- Opowiadanie: jradzyminski - Mały powstaniec

Mały powstaniec

Szort z historią dłuższą niż sam tekst. ;) Z tego opowiadanka potem wyszło całkiem spore opowiadanie, a potem i moja pierwsza powieść. Tekst spodobał się w warsztatach Bibliotekarium na tyle, że będzie w tym ich niby to audiobooku. Dalej mi się podoba jako zamknięta całość, więc postanowiłem to wrzucić i tu.

Dyżurni:

ocha, bohdan, domek

Oceny

Mały powstaniec

 Staś nie musiał się odwracać, żeby wiedzieć, kto za nim biegnie. Wysoki, zimny chichot rozległ się tuż za nim i chłopiec czekał na to, aż kościste palce upiora zacisną się na jego ramieniu. Biegnąc wzdłuż witryn sklepowych widział w szybach ślepia płonące na czerwono w nagiej czaszce. Dostrzegał srebrne emblematy na czarnym mundurze SS. Chłopiec przyspieszył. Łapał łapczywie mroźne powietrze. Odchoruje to później. Jeśli będzie jakieś później. Miał jeszcze osiem minut i dwa miejsca, które musiał odwiedzić, aby zabezpieczyć okolicę.

Co miesiąc tak biegł przez Żoliborz, zapalał świeczki przy każdym miejscu pamięci. Kiedyś jeszcze zapalał znicze, ale skończył już dwanaście lat i kieszonkowe przydawały się również na inne rzeczy. Okazało się, że małe podgrzewacze z supermarketu (byle nie zapachowe, raz wszystko przepadło przez chemiczny zapach pseudo–truskawek) chroniły przed mrocznymi siłami równie dobrze jak najdroższe okazy cmentarnej mody. Liczyło się światło, którego nie ogarną ciemności.

Staś długimi susami przedarł się przez przejście podziemne przy stacji metra, wpadając na wracających z pracy ludzi. Kiedy już był po drugiej stronie ulicy, przebiegł przez środek głębokiej kałuży i ochlapał stojących na przystanku autobusowym. Serce łomotało mu tak głośno, że ledwo słyszał nieprzyjazne okrzyki. Miał już tak przemoczone buty, że kolejna fala wody nie zrobiła na nim żadnego wrażenia.

Słyszał jednak strzały i krzyki mordowanych mieszkańców Warszawy, a w brudno–żółtym świetle latarni dostrzegał plamy krwi na chodniku. Kiedy przebiegł obok ciemnego, opustoszałego niemal budynku szkoły, usłyszał pierwszy odgłos nurkującego sztukasa.

Drżącymi rękami Staś wyciągnął z plecaka malutką świeczkę. Zegarek nieubłaganie wskazywał pięć minut do końca czasu. Chłopak miał oczy pełne łez. Wilgotne zapałki nie chciały się zapalić. Staś czuł, jak ogarnia go panika. To nie była jego wina! To ta nauczycielka od dodatkowego angielskiego tak go przetrzymała! Tłumaczył jej przecież, że może w następnym tygodniu odpracować, że teraz jest bardzo, ale to bardzo ważne, by wyszedł o czasie! Ale miał tylko dwanaście lat, a nauczycielka wiedziała lepiej, co jest dla niego dobre.

Zobaczył starszego pana z psem. Mężczyzna trzymał w ręku papierosa. Staś nigdy tak nie cieszył się z tego, że ktoś pali.

– Przepraszam, mógłby pan zapalić mi świeczkę? – krzyknął za nim.

Zdziwiony przechodzień wyciągnął zapalniczkę i podpalił knot. Patrzył jak chłopiec kładzie świeczkę pod niewielką tabliczką informującą o tym, że w tym budynku znajdowało się dowództwo okręgu Szarych Szeregów. Dla niego nie miało to żadnego sensu. W tej przejmującej wilgoci i co chwilę padającym deszczu wątły płomyczek nie miał prawa długo się utrzymać.

Trzy minuty i światełko musi zapłonąć jeszcze przy kotłowni na Suzina! Tam rozległy się pierwsze strzały w powstaniu, tam chłopiec przeważnie kończył swój comiesięczny obchód dzielnicy. Gdyby mógł pobiec osiedlem, zaoszczędziłby dobre parę minut! Niestety, spóźnił się o jakieś dziesięć lat. Wszystkie bloki zostały dawno ogrodzone, a on nie znał domofonowego kodu. Zrywając się do ostatniej szarży, Staś znalazł w wewnętrznej kieszeni kurtki drugie pudełko zapałek. Zrobiło mu się raźniej.

