończenia (nie, żeby to nie było ekologiczne :P), ale udało Ci się mnie zaskoczyć. I chociaż sf jakoś może nie jest moim ulubionym gatunkiem, to jednak w Twoim wydaniu było strawne, a puenta zdecydowanie trafiła w mój gust.

yes

Bardzo fajne. Uśmiechnęło. :)

Nowa Fantastyka