- Opowiadanie: Corrinn - Sztuczna Literatura

Sztuczna Literatura

Dyżurni:

joseheim, beryl, vyzart

Oceny

Sztuczna Literatura

Były ich mi­lio­ny mi­liar­dów. Zbyt wiele, aby ludz­kość zdo­ła­ła prze­czy­tać wszyst­kie. Za­pi­sa­ne w pa­mię­ci su­per­kom­pu­te­ra, aby każdy mógł mieć do nich do­stęp, dys­try­bu­owa­ne za drob­ną opła­tą po­przez sieć pu­blicz­nych i kie­szon­ko­wych czyt­ni­ków. Tłu­ma­czo­ne w ułam­ku se­kun­dy przez nie­omyl­ne trans­la­to­ry kon­tek­sto­we na do­wol­ny język i na­rze­cze.

Po­wie­ści Sztucz­nej Li­te­ra­tu­ry cie­szy­ły się nie­słab­ną­cym za­in­te­re­so­wa­niem i re­no­mą. Gdy klik­ną­łeś przy­cisk „losuj książ­kę”, wie­dzia­łeś, że z dużym praw­do­po­do­bień­stwem bę­dziesz pierw­szą osobą na świe­cie, która ją prze­czy­ta. To tak, jakby na­pi­sa­na była spe­cjal­nie dla cie­bie. Sta­wa­ła się pry­wat­nym od­kry­ciem, ar­te­fak­tem z wy­ko­pa­li­ska, gwiaz­dą z ga­lak­ty­ki, która za­ja­śnia­ła wy­łącz­nie dla two­ich oczu.

Przy two­rze­niu Sztucz­nej Li­te­ra­tu­ry współ­dzia­ła­ła garst­ka pra­cow­ni­ków. Adam był jed­nym z nich. Czasy, gdy ge­ne­ro­wa­nie ksią­żek wy­ma­ga­ło two­rze­nia za­awan­so­wa­nych za­py­tań, dawno prze­mi­nę­ły, dziś kom­pu­te­ry same two­rzą dla sie­bie za­py­ta­nia, na pod­sta­wie setek mi­lio­nów po­przed­nich, dla­te­go praca Adama ogra­ni­cza­ła się do czyn­no­ści zwią­za­nych z nad­zo­ro­wa­niem pro­ce­su. O ile można mówić o ja­kim­kol­wiek nad­zo­ro­wa­niu.

Adam, jak każdy inny pra­cow­nik Sztucz­nej Li­te­ra­tu­ry, nigdy nie czy­tał żad­nej książ­ki przed jej pu­bli­ka­cją. Powód był pro­sty – nie miało to sensu, gdyż każda po­wieść była inna, a wy­ła­pa­nie wy­bra­ko­wa­ne­go eg­zem­pla­rza gra­ni­czy­ło z cudem. Po­wie­ści na­pi­sa­ne przez AI osią­ga­ły naj­wyż­sze noty w po­pu­lar­nych ser­wi­sach in­ter­ne­to­wych. Po­wo­do­wa­ło to, że praca Adama ogra­ni­cza­ła się do spraw­dza­nia, czy na konto ban­ko­we firmy wpły­wa­ją wy­star­cza­ją­co duże kwoty. Za­ję­cie wy­da­wa­ło się nudne, ale Adam wy­ko­ny­wał je su­mien­nie, pi­sząc szcze­gó­ło­we ra­por­ty, wspo­ma­ga­jąc się przy tym AI.

Po pracy dużo czy­tał. Sia­dał w ulu­bio­nym fo­te­lu, wyj­mo­wał z kie­sze­ni czyt­nik i za­nu­rzał się w nie­skoń­czo­nym świe­cie elek­tro­nicz­nej wy­obraź­ni. Wła­śnie skoń­czył jedną z grub­szych po­wie­ści, li­czą­cy osiem­set stron kry­mi­nał „Słow­nik dla ka­ni­ba­li”, mógł więc wy­lo­so­wać coś in­ne­go.