Przebiegł może sto metrów, kiedy nagle poczuł, że ktoś go chwyta i przewraca. Rozległ się bezduszny śmiech, a palce szkieletu przeniknęły przez jego kurtkę i szalik, zaciskając się na gardle. Staś widział dwie czaszki – jedna stanowiła twarz upiora, drugą miał powyżej – srebrną na czarnej czapce. Chłopakowi pociemniało mu w oczach, ale przez własne, zduszone krzyki usłyszał również dźwięk, który prześladował go w snach. Odgłos, który jak surmy nieprzyjaciela miał ogłosić światu jego klęskę. Do jego dzielnicy wjeżdżały czołgi.

Leżał na chodniku czekając na śmierć. Co mógł zrobić dwunastoletni chłopak w obliczu potęgi, która nawet w siedemdziesiąt lat po swojej zagładzie potrafiła niszczyć? Zrezygnowany zamknął oczy.

Nagle poczuł, że jest wolny. Wolny i leżący na bardzo mokrym, twardym asfalcie. Zamrugał i wstał niepewnie. Czy umarł? Wszystko wyglądało dokładnie tak samo. Jego buty były tak samo przemoknięte jak przed chwilą. Nic z tego nie rozumiał.

Skołowany przeszedł pod budynek kotłowni i nagle uśmiechnął się. Pod tablicą płonęły znicze, a ledwo poruszająca się staruszka o lasce poprawiała przed chwilą złożony wieniec. Powstanie miało trwać kolejny miesiąc.

Koniec

Komentarze

Witaj!

Ciekawy pomysł, więc misię. Pamięć o powstaniu jest ważna, a i powstanie jest nie nudzącym się tematem.

Napisane też sprawnie, choć odniosłem wrażenie, że często powtarzasz "Staś/chłopiec" chociaż można to słowo pominąć, bo wiadomo o kim mowa. No ale może to tak celowo.

"Zrywając się do ostatniej szarży, Staś znalazł w drugiej kieszeni kurtki drugie pudełko zapałek." – Powtórzenie. Zamiast "w drugiej kieszeni kurtki" (wg. mnie kiepsko to brzmi) możesz dać "w bocznej/wewnętrznej kieszeni kurtki". Zamiast "drugie" możesz napisać "nowe pudełko zapałek".

Pozdrawiam!

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Czy to opisanie jakiejś gry?

Obawiam się, że sens szorta nie dotarł do mnie. :(

 

kto za nim bie­gnie. Wy­so­ki, zimny chi­chot roz­legł się tuż za nim… –> Powtórzenie.

 

Łapał łap­czy­wie mroź­ne po­wie­trze. –> Nie brzmi to najlepiej.

 

a w brud­no–żół­tym świe­tle la­tar­ni… –> …a w brud­nożół­tym świe­tle la­tar­ni

 

Drżą­cy­mi rę­ka­mi Staś wy­cią­gnął z ple­ca­ka ma­lut­ką świecz­kę. –> Jak, biegnąc szaleńczo, można wyciągnąć coś z plecaka?

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli, co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Nadnaturalna bitwa o pamięć powstania. Tak ja to odczytałem onego szorta. Jest tu fajny pomysł, trochę jednak zagmatwana linia fabularna, bo na pierwszym planie jest bieg chłopca i resztę szczegółów trzeba raczej wydłubywać. Ale mi to specjalnie nie przeszkadzało. Ładny koncert fajerwerków, daję klika ;)

Won't somebody tell me, answer if you can; I want someone to tell me, what is the soul of a man?

Jakiś pomysł w tym jest, jednak forma jakoś do mnie nie przemówiła. Zdecydowanie warte rozwinięcia, bo w tej chwili zbyt skondensowane, przez co czytelnik ma wrażenie zagubienia.

Za krótkie, żeby mnie porwać, poza tym wątki zbyt pomieszane – przez większą część lektury byłam zagubiona, a zakończenie tego nie zmieniło. Pomieszanie czasów, duchy, upiory, mokre zapałki, suche zapałki, tutaj akcja, tam spokój. Wątek zdeterminowanego chłopca ciekawy, niektóre słowa mi zgrzytały, ale znowu – nie wiem, w jakiej epoce jest osadzony szort. Przydałoby się rozbudować.

Dobry szort. Interesujący temat, fajny zwrot na koniec.

 

... życie jest przypadkiem szaleństwa, wymysłem wariata. Istnienie nie jest logiczne. (Clarice Lispector)

Interesujący pomysł. Spodobała mi się końcówka. :-)

Chociaż tematy militarne raczej mnie nie kręcą.