Nie zro­bił tego. Zsu­nął z nosa oku­la­ry, jak robił za­wsze w chwi­lach doj­mu­ją­ce­go smut­ku. Zda­rza­ły mu się takie okre­sy. Naj­czę­ściej wtedy, gdy przy­po­mi­nał sobie o swoim ma­rze­niu.

Se­kret Adama ukry­ty był głę­bo­ko na dnie szu­fla­dy, pod ster­tą bie­li­zny. No­tat­nik gęsto za­pi­sa­ny nie­rów­nym, po­chy­łym pi­smem. Wi­dział, że w dobie pro­duk­tyw­ne­go AI, pra­cu­ją­ce­go na mi­lio­nach GPU, jego pi­sa­nie jest warte tyle, ile śnież­ka na An­tark­ty­dzie. I tak miało być już za­wsze.

Wy­cią­gnął z szafy za­ku­rzo­ne­go lap­to­pa i no­tat­nik z szu­fla­dy biur­ka.

Za­czął prze­pi­sy­wać swoje dzie­ło, a zza okna za­cho­dzą­ce słoń­ce oświe­tla­ło jego za­czer­wie­nio­ną twarz.

 

 

Po mie­sią­cu wszyst­ko było go­to­we. Po­zo­sta­wał jed­nak jeden pro­blem – nikt nie wyda po­wie­ści na­pi­sa­nej przez czło­wie­ka. Ale prze­cież lu­dzie muszą po­lu­bić jego pi­sa­nie, prze­czy­tał w życiu tyle do­brych ksią­żek, że… zna się na tym le­piej niż jakiś tam al­go­rytm!

Za­pi­sał po­wieść na pen­dri­vie, wsu­nął go do kie­sze­ni kurt­ki i po­je­chał do pracy. Nie wie­dział jesz­cze, co zrobi, ale wy­da­wa­ło mu się, że coś zro­bić musi. Włą­czył radio w sa­mo­cho­dzie. Usły­szał in­for­ma­cję o czte­rech kan­dy­da­tach do te­go­rocz­ne­go Nobla. Książ­ki zo­sta­ły wy­ge­ne­ro­wa­ne przez AI i przed­sta­wia­ły „ol­brzy­mią war­tość in­te­lek­tu­al­ną w świe­cie po­zba­wio­nym in­te­li­gen­cji”.

– Nic dodać, nic ująć – mruk­nął i wy­łą­czył radio.

W pracy szło mu coraz trud­niej. Nie mógł się sku­pić i dwa razy po­my­lił się, wpi­su­jąc po­le­ce­nie dla AI. Na szczę­ście dało się to od­wró­cić. Potem mógł sko­rzy­stać z przy­słu­gu­ją­cej mu pół­go­dzin­nej prze­rwy, gdy al­go­ryt­my mie­li­ły ma­te­ma­tycz­ną papkę, wy­plu­wa­jąc ra­por­ty o do­cho­dach firmy.

Nie zro­bił tego. Ko­rzy­sta­jąc z chwi­li, gdy inni udali się na kawę, wło­żył pen­dri­ve do służ­bo­we­go kom­pu­te­ra. Nie mu­siał omi­jać za­bez­pie­czeń, gdyż jako dłu­go­let­ni pra­cow­nik firmy, miał do­stęp do nie­mal każ­dej funk­cji. Wgrał plik, ale nie od­wa­żył się go pod­pi­sać. Za­miast tego dodał po­wieść do ka­ta­lo­gu Sztucz­nej Li­te­ra­tu­ry jako ko­lej­ny twór AI, nadał jej rów­nież wy­so­ki prio­ry­tet, aby zwięk­szyć praw­do­po­do­bień­stwo, że ktoś ją wy­lo­su­je. Czuł się jak haker, wpusz­cza­ją­cy do sys­te­mu wi­ru­sa. Ale cóż może się stać złego? W końcu to tylko ko­lej­na książ­ka w morzu li­te­ra­tu­ry.