Ciekawy świat wygląda spod tego szorta. Jak się Staś dowiedział o konieczności palenia świeczek?

Babska logika rządzi!

Zgrabnie Ci to wyszło, podobało mi się. Skoro czytałam dziś w autobusie i wciąż pamiętam, to uznaję szort za bardzo udany. :)

Bardzo mi się podobało, ciekawe zakończenie.

Chciałabym bardzo więcej i Stasia, i całego świata. Może jakieś większe opowiadanie?

Posyłam do biblioteki.

 

kieszonkowe przydawały się również na inne rzeczy

Kieszonkowe jest rodzaju nijakiego (źródło).

Łał, szybko poszło. :) Dziękuję za miłe głosy. 

 

@Żongler

 

Czasy są współczesne. Staś musiał przebiec przez metro, a to na Żoliborzu jest od 2005 roku. :) Poza tym, na koniec jest informacja o sile, która ponad 70 lat po swojej zagładzie dalej może niszczyć. Licząc od 1945, daje to minimum 2015 rok. :) 

 

@Finkla

Staś dostał misję zapalania świeczek od samego Boga, oczywiście. :P A przynajmniej tak myślał. ;) Wątek misji Stasia stanowi niejako oś tej historii. Jego podwórko jest nawiedzone, więc chłopak sporo rozmawia z duchami.

 

@kam_mod

Jest cała powieść, która teraz czeka na rozpatrzenie w różnych wydawnictwach (Fantom, który wydał moją pierwszą książkę, nie zaryzykuje publikacji dla młodzieży) ;) Pod warunkiem, że nie znajdzie się na chomiku, mogę podesłać. Obok Stasia głównymi bohaterkami są siostry: Patrycja i Zosia, które mają u siebie w mieszkaniu przejście do krainy zmarłych. Jedną z głównych ich motywacji zamknięcia bramy jest to, że duchy straszą ich kota, Gizma. ;)  

"Atrament uczonych mężów jest cenniejszy od krwi męczenników." Prorok Muhammad

Bardzo fajne opowiadanie, trzymało mnie w napięciu i bardzo chciałem się dowiedzieć, co będzie dalej. Gdyby nie informacja, że z tego tekstu powstała powieść, zarzuciłbym brak wyjaśnień kilku spraw, ale rozumiem, że te pojawiają się w książce.

Gratuluję dobrego szorta :)

Czaszka mówi: klak, klak, klak!

Fajny pomysł, przypomina się mnie tekst nieodżałowanego brajta o tym, jak dzieci widzą temat wojennej pożogi.

"Przychodzę tu od lat, obserwować cud gwiazdki nad kolejnym opowiadaniem. W tym roku przyprowadziłam dzieci.” – Gość Poniedziałków, 07.10.2066

Niezły szort. Podobało mi się.

Całkiem fajne, napisane dobrze, podobał mi się pomysł i zakończenie. Choć przyznam, że czułem się nieco zagubiony.

Paper is dead without words; Ink idle without a poem; All the world dead without stories; /Nightwish/

Ciekawy pomysł i dobre wykonanie. W pierwszych zdaniach nadal blisko siebie czasownik “biegnie”. chyba jeden wyraz do zmiany. Ciekawe byłoby poznać tekst rozwinięty, a takowy istnieje, bo w obecnej formie miniatura pozostawia jednak spory niedosyt – dlaczego Staś tak postępował, skąd wziął się potwór etc. 

Ale czytało się bardzo dobrze, klimat wspaniały, narracja idzie do przodu, koniec wyraziście zamknięty. 

Bardzo dobra miniatura.

Pozdrówka.

Jak mówię, jeżeli ktoś jest zainteresowany całością, to proszę o prywatną wiadomość z adresem e-mail. ;) Książka jest skonstruowana z rozdziałów mniej więcej tej długości 4,5-7k, bo to jest akurat tyle, ile gimby o pamięci złotej rybki są w stanie przeczytać skoncentrowane. ;) 

"Atrament uczonych mężów jest cenniejszy od krwi męczenników." Prorok Muhammad

No cóż,  wzruszające te przygody naszego Stasia :) 

 

Zastanawiam  się tylko,  czy przygody  małego  Helmuta,  zaangażowanego w obronę Berlina,  byłyby również  tak poruszające :) 

A może  już całkiem stary  Helmut do dziś chodzi na groby Towarzyszy Broni i jednak zapala znicze?

 

Warto to opisać? 