Po pracy po­ło­żył się na łóżku i drżą­cy­mi rę­ka­mi usta­wił przed sobą lap­to­pa. Czuł pod­nie­ce­nie, ale też obawę. Co, je­że­li nikt nie prze­czy­ta jego książ­ki? Wszyst­ko pój­dzie na marne, a on nie dowie się, czy może kon­ku­ro­wać z AI.

Po kilku go­dzi­nach, na wy­ge­ne­ro­wa­nej dla po­trze­by tej kon­kret­nej książ­ki stro­nie in­ter­ne­to­wej, za­czę­ły wpły­wać pierw­sze re­cen­zje.

„Co to za gniot, nigdy nie czy­ta­łem cze­goś tak okrop­ne­go”.

„Sztucz­na Li­te­ra­tu­ra scho­dzi na psy, wię­cej nie się­gnę po wasze usłu­gi”.

„Od czasu tej ohyd­nej po­wie­ści lo­su­je mi same ba­dzie­wia! Co się z wami dzie­je?”.

„A więc mogę wresz­cie po­wie­dzieć, że zbrod­nia na li­te­ra­tu­rze zo­sta­ła do­ko­na­na. To osta­tecz­ne mor­der­stwo”.

Adam zdjął oku­la­ry. Cia­śniej opa­tu­lił się kocem, a mimo to zro­bi­ło mu się zim­niej. Czy jego po­wieść na­praw­dę jest taka zła?

 

 

Na­stęp­ne­go dnia we­zwa­no wszyst­kich pra­cow­ni­ków w pil­nej spra­wie. Sztucz­na Li­te­ra­tu­ra po­psu­ła się, gdyż nie­po­praw­nie wy­ge­ne­ro­wa­na po­wieść za­tru­ła wszyst­kie inne tak, jak ze­psu­te jabł­ko za­tru­wa skrzyn­kę owo­ców. Co wię­cej, przy­wró­ce­nie po­przed­nich usta­wień nie po­mo­gło, coś uszko­dzi­ło sieć neu­ro­no­wą do tego stop­nia, że cały elek­tro­nicz­ny mózg szlag tra­fił.

Po trzech dniach ogło­szo­no wstrzy­ma­nie pro­duk­cji Sztucz­nej Li­te­ra­tu­ry. Fala hejtu, która prze­la­ła się przez in­ter­net, mocno ude­rzy­ła rów­nież w Adama, który jako je­dy­ny wie­dział, co było po­wo­dem awa­rii. Stra­cił pracę. Zy­skał jed­nak nowe ma­rze­nie.

„Ta rysa jest po­cząt­kiem cze­goś wiel­kie­go” – po­my­ślał. „Teraz na pewno świat ogar­nie się i wróci do nor­mal­no­ści”.

Włą­czył te­le­wi­zor, aby po­słu­chać wia­do­mo­ści.

Mó­wio­no o nowym super pro­jek­cie, na­zy­wa­ją­cym się „Sztucz­ny czy­tel­nik”.

– Czy­tel­nik ten bę­dzie za­wsze za­do­wo­lo­ny, a jego re­cen­zje en­tu­zja­stycz­ne! – pro­wa­dzą­cy za­chwa­lał pro­jekt, ener­gicz­nie ge­sty­ku­lu­jąc. Potem za­mie­nił się w ko­bie­tę i za­czął opo­wia­dać o no­wych ko­sme­ty­kach.

– AI ge­ne­ru­je już nawet pro­wa­dzą­cych w stu­diu! – krzyk­nął Adam, wi­dząc dowód, że w te­le­wi­zji nie są za­trud­nie­ni praw­dzi­wi lu­dzie. – Czy w tym świe­cie jest w ogóle coś praw­dzi­we­go?

Nagle coś dziw­ne­go za­czę­ło dziać się z po­ko­jem. Za­mi­go­tał. Adam spoj­rzał na dło­nie. Były… roz­pik­se­lo­wa­ne. Wszyst­ko wokół za­ni­ka­ło.

Sy­mu­la­cja do­bie­gła końca.

Koniec

Komentarze

Cześć Corrinn

 

Pomysł oryginalny. Przyjemnie się czytało.

 

Pozdrawiam!!! :)

Jestem niepełnosprawny...

Cześć,

 

W interesujący sposób przedstawiłeś, wylewający się z każdego miejsca, temat AI. Ciekawy motyw pisarza, który trzymał swój tekst w szufladzie. No i ten idealny czytelnik… gdzieś mi ten motyw już tu mignął ;)

Szkoda, że na końcu wszystko okazuje się symulacją. Wydaje mi się, że był potencjał na jakieś ciekawe zakończenie.

 

Jedna rzecz mi się rzuciła w oczy:

 

Nagle coś dziwnego zaczęło dziać się z pokojem. Zaczął się rozpływać. Adam spojrzał na dłonie. Były… rozpikselowane. Wszystko wokół zaczęło zanikać.

dawidiq150, grzelulukas

 

Dziękuję za przeczytanie i komentarze :)

Bardzo ciekawe opowiadanie i dobrze napisane. Temat Al trochę mnie już znużyła, ale czytałam z zainteresowaniem. Nie spodziewałam się takiego zakończenia, więc też na plussmiley

 

Technicznie ok ale zabrakło mi tu jakiegoś rewolucyjnego podejścia do tematu. AI na poziomie pisania książek, więc zastanawia mnie, dlaczego bohater musiał robić i nadzorować raporty, które są rzeczą bardzo powtarzalną. Dla niektórych może to być ponura wizja przyszłości, natomiast nie sądzę, aby AI pisało kiedyś naprawdę dobre książki. Bestsellery może i owszem – ale 365 dni pomimo bycia totalnym gniotem też nim został, więc tylko czasem to wyznacznik czegokolwiek. Sztuczna publiczność wychwalająca dzieła autora? W sumie od czego są boty, prawda?

 

Fajnym motywem jest to, że książka napisana ręką człowieka wzbudziła taką niechęć. To trafna obserwacja, bo już teraz żyjemy w cukierkowym świecie ludzi sukcesu, a co dopiero będzie później…

Nadzieje chyba się spełniają, skoro jest ich coraz mniej.

Ciekawy i fajnie przedstawiony pomysł. Zakończenie trochę mnie rozczarowało, byłem przekonany, iż to wizja przyszłości i zacząłem rozkminiać na ile taki scenariusz jest możliwy :) (a rozkminiać bardzo lubię).

Jednakże informacja o tym, że to jedynie symulacja rozwiała ten nastrój, stąd drobne rozczarowanie. Mimo mojego czepiania ogółem tekst wypada lekko i przyjemnie.

Pozdrawiam!

Ciekawa utopia, podoba mi się reakcja na książkę stworzoną przez człowieka w świecie, w którym algorytm tworzy pod matematyczne wyliczenia zainteresowań czytelników. W wylewie tekstów związanych z AI ten jest jednym z przyjemniejszych.

 

zna się lepiej niż jakiś tam algorytm!

powinno być “zna się NA TYM lepiej…”

 

 

Pozdrawiam i czekam na dalszą twórczość!

“Błyskotliwy, subtelnie inspirujący cytat z ukrytą grą słowną”

Corrinnie, bardzo bym chciała, aby to, co opisałeś, na zawsze pozostało historyjką z opowiadania.

 

W pracy szło mu cięż­ko. → A może: W pracy nie było łatwo. Lub: W pracy miał pewne trudności.

https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/Ciezko-a-trudno;19058.html

 

Nie mógł się sku­pić i dwa razy po­my­lił się, wpi­su­jąc po­le­ce­nie dla AI. Na szczę­ście dało się to od­wró­cić. → Nie brzmi to najlepiej.

Proponuję: Nie mógł się sku­pić i dwa razy popełnił omyłkę, wpi­su­jąc po­le­ce­nie dla AI. Na szczę­ście mógł to skorygować.