 

Generalnie słabe to merytorycznie bardzo, ale emocje prawdziwe,  więc doceniam :) 

 

@Fantastyczny Pan Lis

A czemu stary Helmut miałby nie zapalać? Nie musi w Berlinie, może i w Warszawie. Jest taka kwatera na Cmentarzu Północnym, gdzie żołnierze SS, którzy zginęli w ‘44 rok,u leżą pod swoimi nazwiskami. Że dla starego Helmuta w jakiś sposób się wojna skończyła, że dla kolejnych pokoleń mieszkańców Berlina obrona miasta przed Armią Czerwoną mogła wpływać na ich postrzegania świata, że przeszło to również na pozafizyczne postrzeganie rzeczywistości… To coś złego? Tego nie warto opisać? :) Napisałem takie opowiadanie, dziejące się w Moskwie, gdzie pozytywnymi bohaterami są funkcjonariusze NKWD w środku stalinowskiego terroru. Czemu tymi wątkami nie operować? 

 

"Atrament uczonych mężów jest cenniejszy od krwi męczenników." Prorok Muhammad

Siła tekstu tkwi w pomyśle. A jest to bardzo ciekawy i oryginalny pomysł. ZŁO, które trwa w zaświatach, ponadczasowe i ponadwymiarowe ZŁO, z którym dzielnie walczy współczesny chłopiec. Niczym mały powstaniec. Dzieci w powstaniu często pełniły funkcję kurierów, posłańców i bardzo ten bieg przez Warszawę kojarzy się właśnie z taką misją małego chłopca obiegającego posterunki powstańców. A ZŁO poluje na niego i czyha wszędzie. Także zakończenie bardzo udane, logiczne w tym świecie, ktoś kto pamięta odgania Ciemność zapalając światełka zniczy. Tekst może nie chwyta za gardło ale porusza. Udany szort, bez dwóch zdań.

Po przeczytaniu spalić monitor.

Że dla starego Helmuta w jakiś sposób się wojna skończyła, że dla kolejnych pokoleń mieszkańców Berlina obrona miasta przed Armią Czerwoną mogła wpływać na ich postrzegania świata, że przeszło to również na pozafizyczne postrzeganie rzeczywistości…

 

Cóż, oczywiście, takie głosy jak Twój są ważne. Ale, widzisz, to dość proste budowanie uczuć na poczuciu krzywdy. 

Po prostu, tak mi się wydaje, zawsze są strony dwie lub więcej. I obie warto starać się zrozumieć. A nie jak dziś… Bo to nie jest droga do zrozumienia :)

Podobało mi się :)

Niestety, będę w tej mniejszości, której szort nie przypadł do gustu. Trochę się pogubiłem w tekście. Wolałbym coś znacznie dłuższego, szczególnie że klimat był dosyć ponury i mógł zassać czytelnika do twojego świata. A tak, przy 4k znaków, jedynie zacząłem się wczuwać.

Na plus też sam pomysł i chłopiec z misją :)

Jak dla mnie pomysł w sam raz na szorta. Ilość informacji wystarczająca, żeby zbudować klimat i przygotować podstawy pod finał. Jakoś nigdy nie odczuwałem potrzeby zrozumienia motywacji złych upiorów. Nie oczekuję tez tłumaczenia motywacji ludzi pielęgnujących pamięć.

@Fantastyczny Pan Lis – (nie wiem czy trollujesz czy nie) Odpowiedź na Twoje, wcale nie retoryczne pytanie, brzmi: owszem, byłoby to ciekawe i tak, zapewne poruszające. Polecam poczytać "08/15" – trylogia Hansa Hellmuta Kirsta, pomijając, że bawi do łez, to potrafi też wzruszyć. I, tak, pokazuje wojnę po niemieckiej stronie. I o ile Niemców nie lubię, mimo tego, że w niemczech od pięciu lat mieszkam, a języka nie trawię, to tam też było nie mniej ciepienia co u i nas, dla przeciętnego zjadacza chleba.

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

No, że nie mniej, to bym polemizowała. Kilka przyjemności Niemców ominęło. Łapanki, cyklon b, rozstrzeliwanie ludności w zamian za ataki partyzantów… Chyba że wyrzuty sumienia tak ich męczyły.

Babska logika rządzi!