 

Potem mógł sko­rzy­stać z przy­słu­gu­ją­cej mu pół­go­dzin­nej prze­rwy… → Zbędny zaimek.

 

Czuł się jak haker, wpusz­cza­ją­cy do sys­te­my wi­ru­sa. → Literówka.

 

Moc­niej opa­tu­lił się kocem… → Raczej: Szczelniej/ Ciaśniej opa­tu­lił się kocem

 

Fala hejtu, jaka prze­la­ła się przez in­ter­net… -> Fala hejtu, która prze­la­ła się przez in­ter­net

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Dziękuję za komentarze!

 

regulatorzy

 

Też nie chciałbym, aby tak się stało, ale nie wiadomo jak technologia rozwinie się za X lat.

Istotnie, Corrinnie, tego nie wie nikt, ale pozwólmy sobie na dobre przypuszczenia, że wszystko potoczy się po naszej myśli. ;)

Gdyby ci, którzy źle o mnie myślą, wiedzieli co ja o nich myślę, myśleliby o mnie jeszcze gorzej.

Bardzo mi się spodobało. Jedyne, co mnie zazgrzytało przy lekturze, wyłapał wcześniej Sagitt – mało wiarygodne zajęcie. Co łatwo można było naprawić, nie wdając się w szczegóły, co dokładnie tam robił.

 

Z drugiej strony, tekst może się obronić i w tym – skoro to symulacja, może być uproszczona, czy nierealistyczna.

 

Pozdrawiam,

The KOT

Wizja przyszłości dość ponura. Przedstawiona interesująco, dobrze napisana. Zakończenie zaskakuje, w sumie jest optymistyczne. Dobrze się czytało. :)

Zostałam oszukana!;)

Myślę, że niezadowoleni z odbioru twórcy chętnie przyjęliby sztucznego czytelnika, widza, czy słuchacza.

Idea komputera z samoświadomością nienowa, ale intrygująca.

Lożanka bezprenumeratowa

Dziękuję za przybycie i opinie ;)

 

 

Dystopijna dla twórców, choć niestety dość prawdopodobna wizja. Dobrze się czytało :) 

E.

Cieszę się, że dobrze się czytało, pozdrawiam!

Corrinnie, to zręcznie napisane i trafne symulakrum naszej przyszłości aż prosi się o kontynuację ;) (literacką, niekoniecznie proroczą). Pozdrawiam!

Siema!

 

Bardzo ładnie napisany kawałek opowiadania. Wciągnęło mnie od samego wstępu, a ewentualne sukces czy porażka bohatera zaciekawiły mnie do tego stopnia, że nie mogłem się doczekać recenzji równie mocno jak on :) Potem trochę się rozczarowałem pomysłem sztucznego czytelnika, bo to pomysł z gatunku bareizmów, czyli komiczny, i jakoś mi zainteresowanie siadło – ale tylko na moment.

To teraz przejdźmy do najważniejszego, czyli do zakończenia. Z jednej strony można by je rozpatrywać jako pójście na łatwiznę w stylu “a to byl tylko sen”, czyli to była tylko symulacja. Tylko, że ten koniec symulacji daje się być też końcem Adama – jego dłonie są rozpikselowane, więc Adam też jest częścią symulacji. Czy ta symulacja była tworzona pod Adama, czy może to Adam, zauważając, że świat wokół niego jest sztuczny, spowodował zakończenie symulacji? Z tego można wiele wyciągnąć – czy dostrzeżenie prawdziwej natury świata jest równe końcowi? Końcowi świata, czy tylko końcowi dostrzegającego? Coraz więcej rzeczy wokół jest sztucznych, więc może i my sami staniemy się kiedyś zbędni, zastąpieni przez sztuczne twory, które nie będą świadome swojej nieprawdziwości. Przypomina mi się tutaj kilka fabuł, które bazują na tym pomyśle – dla mnie wszystkie bardzo intrygujące, jedne z najciekawszych.

Bardzo jestem zadowolony z lektury, Corrinie :)

Klikam i pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Żongler

 

Dziękuję :)

 

Outta

 

Cieszę się, że się podobało. Miło, że tak fajnie zinterpretowałeś zakończenie. Twoja interpretacja pokrywa się z wizją, którą chciałem zawszeć w opowiadaniu :)

Interesujący szorcik – prawie bez dialogów, a czytało się szybko i płynnie.

Emocje towarzyszące bohaterowi, pubikującemu swoją powieść znane są bardzo dobrze wielu z nas tutaj smiley

Nie kupiłem tylko konceptu sztucznego czytelnika – nawet w naszej rzeczywistości, gdzie automatyzuje się wszystko, co możliwe, nie widzę pola do stworzenia czegoś takiego… Ale może problem tkwi w mojej ograniczonej (niezautomatyzowanej) wyobraźni! laugh

Twoja interpretacja pokrywa się z wizją, którą chciałem zawszeć w opowiadaniu :)

Bardzo mnie cieszy ta informacja, Corrinie. Te rozpikselowane ręce jednak okazały się ważną wskazówką, a nie tylko czymś, co mój mózg wyodrębnił, przeanalizował i poddał obróbce interpretacji niepokrywającej się z zamysłem autora (co mi się już zdarzało :)).

Pozwoliłem sobie zgłosić tekst do piórka, pomimo tego, że realne szanse na nominację są już raczej mierne.

Pozdrawiam serdecznie

Q

Known some call is air am

Cześć, 

dobry tekst, ale mam nadzieję, że nie proroczy :D 

Sen jest dobry, ale książki są lepsze

tomasz.fromasz

 

Dziękuję, pozdrawiam :)

 

Outta

 

Pozwoliłem sobie zgłosić tekst do piórka, pomimo tego, że realne szanse na nominację są już raczej mierne.

 

Nie spodziewałem się, że w ogóle ktoś zgłosi, więc tym bardziej dziękuję za to wyróżnienie

 

Młody pisarz

 

Też mam taką nadzieję, ale widząc, co sztuczna inteligencja robi z muzyką i grafiką, myślę że to kwestia kilkudziesięciu lat “postępu”

Cześć, Corrinnie!

 

Fajny szort! Ruszasz modny i względnie świeży temat wpuszczając go w stare klisze.

Trochę mi się nie podobało skrótowe przedstawienie i bardzo relacyjny sposób narracji – nie było w tym polotu, ale wydaje mi się, że przeważyła chęć streszczenia całości. Myślę, że znalazłoby się kilka argumentów po każdej ze stron.

Początkowo byłem zawiedziony, że książka Adama została tak oceniona, ale dobrze się to wpisało w końcówkę i… rzeczywistość – trudno, żeby ktoś, kto nic wcześniej nie wydał nagle napisał dzieło wszechczasów.

 

Pozdrówka!

Nie zabijamy piesków w opowiadaniach. Nigdy.

Dobrze się czytało. Najmniej trafił do mnie pomysł awarii systemu na skutek jednej książki. Dane treningowe nawet tak nie działają. To jakby twierdzić, że kropka soli zepsuła dużą michę sałatki. Końcówka zauważalnie słabsza. Całość nadal ciekawa. Pozdrawiam.

pokoloruję Ci świat na czarno

Krokus

 

Dzięki za przeczytanie i opinię, pozdrawiam!

 

ametyst

 

Dzięki za opinię, również pozdrawiam

Cześć.

Myślę, że książki dopasowane do preferencji czytelnika mogłyby kiedyś powstawać. Już teraz smartfony wybierają na YT filmy i reklamy, tak aby użytkownik jak najdłużej korzystał z urządzenia. Jest jedno ale. Czy w przyszłości ktoś będzie czytał książki, albo chociaż słuchał audiobooków? Może. Ale to będzie raczej tak jak teraz teatr. Książki mają coraz większą konkurencję w postaci mediów społecznościowych, filmów, gier i piosenek. I pewnie będą inne rozrywki, które w przyszłości ludzie wymyślą.