@Finkla

Śmierć w wyniku nalotów bombowych (takie Drezno to całkiem niezłe źródło traumy), osadzanie w obozach koncentracyjnych (na terenach okupowanych często “własnych”, ale po wzięciu do niewoli i w NKWDowskich), lata pracy niewolniczej w środku Związku Sowieckiego – trochę by było. Pytanie o doświadczenie jakich Niemców zapytamy. W polskiej historii II wojny światowej też mamy całe obszary wiejskie, które zupełnie nie ucierpiały, zresztą widać to po tym, jak szybko (pomimo kolonizacji Ziem Północnych i Zachodnich i wejście w miejsce wymordowanej ludności żydowskiej) polska wieś znowu stała się przeludniona (co w kraju, który stracił 20% obywateli w 6 lat wydaje się kuriozalne).

"Atrament uczonych mężów jest cenniejszy od krwi męczenników." Prorok Muhammad

Zapewne przemawia przeze mnie głęboko zakotwiczone przekonanie, że “to oni zaczęli”, a my (i Alianci, chociaż może nie wszyscy) byliśmy “tymi dobrymi”. Na pewno nie jestem obiektywna.

Drezno – Warszawa. Lata pracy niewolniczej? Cóż, w obozach koncentracyjnych prowadzonych przez Niemców ludzie tak długo nie żyli. Eksperymenty doktora Mengele, kradzież dzieł sztuki… Dziwnym trafem w ich muzeach zostało więcej niż w naszych.

Babska logika rządzi!

Mytrix, nie wiem, czy nie jesteś trollem… ;D

 

08/15?

Czytałem chyba ;) Aczkolwiek Kirsta czepiałbym się bardziej niż jradzymina. :)

 

Finklo, geopolitycznie rzecz biorąc, wydaje się to wszystko oczywiste. 

Więc może w takim razie warto napisać geopolityczny traktat o 'rachunku krzywd' z jednej i z drugiej strony. ;) 

Chyba nie na tym polega jednak fantastyka, przynajmniej nie chciałbym… ;) 

 

 

 

Kto wie, tyle tych fantastycznych ras, tylko czy 2 metry wzrostu wpisują się w trolla i jak tak, to w jakiego? :D

"Jak się ktoś utopił to nie znaczy, że się utopił tylko, że się nie utopił i popełni samobójstwo." - Borowik

Mam odczucia odwrotne niż przy Twoim poprzednim szorcie: tam był pomysł, ale zabrakło dobrego wykonania, zaś tutaj idea nie dorównuje formie. Opisujesz bieg Stasia plastycznie, nawet z jakąś dozą emocji. Sprawiasz, że czytelnik zadaje sobie pytanie, o co tutaj chodzi. Ale to, o co tutaj chodzi, mnie nie satysfakcjonuje. Nie znam motywacji chłopca – przecież normalny dwunastolatek nie gania po mieście ze świeczkami – zatem postać Stasia nie wydaje się ludzka, tylko ideowa. To zbyt patetyczne, jak na mój gust. I zbyt jednostronne, jak zauważył Lis. 

Dla mnie byłoby patetyczne gdyby bez cienia strachu biegał z torbą koktajli Mołotowa i niszczył niemieckie czołgi jeden za drugim, żeby na końcu zasłonić własną piersią oddział kolegów i umrzeć z uśmiechem i pieśnią na ustach.

Zapalanie świeczek to coś innego. Walka o ocalenie pamięci to coś innego. Do mojej wyobraźni przemówiło. Nie mówiąc o tym, że wyczuwalne palce upiora mogą oznaczać wiele rzeczy.  

Mogło być gorzej, ale mogło być i znacznie lepiej - Gandalf Szary, Hobbit, czyli tam i z powrotem, Rdz IV, Górą i dołem

Bardzo misię :) Jest coś urzekająco zwyczajnego w tym zapalaniu świeczek, takim drobnym gescie pamięci wykonywanym przez malego chlopca :) Moim zdaniem w tych 4k znaków świetnie udało się Tobie oddać tę ideę, którą chciałeś przedstawić (albo którą mnie sę wydaje, że chciałeś przedstawić :P), więc calkowicie rozumiem Twoją chęć do traktowania szorta jako całości:)

Poza tym styl bardzo dobry, a z racji ze się tak bardzo wciągnęłam, to żadnych nieścisłości nie wyłapałam :)

Konkretny szorcik muszę przyznać. Napisany bardzo lekko i jak już ktoś zdążył zauważyć, pełen plastycznych obrazów. Za mało w nim jednak konkretów, abym mógł poczuć większe emocje. Ot, chłopiec ma zadanie, palić świeczki co miesiąc, by powstrzymać zło. Ale co dokładnie się stanie jeśli zawiedzie, skąd wie o potrzebie palenia tychże świeczek, nie wiadomo.

Nowa Fantastyka