Pozdrawiam. Feniks 103.

audaces fortuna iuvat

Cześć, przeczytane, komentarz niebawem.

„Poszukiwanie prawdy, która, choćby najgorsza, mogłaby tłumaczyć jakiś sens czy choćby konsekwencję w tym, czego jesteśmy świadkami wokół siebie, przynosi jedyną możliwą odpowiedź: że samo poszukiwanie jest, lub może stać się, ową prawdą.” J.Kaczmarski

Dobry shorcik, zdecydowanie na czasie. Smutna refleksja jest taka, że opisałeś przyszłość naszego hobby, która spełnia się na naszych oczach. Na Amazonie jeden pisarz może opublikować “tylko” 3 książki dziennie :) Kontent od SI to jeszcze nie plaga, ale już czuć groźne ślepia tego stwora – motłochu spamującego wygenerowanymi tekstami. Wystarczy spojrzeć choćby na Reddita.

Co do samej treści tekstu. Tekst Adama musiałby być jakimś wiralowym bełkotem, który zawładnąłby siecią neuronową tej SI. Przy rozmiarze idącym pewnie w tryliony parametrów, jedna książka byłaby jak nic nieznaczący pyłek.

 Gdy kliknąłeś przycisk „losuj książkę”, wiedziałeś, że z dużym prawdopodobieństwem będziesz pierwszą osobą na świecie, która ją przeczyta.

Angielskawe, choć właściwie…

 artefaktem z wykopaliska

Hmm. Na pewno o to Ci chodzi?

 Przy tworzeniu Sztucznej Literatury współdziałała garstka pracowników.

Dziwne zdanie.

 Czasy, gdy generowanie książek wymagało tworzenia zaawansowanych zapytań, dawno przeminęły, dziś komputery same tworzą dla siebie zapytania

Nie jestem pewna, czy zapytania można tworzyć.

 praca Adama ograniczała się do czynności związanych z nadzorowaniem procesu

Przedłużone: praca Adama ograniczała się do nadzoru.

 Adam, jak każdy inny pracownik Sztucznej Literatury, nigdy nie czytał żadnej książki przed jej publikacją.

Hmm. Może: Adam, i żaden inny pracownik Sztucznej Literatury, nigdy nie czytał żadnej książki przed jej publikacją.

 wyłapanie wybrakowanego egzemplarza

Aliteracja. Co to jest "wybrakowany egzemplarz" w tym przypadku?

 Powieści napisane przez AI osiągały najwyższe noty w popularnych serwisach internetowych.

Zaraz, ale każda była inna! Czy to ma sens, oceniać je hurtem?

 Powodowało to, że praca Adama ograniczała się do sprawdzania, czy na konto bankowe firmy wpływają wystarczająco duże kwoty.

Przed chwilą ograniczała się do nadzorowania.

 Zajęcie wydawało się nudne, ale Adam wykonywał je sumiennie, pisząc szczegółowe raporty, wspomagając się przy tym AI.

? Czym w końcu zajmuje się Adam?

 wylosować coś innego.

Nie zrobił tego.

Rym.

 jak robił zawsze w chwilach dojmującego smutku

Jak to robił zawsze.

 Wyciągnął z szafy zakurzonego laptopa i notatnik z szuflady biurka.

Może lepiej: Wyciągnął z szafy zakurzonego laptopa, a z szuflady biurka notatnik.

zza okna zachodzące słońce oświetlało jego zaczerwienioną twarz.

Czemu zaczerwienioną? Wstyd?

 ludzie muszą polubić jego pisanie

Nic nie muszą :P Nie chodzi aby o to, że na pewno polubią?

Usłyszał informację o czterech kandydatach do tegorocznego Nobla. Książki zostały wygenerowane przez AI

No to kto dostanie tego Nobla? Bo nie AI.

 przedstawiały „olbrzymią wartość intelektualną w świecie pozbawionym inteligencji”.

He, he, he :)

 Nie mógł się skupić i dwa razy pomylił się, wpisując polecenie dla AI

Mmm. Może: Nie mógł się skupić i zrobił dwa błędy w poleceniach dla AI.

 Nie musiał omijać zabezpieczeń, gdyż jako długoletni pracownik firmy, miał dostęp do niemal każdej funkcji.

Nie musiał omijać zabezpieczeń, bo, jako długoletni pracownik firmy, miał dostęp do niemal każdej funkcji.

on nie dowie się, czy może konkurować z AI

Hmm.

 Po kilku godzinach, na wygenerowanej dla potrzeby tej konkretnej książki stronie internetowej, zaczęły wpływać pierwsze recenzje.

Po kilku godzinach na wygenerowaną dla książki stronę internetową zaczęły wpływać pierwsze recenzje.

 Ciaśniej opatulił się kocem, a mimo to zrobiło mu się zimniej.

Czyli było mu już zimno?

 Następnego dnia wezwano wszystkich pracowników w pilnej sprawie.

Hmmm.

 Sztuczna Literatura popsuła się, gdyż niepoprawnie wygenerowana powieść zatruła wszystkie inne

Fajny pomysł, ale zdanie trochę… hmm.

 Co więcej,

To bym wycięła.

 Fala hejtu, która przelała się przez internet, mocno uderzyła również w Adama, który jako jedyny wiedział, co było powodem awarii. Stracił pracę.

Hmmmmmmmmmmmmmmm. Nie trzyma się to razem.

 „Teraz na pewno świat ogarnie się i wróci do normalności”.

Optymista zaś dostał (mając zalet szereg), gie końskie zawinięte w różowy papierek…

 prowadzący zachwalał projekt, energicznie gestykulując

Hmm.

zaczęło dziać się z pokojem. Zamigotał.

Zaczęło się dziać z pokojem. Mogłeś to od razu opisać.

Adam spojrzał na dłonie.

Hmm.

 Symulacja dobiegła końca.

Myślałam, że chodzi o ciemną stronę spełniania marzeń, ale teraz – nie wiem. Adam wyraźnie jest prawdziwy, choć zamknięty w symulacji, więc

zastanawia mnie, dlaczego bohater musiał robić i nadzorować raporty, które są rzeczą bardzo powtarzalną

Dobre pytanie.

 natomiast nie sądzę, aby AI pisało kiedyś naprawdę dobre książki. Bestsellery może i owszem – ale 365 dni pomimo bycia totalnym gniotem też nim został, więc tylko czasem to wyznacznik czegokolwiek

Owszem. Ale i tak przypomina mi się ta scena z seksbotami z Limes inferior…

 Potem mógł skorzystać z przysługującej mu półgodzinnej przerwy… → Zbędny zaimek.

Oj, nie, zaimek jest potrzebny – przerwa musi przysługiwać komuś.

Potem trochę się rozczarowałem pomysłem sztucznego czytelnika, bo to pomysł z gatunku bareizmów, czyli komiczny

Trochę tak…

 Coraz więcej rzeczy wokół jest sztucznych, więc może i my sami staniemy się kiedyś zbędni

Seksboty z Limes inferior. Ale to jest błąd kategorialny.

 opisałeś przyszłość naszego hobby

Hobby to jest coś, co się robi nie dla pieniędzy i nieoficjalnie, więc – raczej rynku wydawniczego.

Gdzie nie ma zasad, tam są kwasy.

@Tarnina Ale to dotknie i nas, tak myślę. Nas, jako pisarzy-hobbystów, którzy utoną w zalewie generowanego szlamu. Oraz nas, jako czytelników. Potencjalny czytelnik pominie cię gdzieś na n-tej stronie scrollując jakieś forum podobne do NF. Może ostatecznie odpuści próby wyłowienia czegoś dobrego.

Nowa Fantastyka